Reklama

Nie jesteśmy sami w kosmosie

Gen. Mirosław Hermaszewski to pierwszy, i jak do tej pory jedyny Polak, który poleciał w kosmos. Jego słynny lot miał miejsce na przełomie czerwca i lipca 1978 roku. Hermaszewskiego od zawsze ciągnęło ku niebu - w młodości, przez dwa semestry, uczęszczał do Wyższego Seminarium Duchownego w Katowicach...

Panie generale, czy wiek XXI będzie nadal epoką podboju, poznawania kosmosu, czy tez czasem jego eksploatacji?

Reklama

Mirosław Hermaszewski: No, ten wiek już się zaczął. Wie pan, porównując do tego, co przeszliśmy, to nad morzami panujemy już dość długo, ale ciągle stanowią one dla nas tajemnicę. Tajemnicę stanowi las, tajemnicę stanowi wnętrze Ziemi, tajemnicę stanowi przyroda w ogóle. Także kosmos. Myślę, że jeszcze długo będziemy go poznawali, a o tak zwanym opanowaniu kosmosu mogą mówić tylko poeci.

Jak dużo dziś wiemy o kosmosie i czy tę wiedzę da się w ogóle zmierzyć?

Mirosław Hermaszewski: Nie, to jest niedefiniowalne, bo kosmos jest bezkresny, ogromny, niezmierzony... Natomiast my to w zasadzie tylko dotknęliśmy kosmosu. Przypomnę, rozmiary wszechświata - a to jest pojęcie synonimiczne względem kosmosu - to jest dwanaście, a niektórzy uczeni mówią, że czternaście a nawet piętnaście miliardów lat świetlnych. Czyli tyle czasu leci tam promień świetlny. Ze Słońca do Ziemi ten promień leci 8 minut, do Plutona, sześć godzin a do najdalszej gwiazdy Alfa Centauri już trzy i pół roku. A my jako ludzie, dolatując do Księżyca, byliśmy na odległości jednej sekundy lotu tego promienia. To jest bardzo blisko, ale jednocześnie bardzo daleko. I rodzi się czasem takie pytanie - to gdzie jest miejsce ludzi? Odpowiem krótko - tu, na Ziemi i wokół Ziemi. Myślę, że poza Układ Słoneczny się nie wybierzemy. Przynajmniej moja wyobraźnia aż tak daleko nie sięga. Oczywiście, są plany marzenia, niektóre nawet realne i trzymam za to kciuki, żeby niebawem, czyli w ciągu najbliższych piętnastu lat, człowiek postawił stopę na Marsie.

Ktoś zapyta: a po co tam poleci?

Mirosław Hermaszewski: Z tej samej przyczyny, dla której poleciał na Księżyc, z tej samej przyczyny, dla której kiedyś przepłynął rzekę - bo go interesowało, co jest za tą rzeką. Poleci z tej samej przyczyny, dla której szukał drogi do Indii i z tej samej przyczyny, dla której młody człowiek zawsze stara się zobaczyć: a co jest dalej za moim podwórkiem, za moją ulicą, za moim miastem... To jest ta odwieczna chęć poznania. Wydaje mi sie niezwykle cenne, że posiadamy w sobie taką niepokorność. I kończąc poprzedni wątek, ponieważ myślę, że jesteśmy częścią przyrody, częścią Ziemi, to ja sobie nie wyobrażam, żebyśmy mieli się rodzić gdzieś indziej niż poza Ziemią, żyć gdzie indziej niż poza Ziemią i udawać, że jesteśmy Ziemianami. To niemożliwe.

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje