Największe katastrofy lotnicze

Wypadki w powietrzu zdarzają się nie tylko kilkaset raz rzadziej niż na drogach, ale także łączna liczba poszkodowanych w nich osób jest zdecydowanie mniejsza. Jednak to katastrofy lotnicze najbardziej przykuwają naszą uwagę...

Według danych Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego, podróż samolotem jest najbezpieczniejsza ze wszystkich rodzajów podróżowania, jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę wypadków, jakie mają miejsce na miliard pokonanych kilometrów. Statystycznie, prawdopodobieństwo utraty życia w samolocie jest 8 razy niższe niż w autobusie, 62 razy niższe niż w samochodzie i ponad tysiąckrotnie niższe niż wtedy, kiedy poruszamy się pieszo.

Reklama

Co innego jednak, gdy weźmiemy pod uwagę inny współczynnik. Na każdy miliard odbytych podróży samoloty są bowiem trzecim, po motocyklach i rowerach, najniebezpieczniejszym środkiem transportu. Statystycznie, najmniej zgonów na miliard odbytych podróży, ma miejsce w autobusach.

Najczęściej myli się człowiek

Wypadek lotniczy, jak definiuje go Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego, to wszelkie zdarzenie związane z eksploatacją samolotu, które nastąpi między chwilą zajęcia miejsca w statku powietrznym przez pierwszą osobę, a opuszczeniem go przez ostatnią. To zdarzenie może wiązać się ze śmiercią lub poważnym uszczerbkiem na zdrowiu jakiejkolwiek osoby na pokładzie samolotu, czy też zniszczeniem, uszkodzeniem, awarią bądź zaginięciem samego statku powietrznego. Wypadek może mieć miejsce zarówno w powietrzu, jaki na ziemi.

Według danych Aircraft Crashes Record Office (ACRO) - niezależnej organizacji zajmującej monitorowaniem liczby wypadków lotniczych samolotów zdolnych do transportu co najmniej sześciu osób - w ostatniej dekadzie miało miejsce prawie 2 tys. wypadków. Zginęło w nich ponad 13 tys. osób. W ubiegłym roku odnotowano 122 wypadki, w których życie straciło dokładnie 1103 ludzi.

Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Aircraft Crashes Record Office, najczęstszą przyczyną wypadków lotniczych jest błąd człowieka. W aż 67 proc., to właśnie pomyłka pilota, nawigatora, mechanika, czy kontrolera lotów jest głównym powodem katastrofy. W ponad 20 proc. winę ponosi sprzęt, a w prawie 6 proc. - pogoda. Zamachy terrorystyczne czy inne formy sabotażu odpowiadają za 3,25 proc. wypadków.

Ponad połowa wypadków lotniczych, według danych ACRO, miała miejsce podczas lądowania lub podczas manewru podchodzenia do lądowania. Także zdecydowana większość z nich wydarzyła się w odległości do 10 km od płyty lotniska. W ten schemat typowego wypadku wpisują się najtragiczniejsze katastrofy lotnicze świata:

Tragedia na pasie startowym

Paradoksalnie, największa katastrofa w lotnictwie cywilnym zdarzyła się nie w powietrzu... ale na ziemi. 27 marca 1977 r. o godzinie 17.06 na pasie startowym niewielkiego lotniska Los Rodeos na Teneryfie na Wyspach Kanaryjskich zderzyły się dwa Jumbo-Jety. Zgodnie z rozkładem lotów nie powinno być tam ani jednego z nich. Jednak z powodu alarmu bombowego na lotnisku na wyspie Gran Canaria, zarówno Boeinga 747 linii KLM, jak i bliźniaczą maszynę linii Pan Am, zdecydowano się wysłać właśnie na - obsadzone tylko przez dwóch kontrolerów lotów - malutkie lotnisko na Teneryfie. Pracę przemęczonym kontrolerom utrudniała dodatkowo gęsta mgła, która powodowała, że ledwo widzieli oni, jak bardzo zatłoczona samolotami odesłanymi z Gran Canrii jest postojowa lotniska...

Przedłużające się oczekiwanie na ponowny start załoga Boeinga linii KLM wykorzystała na zatankowanie maszyny, gdyż zaraz po wylądowaniu na docelowym lotnisku chcieli wracać do Holandii. Z powodu zatłoczenia lotniska i olbrzymich problemów z komunikacją między kontrolerami a holenderską załogą Boeinga linii KLM, samolot wykonał kołowanie nie pomyśli Hiszpanów. Ostatecznie jednak ustawił się na końcu pasa startowego i czekał na pozwolenie na start. W tym samym czasie piloci amerykańskiego Pan Am-a także nie porozumieli się z Hiszpanami oraz pomylili drogi kołowania. Po krótkim czasie znaleźli się na przeciwległym końcu pasa. Gdy Holendrzy zgłosili wieży gotowość do startu i czekali na zgodę kontrolerów, Amerykanie prowadzili gorączkową dyskusję z Hiszpanami, w której starali im się wytłumaczyć, że oni też znajdują się na pasie startowym i Boeing linii KLM nie może startować!

Zobaczyli się w ostatniej chwili

Niestety, z powodu interferencji, komunikat dla Pan Am-u został potraktowany przez pilota KLM za zgodę na start. Załogi obu maszyn dostrzegły się na zamglonym pasie dopiero, gdy zbliżyły się do siebie na odległość kilkuset metrów. Pilot Pan Am-u wykonał wówczas nagły skręt i ustawił się bokiem do pasa. Mimo to, rozpędzony już do 290 km/h Boeing 747 linii KLM nie zdołał poderwać się wystarczająco wysoko i z całym impetem rozszarpał podwoziem górny pokład kadłuba amerykańskiego samolotu... Przeleciał jeszcze około 150 m, po czym spadł i eksplodował przy uderzeniu.

Na pokładzie Boeinga 747 linii KLM w jednej chwili zginęło łącznie 248 osób: 234 pasażerów i 14 członków załogi. W drugiej maszynie śmierć poniosło 326 pasażerów i 9 członków załogi. 61 osób uratowało się. Łącznie na skutek mgły, błędów pilotów, kontrolerów i złamaniu prawie wszelkich zasad podczas tzw. "lotów bez widoczności" śmierć poniosły 583 osoby. Ta, największa pod względem liczby ofiar, katastrofa w lotnictwie cywilnym, spowodowała szereg zmian w lotniczych procedurach, które przyczyniły się do poprawy bezpieczeństwa.

Katastrofa na lotnisku na Teneryfie wyglądała tak:

Dowiedz się również o zderzeniu samolotów w powietrzu oraz najtragiczniejszym wypadku w historii polskiego lotnictwa. Koniecznie przeczytaj dalszą część artykułu!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje