Reklama

Niewygodna prawda o człowieku

Dyskryminacja kobiet, molestowanie w pracy, wiązanie się z dobrze sytuowanymi mężczyznami - ekipa doktora Kanazawy twierdzi, że takie zachowania nie są dla człowieka patologią, ale... normą.

Przodkowie naszego gatunku wspinali się po ewolucyjnej drabinie przez miliony lat. Była to droga pełna niebezpieczeństw, jednak dla człowieka współczesnego zakończyła się sukcesem. Naukowcy twierdzą, że to ewolucja zadbała, by nasz gatunek przetrwał. I właśnie te tworzące nasz sukces ewolucyjne uwarunkowania wziął pod lupę dr Satoshi Kanazawa, psycholog ewolucyjny wykładający na London School of Economics and Political Science. Problem w tym, że ustalenia dr Kanazawy w obecnej epoce politycznej poprawności mogą budzić sprzeciw nie tylko jego kolegów z branży, ale też przeciętnego człowieka.

Reklama

Natura, nie moralność

Jak 30 listopada 2010 r. na łamach gazety "The Independent" oświadczył dr Kanazawa, naszymi zachowaniami nadal rządzą geny i zwierzęca część natury, a nie zasady moralne.

- Badania dowodzą, że mężczyźni uznawani za przystojnych wiążą się z pięknymi kobietami i mają z nimi więcej córek, niż synów - stwierdza dr Kanazawa. - Dlaczego jednak tak się dzieje? Bo przekazywana w genach uroda jest w życiu ważniejsza dla kobiety, niż dla mężczyzny. W kategoriach ewolucyjnych wartość mężczyzny jako partnera w dużej mierze zależy od jego zamożności, statusu i władzy, podczas gdy wartość kobiety w znaczącym stopniu zależna jest od jej młodości i atrakcyjności fizycznej.

Zagrożona poprawność

Seksistowski punkt widzenia? Nie, takie normy przyjęła ewolucja - zapewnia dr Kanazawa. A to tylko jedno z podbudowanych naukowymi badaniami twierdzeń, które oburzeni krytycy uważają za prowokację. Co istotne, nie chodzi o uderzenie w dogmaty naukowe, ale w polityczną poprawność, która nakazuje zamiatać pod dywan wszystko, co stawia przyczyny ludzkich zachowań w złym świetle.

- To niemoralne, sprzeczne z naszymi wartościami, obraźliwe, seksistowskie - twierdzą przeciwnicy dr Kanazawy. To prawda o naturze człowieka, a prawdy nie powinno się ukrywać - zapewnia dr Kanazawa i jego zwolennicy. Natura człowieka po prostu nie jest poprawna politycznie.

Liberałowie inteligentniejsi

Spory w świecie nauki, to nic nowego. Co więc jeszcze ustalił dr Kanazawa, że aż tak zbulwersował swych kolegów z branży? Przykładowo, naukowiec wkracza na scenę podziałów politycznych dowodząc, że liberałowie są inteligentniejsi od konserwatystów, bo to skutek podziałów we wspólnocie wynikających z zasad ewolucji. Podstawę stanowią tu wyniki badań dr Kanazawy opublikowane na łamach fachowego czasopisma Social Science Quarterly w marcu 2010 r. Uczony wykazał tam, że osoby, które identyfikują się jako bardzo liberalne, mają IQ wynoszące średnio 106. Z kolei IQ tych ludzi, którzy uważają się za bardzo zachowawczych, wynosi 95.

- Zdolność do myślenia u naszych przodków wiązała się z korzyściami wynikającymi z rozwiązywania nowych problemów, takich na które nie ma wrodzonych rozwiązań - mówi dr Kanazawa. - W rezultacie bardziej inteligentni ludzie byli bardziej skłonni do rozpoznania i zrozumienia nowych sytuacji, co pozwalało rozwijać korzystne dla całego gatunku zachowania i nowe, dostosowane do warunków style życia. Z kolei przeznaczeniem ludzie ewolucyjnie naznaczonych konserwatyzmem było dbanie o rodzinę i resztę wspólnoty.

Marzą o poligamii

Na temat współczesnego rozwoju sfery polityki także wpłynęła ewolucja. To, że wielu mężczyzn gotowych jest ryzykować tak wiele dla "sprawy" jest naturalne, twierdzi dr Kanazawa. Stoi za tym skrywane, ale ewolucyjnie korzystne, dążenie do poligamii. Mężczyźni dążą do osiągnięcia władzy politycznej, świadomie lub nieświadomie, aby uzyskać reprodukcyjny dostęp do dużej liczby kobiet.

Grunt to atrakcyjność

To ustalenie powiązane jest z innym, prezentowanym przez dr Kanazawę. Mianowicie, poligamia była powszechnie praktykowana przez większość historii naszego gatunku. Na to jednak, że współcześnie w społeczeństwach cywilizacji przemysłowej dominuje monogamia nie wpływa nasza moralność, tylko ekonomiczne skutki rozwoju. Po prostu zasoby, jakimi dysponują dziś mężczyźni są na tyle zbliżone, że brak już szczególnie atrakcyjnych jednostek przyciągających tłumy kobiet. Oczywiście, w tej zasadzie są wyjątki, na przykład gwiazdy rocka. I właśnie niektórzy politycy.

Młode blondynki

Badania ekspertów z dziedziny archeologii genetycznej wykazały, że włosy koloru blond są najnowszym wynalazkiem ewolucyjnym u człowieka i pojawiły się zaledwie kilkanaście tysięcy lat temu na terenie Europy. Uczeni założyli więc, że blondynki uchodzą za tak atrakcyjne, ponieważ to rzadki, egzotyczny kolor włosów. Dr Kanazawa stawia jednak w nowym świetle przyczyny, dla których blondynki cieszą się takim zainteresowaniem mężczyzn. Badacz ten dowodzi, że włosy blond są wyjątkowe, ponieważ z wiekiem zmieniają się radykalnie. Zazwyczaj młode dziewczyny z bardzo jasnymi włosami stają się kobietami o daleko ciemniejszych włosach. Włosy blond są więc ewolucyjnie zakodowanym sygnałem, że dana kobieta jest młoda, a więc bardziej płodna i zdrowsza. Dlatego dzisiejsze włosy blond prosto od fryzjera, choć stanowią cios w założenia ewolucji, są tak skutecznym wabikiem.

Kryzys to mit

Inne ustalenie dr Kanazawy również godzi w polityczną poprawność. Według tego uczonego kryzys wieku średniego u mężczyzn, to mit.

Nie chodzi tu o skutek jakichś przemyśleń i innych takich spraw. Za wszystkim stoją, po prostu, ewolucyjne uwarunkowania. Mianowicie wielu mężczyzn w średnim wieku zmienia swoje życie nie dlatego, że są w średnim wieku, ale dlatego, że to ich żony są na takim etapie życia.

- Z punktu widzenia psychologa ewolucyjnego, tak zwany kryzys wieku średniego mężczyzny, to zachowania wynikające z zakończenia kariery reprodukcyjnej jego żony, a więc i jego samego - wyjaśnia dr Kanazawa. - Wielu mężczyzn odczuwa wtedy potrzebę przyciągnięcia do siebie młodszej kobiety, by kontynuować reprodukcję.

Molestowanie nieistotne

Kolejna niepolityczna prawda według dr Kanazawy, to ustalenie, że molestowanie seksualne kobiet przez mężczyzn w miejscu pracy nie ma wcale podłoża seksistowskiego. Wynika ono z pradawnych zachowań mężczyzn, którzy niegdyś w grupie łowieckiej, a dziś w zakładach pracy, dokonują na sobie nawzajem rozmaitych nadużyć, włącznie z zastraszaniem i poniżającym traktowaniem. Jest to część reakcji mężczyzn na sytuacje wynikające z konkurencji. U mężczyzn nękających kobiety podłoże zachowania jest więc takie same, jak wówczas, gdy konkurują z innymi mężczyznami. Seks stanowi tu kwestię mało istotną.

Dr Kanazawa twierdzi, że ci mężczyźni, którzy molestują kobiety w miejscu pracy, zdecydowanie nie dyskryminują kobiet. W kategoriach psychologii ewolucyjnej, traktują kobiety identycznie, jak mężczyzn.

Zamachowcy to impotenci

Inna niepoprawna politycznie prawda, to ustalenie dr Kanazawy, że choć w większości zamachowcy-samobójcy są młodymi mężczyznami wyznającymi islam, to ich poświęcenie nie wynika z czystych pobudek religijnych tylko z popędu seksualnego. A konkretnie z niemożności zaspokojenia tego popędu.

Dr Kanazawa dowodzi w swojej wcześniejszej publikacji na łamach Psychology Today, że choć cechą świata muzułmańskiego jest poligamia, to w praktyce i zgodnie z zasadami tej religii, wielu młodych mężczyzn nie może prowadzić życia seksualnego. Frustracja bywa tak wielka, że młodzieniec jest gotowy zginąć jako męczennik, bo według doktryny na takiego bohatera czekają w niebie 72 dziewice. Jak twierdzi dr Kanazawa, wysadzenie się w powietrze, by dopiec niewiernym, stanowi najkrótszą drogę do zaspokojenia popędu seksualnego.

Tadeusz Oszubski

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zachowania | kobieta | człowiek | molestowanie | badania | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje