Reklama

Nowy gatunek faceta

Nadchodzi era nowych mężczyzn: heteropolitan. A fakt, że czytasz ten artykuł, oznacza, że możesz stać się jednym z założycieli tego, na razie elitarnego, klubu.

Co to znaczy być prawdziwym mężczyzną? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Z biegiem lat definicja męskości ewoluuje. Kiedyś w cenie był typ macho. Potem, w czasach triumfu Davida Beckhama, na Zachodzie swoje 5 minut miał metroseksualista. A dziś?

Reklama

Nowy gatunek faceta

Okazuje się, że z naszą płcią dzieje się coś dziwnego. Wyglądamy, ubieramy się i pachniemy lepiej niż kiedykolwiek dotąd. Jednak zamiast co wieczór uganiać się za kobietami, za cel stawiamy sobie stworzenie udanego związku i założenie rodziny. W pracy bierzemy na swoje plecy coraz większą odpowiedzialność, ale już w domu wolimy być dla własnych dzieci fajnymi tatusiami niż surowymi ojcami-autorytetami. Są tacy, którzy twierdzą, że mamy do czynienia z bardziej dojrzałą wersją mężczyzny metroseksualnego, który próbuje godzić najlepsze cechy męskie oraz żeńskie. Jednak gdy przyjrzeliśmy się cechom charakteryzującym nowoczesnego mężczyznę, doszliśmy do wniosku, że oto pojawia się coś zupełnie nowego. Typowy "osobnik alfa" zaczyna sobie stawiać w życiu nowe cele. Owszem, umie i nawet lubi ciężko pracować, ale nie brakuje mu też czasu na dobrą zabawę, a przede wszystkim rodzinę. Chętnie dba o swój wygląd, ale w żadnym wypadku nie popada w narcyzm. Heteropolita to coś więcej niż kolejny stereotyp. To zestaw nowych zasad określających, czym jest prawdziwa męskość.

Kim jest heteropolita?

Typowy heteropolita jest lekko po trzydziestce, ciężko pracuje (co najmniej raz w tygodniu bierze nadgodziny), a żeby się odświeżyć, wypija dobrze schłodzone piwo. Zapytany o klucz do szczęścia, wymieni miłość i dobry humor, zamiast rozwodzić się nad nowym sportowym samochodem, który widział w salonie. Taka kolejność życiowych priorytetów powoduje, że mężczyzna nowej ery od co najmniej roku żyje w stałym związku. Nowy typ faceta nie jest, bynajmniej, aniołkiem. W młodości zdarzały mu się eksperymenty z marihuaną (nie wiadomo tylko, czy się zaciągał), ale zdążył już dojrzeć i nadmiaru energii zużywa na ciężką pracę. Zatem jeśli życie polega na zaspokajaniu coraz to nowych potrzeb, heteropolityzm jest twoją drogą wiodącą do sukcesu.

Chłopcy z lat 80. i 90. ewoluowali i stali się dojrzałymi tatusiami, którzy jednak wciąż chcą się dobrze bawić. I właściwie, czemu nie! Skoro kobiety mogą zabiegać o udane życie zawodowe, rodzinne i towarzyskie, to my mamy przecież takie prawo.

Emancypacja facetów

To, co obecnie obserwujemy u naszej płci, kobiety przechodziły w latach 70. i 80. Mężczyźni dochodzą do wniosku, że pełnia życia, na którą składa się sukces w domu i w pracy oraz garstka oddanych przyjaciół, to coś, o co warto, a nawet trzeba się starać.

Jedną z najbardziej charakterystycznych ikon metroseksualności dała nam piłka nożna w postaci Davida Beckhama. Ten sam piękny sport dał światu symbol heteropolityzmu - charyzmatycznego Jose Mourinho. Portugalski trener pojawił się na okładkach magazynów wtedy, gdy w światowym futbolu triumfy święcili piłkarze milionerzy, więcej czasu poświęcający na pomeczowe konferencje prasowe niż na treningi. Swoją pasją, zaangażowaniem i pracowitością Mourinho zyskał sobie szacunek także najbardziej zagorzałych wrogów Chelsea. Nawet kobiety zaczęły chętniej oglądać mecze, tyle że od tego, co działo się na boisku, bardziej interesowała je sytuacja przy linii bocznej.

Dowiedz się więcej na temat: gatunki | Jose Mourinho | facet | nowy gatunek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje