Reklama

Osobliwe praktyki seksualne orchidei

Naukowcy z uniwersytetów w Neapolu, KwaZulu-Natal oraz Zurychu przedstawili wyniki najnowszych badań. Postanowili przyjrzeć się dokładnie orchideom, a konkretnie ich niezwykłej strategii rozmnażania. Wydaje się, że badaczom udało się zdemaskować szczególne praktyki tych roślin.

Orchidee są piękne, egzotyczne i niezwykłe. Język kwiatów bywa jednak zwodniczy - są one nie lada oszustkami matrymonialnym. Owady, które je zapylają, mamią iluzjami, co więcej, taka taktyka zapewnia im wyższą efektywność przenoszenia pyłków.

Reklama

Niepohamowane namiętności owadów

Większość kwitnących roślin dobrze opanowała strategię handlową "coś za coś". Oferują one owadom słodki, smaczny nektar, podczas jego zasysania stworzenia te przenoszą pyłek z pręcików roślinnych na znamiona słupków. Orchidee jednak postępują nieco inaczej.

Tworzą one dla owadów swego rodzaju "rzeczywistość wirtualną"! Jej efektem są kwiaty, które tylko wyglądają lub pachną jak pożywienie, jednak, gdy owady się do niego zbliżają, okazuje się, że nie mają się czym posilić. Niektóre gatunki orchidei oszukują i wykorzystują owady w jeszcze bardziej wyrafinowany sposób - posuwają się do oszustwa seksualnego.

Jeden z sześciu listków okwiatu ulega przekształceniu w tzw. warżkę (labellum). Struktura ta ma na celu przywabianie owadów - mimikrę (imitowanie odwłoka samicy). Warżka jest zwykle zaopatrzona w woreczkowaty wyrostek - ostrogę. Na widok warżki owadzie samce nie są w stanie opanować żądzy - zbliżają się do kwiatu i starają się z nim spoufalić. Podejmując próbę kopulacji samiec ulega oblepieniu pyłkiem. Zawiedziony wzbija się w powietrze i kieruje w stronę kolejnego mirażu - następnego kwiatu orchidei "przebranemu" za samicę. Przy okazji na swym ciele nieświadomie przenosi pyłek. I oto właśnie chodzi roślinom!

Jaki to ma sens?

Powyższa strategia jest pozornie nielogiczna. Kwiaty oferujące nektar przyciągają dużą ilość różnych gatunków - pszczoły, mrówki, osy, muchy itd.; kwiat imitujący samicę natomiast nie przyciąga samców os ani też kochliwych mrówek. Na owady te powyższa sztuczka zwyczajnie nie działa. Kwiat pozostaje atrakcyjny tylko dla jednego, konkretnego gatunku. To na pierwszy rzut oka zmniejsza prawdopodobieństwo zapłodnienia - ogranicza bowiem ilość potencjalnych zapylaczy.

Dlaczego takie oszustwo seksualne rozwinęło się u kilku różnych typów orchidei? Całość musi mieć głębszy sens, bo w innym wypadku zjawisko to po prostu trafiłoby na śmietnisko ewolucji. Badacze nareszcie rozwikłali istotę zagadkowego triku.

Seksualne oszustki są efektywniejsze

Florian Schiestl z uniwersytetu w Zurychu wraz ze swym zespołem badał strategię zapylania 31 gatunków orchidei we Włoszech i zachodniej Australii. Badacze mierzyli ilość pyłków, które zebrano z jednego kwiatu i przeniesiono na inny kwiat tego samego gatunku.

Orchidee przyciągające większą ilość zapylaczy mogły się też wprawdzie pochwalić większą ilością zebranego pyłku, ale przy tym więcej się go zmarnowało - spadał na ziemię lub był przenoszony na kwiaty zupełnie innych gatunków. Oszustki seksualne odznaczały się wyższą "efektywnością transportową". Pyłek z ich kwiatów był przenoszony na kwiaty tego samego gatunku. Wydaje się zatem, ze w oparciu o opisane oszustwo względem pożądliwych owadów, orchidee tworzą bezpośrednią "linię" łączącą tylko ich kwiaty.

Wyniki naszych badań mogłyby stanowić impuls dla zrozumienia ogólnych praw rządzących wyspecjalizowanymi strategiami zapylania u kwitnących roślin - mówi Giovanni Scopece z uniwersytetu w Neapolu. - Seksowne orchidee potrafiły to sobie po prostu lepiej zorganizować!

Krzysztof Pochwicki

21 wiek

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: seksualna | orchidea | rozmnażanie | naukowcy | botanika

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje