Reklama

Mumia w pniu drzewa. Takiego znaleziska się nie spodziewali!

Niemal 60 lat tkwi w tej samej pozycji. Dziś jest główną atrakcją muzeum w Waycross /YouTube

Czegoś takiego nie spodziewał się żaden drwal! Był rok 1980, gdy pracownicy Georgia Kraft Corp podczas wycinki dębów trafili na makabryczne znalezisko. Wewnątrz pnia znaleźli... zmumifikowanego psa myśliwskiego.

Reklama

Skąd o tym wiemy? Ponieważ fragment drzewa nie został pocięty, lecz przekazany w prezencie Forest World, muzeum drzew w Waycross w stanie Georgia. Tam od 38 lat jest jednym z najciekawszych eksponatów.

"Stuckie" od angielskiego "stuck", czyli utknąć. Takie imię wybrano dla nieszczęśnika w głosowaniu, które odbyło się w muzeum w 2002 roku. Zanim drwale znaleźli go zakleszczonego w pniu drzewa, spędził tam około dwudziestu lat.

Jak doszło do sytuacji, która zakończyła się śmiercią zwierzęcia? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Prawdopodobnie Stuckie wszedł do dziupli podczas gonitwy albo szukał tam przed czymś schronienia. Przed czym uciekał? Kogo ścigał? To na zawsze pozostanie tajemnicą.

"Ludzie zawsze pytają mnie: Jak on się tam dostał? Zawsze odpowiadam - to pies myśliwski. Może biegł za szopem? Reakcja jest jedna: Biedna psina, tak nam go szkoda" - opowiada menedżer muzeum, Brandy Stevenson.

Inne pytanie, jakie często zadają sobie odwiedzający muzeum brzmi: jakim cudem ciało psa nie uległo rozkładowi, tylko zachowało się w tak świetnym stanie po tylu latach?

"Bakterie rosną, rozmnażają się i zaczynają rozkładać martwy organizm. To jest ta obrzydliwa część" - tłumaczy obrazowo Kristina Killgrove, biolog i antropolog w University of West Florida.

Jednakże Stuckie w niewątpliwym nieszczęściu, jakie go spotkało, znalazł pośmiertne szczęście. Warunki, w jakich się znalazł, okazały się być idealne dla mumifikacji.

"W wydrążonym pniu zadziałał efekt komina. Zapach martwego zwierzęcia ulatniał się, przez co nie przyciągnął insektów oraz organizmów, które żywią się padliną. Suche warunki wewnątrz drzewa oraz kwas taninowy wydzielany przez dąb zadziałał niczym balsam, sprawiając że skóra psa stwardniała" - czytamy w materiałach dostępnych w muzeum.

Tanina to naturalny osuszacz, który absorbuje wilgoć z otoczenia. Gdyby nie ona, z pewnością drwale nawet nie zauważyliby, że w pniu drzewa rozegrały się tak ponure wydarzenia.

Dziś do Waycross w stanie Georgia przybywa wielu turystów. Dla większości główną atrakcją jest właśnie Stuckie. Jego "trumnę" można oglądać zarówno od dołu, jak i od góry przez specjalną szklaną szybę. Jednemu z wizytujących muzeum poszczęściło się i sfilmował mumię z bardzo bliska. Możecie zobaczyć w filmie poniżej.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje