Nabrał żonę, żeby iść pić. O narodzinach syna dowiedział się za kratkami

Pewien Anglik koniecznie chciał wyrwać się z domu i wyciągnąć od żony trochę kasy na drinka z kolegami. Naraził państwo na stratę 30 tys. funtów - skończył w więzieniu i przegapił narodziny własnego syna.

Tak kończy się oszukiwanie własnej partnerki. Leigh Ford, 45-latek z Blackpool w Anglii pewnego wieczoru wypił z kumplami parę piwek i dał ponieść się fantazji. Nie chciał wracać jeszcze do domu, gdzie czekała na niego ciężarna żona, nie miał też funduszy na dalsze rozrywki.

Wyleją na niego wrzątek i utną...

Reklama

Wpadł więc na genialny pomysł. Wykonał do żony kilka telefonów łkając do słuchawki, że został porwany. Jego koledzy pomogli mu krzycząc w tle i grożąc połamaniem nóg oraz urwaniem pewnych miejsc.

- Na początku myślałam, że mnie nabiera - mówi Zoe, żona Forda. - Ale potem zadzwonił jeszcze parę razy. Słyszałam w tle jakichś mężczyzn, którzy grozili, że okaleczą go, obleją wrzątkiem i utną genitalia. Spanikowałam.


"Porwanie" warte parę flaszek

Leigh błagał żonę, aby przelała porywaczom wszystkie pieniądze. Sęk w tym, że Zoe miała na koncie... 80 funtów. Nie wzbudziło jej podejrzeń to, że tak mała suma wystarczyła na okup.

Sprawę potraktowała na tyle poważnie, że wezwała policję. Ta natychmiast zjawiła się na miejscu. Poderwano śmigłowiec, aby znaleźć porwanego sprowadzono profesjonalnego negocjatora.

Następnego ranka Leigh jak gdyby nigdy nic wrócił do domu i chyba delikatnie się zdziwił. Początkowo próbował zmyślać, ale policja pokazała mu nagranie, na którym wychodzi z dwoma kolegami ze sklepu niosąc alkohol.

Żona wybaczyła, sąd nie

- Nie wiem, dlaczego to zrobił - zastanawia się jego żona. - Przecież to były jego pieniądze, mógł zrobić z nimi, co chciał.

Ford tłumaczył, że koledzy namówili go, aby zrobił Zoe żart. O ile jego małżonka być może zrozumiała dowcip, to poczuciem humoru nie wykazał się sąd. Za zmarnowanie 30 tys. funtów na akcję ratunkową skazał dowcipnego Anglika na 16 tygodni w więzieniu. Siedząc za kratkami przegapił narodziny swojego syna. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje