Reklama

Nawiedzona Afryka Południowa

Afryka Południowa to słabiej poznana część kontynentu, kojarzona głównie z apartheidem i krwawymi zamieszkami Jednak państwo to okazuje się interesujące dla parapsychologów, bo odnotowano tam ostatnio szczególne przypadki nawiedzeń domów.

Najpierw agencja informacyjna News 24 doniosła o paranormalnych niepokojach w budynku restauracji Salvador Bistro w miejscowości Kaapsehoop w Afryce Południowej. W gmachu, w którym mieści się lokal, widywane są rozmaite zjawy.

Reklama

Długotrwale nawiedzona

Najczęściej ma tam pojawiać się widmo dziewczynki, które próbuje usiąść dorosłym na kolanach. Co istotne, paranormalne zjawiska w tym miejscu zachodzą podobno od dziesięcioleci.

- Wszędzie dokoła widywałem duchy, nawet w odległych czasach, kiedy sam byłem jeszcze dzieckiem - w wypowiedzi dla News24 oświadczył Nicola Wilson, obecny właściciel Salvador Bistro.

Restauracja dla duchów

W restauracji wielu miłośników zjawisk nadprzyrodzonych nie tylko widywało, ale także fotografowało zjawy i niezwykłe zjawiska energetyczne.

- Nasza wieś stała się przystanią dla duchów. Jak sięgnę pamięcią wstecz, nigdy nie lubiłem tu chodzić po nocy, bo nie raz widziałem jakąś zjawę na ulicy - twierdzi Jackson Ngombe, mieszkaniec Kaapsehoop.

Galeria zjaw

Ngombe zapewnia też, że osobiście widział wiele razy w Salvador Bistro ducha dziewczynki. Spotkał się też podobno oko w oko z widmem kobiety, którą w latach dziewięćdziesiątych XX-go wieku zabił siekierą jej mąż.

Zaangażowano fachowców

Po doniesieniach agencji informacyjnych sprawą nawiedzonej restauracji zajął się zespół południowoafrykańskich badaczy zjawisk paranormalnych z organizacji Supernatural Phenomena Investigation Team South Africa (SPITSA). Co ustalą ci lokalni eksperci od paranormaliów? Czas pokaże.

Tym bardziej, że mają pełne ręce roboty, bo Salvador Bistro to nie jedyne nawiedzone miejsce w Afryce Południowej.

Głupa kobieta z Johanesburga

Jak podał serwis informacyjny Daily Dispatch, do mrożących krew w żyłach zajść dochodzi w jednym z budynków w mieście Bathurst w Afryce Południowej. Dom postawiony w 1820 roku, kupiła w grudniu roku 2005 niejaka Marilyn Michau, bizneswoman z Johanesburga.

- Ten dom mnie zauroczył, gdy tylko go zobaczyłam. Można powiedzieć, że to dom mnie wybrał, a nie ja dom - stwierdziła Marilyn Michau w wywiadzie udzielonym południowoafrykańskim mediom. - Nie znałam historii tego budynku. Kupiłam go w ciemno i dopiero po pewnym czasie odkryłam, że jest to niespokojne miejsce. Pierwszym sygnałem była rozmowa bywalców miejscowego pubu, którą przypadkowo usłyszał mój syn. Ludzie ci mówili o tym, że jakaś głupia kobieta z Johanesburga kupiła nawiedzony dom.

Fenomen za fenomenem

Michau na początku 2006 roku zamieszkała w domu w Bathurst. Szybko jednak się przekonała, że wątpliwa reputacja budynku jest zasłużona.

- W całym domu światła włączały się i wyłączały samoczynnie, a przyczyny tych problemów elektryk nie potrafił wyjaśnić. Poza tym drzwi niektórych pomieszczeń same się otwierały lub zamykały - relacjonowała pani Michau. - Do tego jeszcze dochodziły naprawdę wstrząsające zjawiska, takie jak niewyjaśnione hałasy w kuchni, tajemnicze cienie przemykające korytarzami i smród, który nagle się pojawiał, a potem znikał. Ta woń była porażająca. I jeszcze coś rozpruło narzutę na łóżku w mojej sypialni. Upewniłam się, że faktycznie mam do czynienia z jakimiś nadprzyrodzonymi siłami, kiedy w trakcie remontu w jednym z pokojów robotnicy zerwali deski i wtedy odkryliśmy ukryte pod podłogą pentagramy i inne szatańskie emblematy wykonane z miedzi. Zebrałam to obrzydlistwo i wyrzuciłam do oceanu.

Pentagramy nie były powodem

Usunięcie tajemniczych artefaktów, przypuszczalnie działających złoczynnie, nie wpłynęło na zmianę sytuacji w budynku. Nadal dochodziło tam do niewytłumaczalnych zajść. Widywano też widmową postać. Według lokalnej legendy zjawa z domu w Bathurst jest duchem zakonnicy, która w latach sześćdziesiątych XIX wieku popełniła w tym domu samobójstwo - po tym, jak wyszło na jaw, że jest w ciąży z jakimś niewolnikiem lub żołnierzem.

Źródła podają również, że w nawiedzonym domu w Bathurst w ciągu minionego stulecia kilkakrotnie odprawiano egzorcyzmy.

I przybył z kadzidłem

Na taką duchową operację zdecydowała się też Marilyn Michau. Bizneswoman z Johanesburga poprosiła o pomoc Ojca Larry'ego Kaufmana, który ma opinię najlepszego katolickiego egzorcysty w Południowej Afryce.

- Ojciec Kaufman przybył z kadzidłem i w liturgicznych szatach - wspomina pani Michau. - Modliliśmy się we wszystkich pokojach na piętrze. W tym czasie dały o sobie znać złe siły. Pojawiły się nagłe podmuchy wiatru i czuć było fetor nie do zniesienia. Najgorzej było w pokoju zajmowanym przez mojego syna. Gdy zaczęliśmy w nim modlitwę natychmiast owionął nas odrażający smród, a Ojciec Kaufman powiedział, że widzi ducha. Ta zjawa wyglądała jak martwy żołnierz z amputowaną nogą.

Egzorcyzmy nic nie dają

Egzorcyzmy nie na wiele się zdały, bo paranormalne zjawiska, choć mniej intensywne, nadal występowały w budynku. Ostatnim incydentem, który wpłynął na to, że pani Michau zdecydowała się opuścić nawiedzony dom, były zmiany, które zaszły na obrazie anioła.

Nancy Noel, przyjaciółka Marilyn Michau, malarka zamieszkała w Stanach Zjednoczonych, usłyszawszy o nadnaturalnych problemach z domem namalowała obraz, który miał wystraszyć złe siły. Był to wizerunek anioła o rysach młodej Marilyn. Nancy przesłała płótno przyjaciółce, jednak gdy pani Michau rozpakowała prezent zobaczyła, że anioł ma na szyi pętlę. Zaskoczona zadzwoniła do Stanów, ale malarka zaprzeczyła, że namalowała sznur. W jaki sposób na obrazie pojawił się sznur, nie wiadomo. Marilyn Michau potraktowało to zajście, jak ostateczne ostrzeżenie przekazane jej przez potępionego ducha zakonnicy-samobójczyni.

Co dalej?

Dalszy los budynku pozostaje w rękach południowoafrykańskich parapsychologów, do których o pomoc zwróciła się pani Michau. Biorąc pod uwage porażkę egzorcysty, nie wiadomo jakie będą skutki tych zabiegów.

Tadeusz Oszubski

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: egzorcyzmy | duchy | modlitwa | Egzorcysta | Afryka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje