Reklama

Nieziemski hotel Next-Generation

Już w 2015 roku zostanie otwarty hotel Next-Generation, który znajduje się na... orbicie okołoziemskiej. Za miesiąc pobytu w hotelu, w którym nie można się normalnie umyć, a monotonne posiłki je się z woreczków, trzeba będzie zapłacić ok. 15 milionów dol. miesięcznie.

Kosmiczne wczasy są dziś nie tylko zawrotnie drogie, ale też trudno dostać się na stację kosmiczną ISS, gdzie turystom wynajmują czasem lokum. Za 5 lat ten stan rzeczy ma ulec zmianie. Będzie taniej i dostępniej. Wszystko to za sprawą zawieszonego na okołoziemskiej orbicie hotelu CSS Next-Generation.

Nietypowa rekrutacja

Reklama

O CSS Next-Generation stało się głośno dopiero w 2010 roku. W październiku 2010 r. amerykańska firma Bigelow Aerospace przedstawiła zaawansowany projekt pojazdu kosmicznego, a wcześniej, w marcu, ogłosiła, że poszukuje pracowników hotelowych. Typowych pracowników: recepcjonistów, pokojówek, ochroniarzy. Postawiono jednak szczególny warunek - doświadczenie w lotach na statku kosmicznym.

Bo też planowany hotel nie mógłby istnieć bez statków kosmicznych. Firma Bigelow Aerospace zamierza hotel CSS Next-Generation otworzyć na orbicie Ziemi. I to już w 2015 roku!

Kosmiczny balon

Zgłosiło się wielu chętnych do tej nietypowej pracy. Przyczyny, to fakt, że wielu amerykańskich astronautów zostanie bez pracy na skutek redukcji finansowania NASA oraz to, że plan Bigelow Aerospace nie jest mrzonką. Firmę utworzył w 1999 r. Robert Bigelow, właściciel sieci hotelarskiej Budget Suites of America. Swój kosmiczny projekt realizował bez starania się o rozgłos i dziś prace są już bardzo zaawansowane.

Hotel zostanie zbudowany z modułów BA 330, które będą pełnić funkcję rozmaitych pomieszczeń, od apartamentów dla gości, po schowki na narzędzia. Przetestowano już sprawność działania tych modułów w warunkach kosmicznych. Firma Bigelow Aerospace umieściła na orbicie Ziemi dwa moduły testowe - zmniejszone trzykrotnie BA 330. W lipcu 2006 r. przetestowano moduł nazwany Genesis 1, a w czerwcu 2007 r. moduł Genesis 2. Obie misje zakończyły się sukcesem.

Hotel dla 20 gości

Koncepcja BA 330 to efekt połączenia wielu nowatorskich technologii. Podstawowy moduł jest niczym innym, jak wykonanym z specjalistycznych tworzyw wielowarstwowym balonem o długości 14 m, średnicy 6,7 m i wadze 23 ton. Po umieszczeniu na orbicie jest on nadmuchiwany tworząc wielofunkcyjny walec o kubaturze 330 metrów sześciennych. Cztery moduły BA 330 - dwa mieszkalne, jeden załogowy i jeden napędowy - spojone walcowatymi łącznikami, utworzą Commercial Space Station Next-Generation (pierwotna nazwa, to Commercial Space Station Skywalker).

Będzie to pierwsza prywatna stacja kosmiczna na świecie do tego umieszczona na wysokości około 560 km nad powierzchnią Ziemi, czyli 200 km wyżej, niż ISS.

- Kosmiczny hotel ma oferować ok. 900 m sześciennych przestrzeni użytkowej - oświadczył na konferencji prasowej w październiku 2010 r. Robert Bigelow. - W CSS Next-Generation będzie mogło przebywać jednocześnie blisko 20 osób. 12 turystów i kilka osób stałej załogi.

Doba hotelowa za grosze

Zaplanowano, że koszt miesięcznego pobytu turysty w tym obiekcie będzie niezwykle niski. To tylko 15 mln dolarów. Suma wydaje się spora, ale taka nie jest nie przy dzisiejszych cenach. Obecnie organizująca loty na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) kompania Space Adventures życzy sobie aż 40 mln dolarów za tydzień spędzony na ISS. Hotel Next-Generation oferuje więc transport i noclegi za jedynie 10 proc. dzisiejszych stawek. Do tego ceny mają być z czasem jeszcze niższe. Życie w hotelu CSS Next-Generation to szczególne wyzwanie. Z jednej strony gość będzie tam otoczony technologicznym luksusem.

Problemy natury higienicznej

Jednocześnie będzie tam mniej komfortowo, niż na tanim kempingu. Przykładem jest tu stan rzeczy na ISS, bo zerowa grawitacja sprawia, że wszystko, co na Ziemi jest proste, w kosmosie staje się skomplikowane. Goście kosmicznego hotelu, tak jak mieszkańcy ISS, nie będą mogli zanurzyć się w wannie lub wziąć prysznica. Będą musieli pakować się w szczelne pokrowce i w nich namydlać się, a potem wycierać nawilżonymi gąbkami.

Korzystanie z toalety również będzie wyzwaniem, bo kosmiczna muszla bardziej przypomina odkurzacz, niż typowy "tron" z porcelitu. Do tego kosmiczne toalety, choć każda kosztuje aż 19 mln dolarów, też się psują. Latem 2010 roku mieszkańcy ISS przeżyli prawdziwy, trwający całe tygodnie dramat, kiedy to tamtejsza toaleta odmówiła współpracy. Potrzebna była specjalna toaletowa misja kosmiczna, by wykonać to, z czym na Ziemi poradzi sobie przeciętny hydraulik.

Na obiad gęsta maź

W hotelu życzącym sobie za pokój 15 mln dolarów miesięcznie można spodziewać się luksusowej kuchni. I rzeczywiście, ceny za posiłki będą iście kosmiczne. Już dziś cena dziennej racji żywności dla astronauty na ISS wynosi ok. 350 euro.

Jednak to, co za te pieniądze się dostaje, nie jest rajem dla smakosza. Oczywiście, składniki i metody przechowywania są najwyższej jakości, jednak wybór i forma potraw są mocno ograniczone. Wpływa na to, jak w przypadku toalety, zerowa grawitacja panująca w przestrzeni kosmicznej. Dieta jest więc specyficzna, bo wyklucza produkty tworzące okruszki. Przyprawy, takie jak sól, pieprz, zioła nie mogą być w formie sypkiej, tylko w gęstej mazi.

Generalnie nie ma co liczyć na smakołyki z kosmicznej kuchni, bo wszystkie potrawy docierają na orbitę ziemską w formie gotowych racji żywnościowych. Są puszkowane, pakowane w tuby lub jadalną folię i mają strukturę kleistej substancji, by przylegały do widelca. Podobnego menu można spodziewać się w hotelu CSS Next-Generation.

Niezastąpiony Robonaut

A co z obsługą gości? O porządek i bezpieczeństwo w CSS Next-Generation może dbać zrobotyzowana służba, bo to, co do niedawna było tylko fantazją, dziś staje się faktem. NASA do spółki z General Motors od końca października 2010 r. testuje humanoidalne roboty typu Robonaut. Pierwszy z nich, Robonaut 2, trafił już na stację ISS przewieziony na pokładzie wahadłowca Discovery. Robonaut 2 ma współpracować z astronautami na stacji kosmicznej i przejąć część uciążliwych lub niebezpiecznych zadań.

Robot testowy ma zręczne dłonie i może posługiwać się narzędziami, potrafi też podnosić ciężkie przedmioty. Liczne czujniki sprawiają, że Robonaut 2 doskonale widzi oraz potrafi wykrywać ruch w otoczeniu. Co ważne, ten metalowy astronauta może pracować w przestrzeni kosmicznej bez skafandra. Jak oświadczył jeden z konstruktorów robota, dr Marty Linn, szef zespołu inżynierów z General Motors, kolejne opracowywane wersje Robonautów mają nogi oraz zwiększoną umiejętność podejmowania decyzji. Jak twierdzą eksperci przemysłu kosmicznego, orbitalny hotel jest nie tylko dla milionerów.

Next-Generation już wkrótce

Już dziś wiele państw, które prowadzą własne badania kosmiczne, okazuje zainteresowanie wysłaniem swoich naukowców na CSS Next-Generation. Bo orbitalne apartamenty będzie można bez problemu zamienić w laboratoria. Według oceny specjalistów, turyści i naukowcy mogą zapewnić pełne "obłożenie" hotelu, co daje szacunkowo 2 miliardy 160 mln dolarów rocznego przychodu. Kosmiczny hotel będzie też miał własne kosmiczne taksówki.

W październiku tego roku przedstawiono 7-osobową kapsułę załogową CST-100, którą Bigelow Aerospace buduje w zakładach Boeinga. To ona będzie przewozić gości hotelowych z Ziemi na CSS Next-Generation. Co jednak najważniejsze, wszystko to wydarzy się naprawdę wkrótce, bo zaledwie za kilka lat.

Tadeusz Oszubski

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: grawitacja | NASA | ziemie | kosmiczne | Międzynarodowa Stacja Kosmiczna | hotel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje