Reklama

Mewa zaatakowała gołębia. O tej historii mogli napisać tylko tam

W niektórych krajach spokój jest tak błogi, że atak mewy na gołębia wydaje się sensacją /123RF/PICSEL

Estonia jest niewielkim państwem bałtyckim. Powierzchnię obejmującą łącznie województwo małopolskie, podkarpackie i świętokrzyskie zamieszkuje niespełna półtora miliona osób. W stołecznym Tallinnie połowa mieszkańców jest rosyjskojęzycznych. Wiele miejscowych mediów jest dwujęzycznych z uwagi na spory udział mniejszości rosyjskiej w tym kraju i to właśnie rosyjskojęzyczna redakcja tamtejszego portalu doniosła o zaskakującym wydarzeniu.

Kiedy mieszka się w tak niewielkim kraju, można domyśleć się, że równie niewiele się tam dzieje. Nic bardziej złudnego. W Polsce niedawno żyliśmy historią słynnego "laguna", który straszył mieszkańców krakowskiego osiedla. Kilka lat temu cały kraj obiegła sensacyjna wiadomość o rzekomej "libacji na skwerku" we Wrocławiu. Jak wiemy, do niczego wówczas nie doszło, ale o interwencji policji nie omieszkano wspomnieć w mediach. Czym żyła Estonia ostatnimi dniami?

Lasnamäe, dzielnicy Tallinna, mewa zaatakowała gołębia. W pierwszy dzień szkoły, 1 września popołudniu pewne dziecko zadzwoniło na estoński numer alarmowy, informując o krwawej walce dwóch ptaków.

Reklama

Całość zdarzenia miała miejsce nieopodal sklepu spożywczego, więc zapewne zaciekłą walkę zobaczyło wiele klientów, ale tylko jeden młodzieniec postanowił o tym fakcie poinformować służby.

Jak zareagowali ratownicy? Przybyli na miejsce walki i zauważyli gołębia, który faktycznie wydawał się na mocno pokiereszowanego przez mewę. Mężczyźni zabrali "poszkodowanego“ i odwieźli go do lasu, żeby mógł spokojnie wrócić na łono przyrody. Tylko tam mógł być nieco bardziej spokojny o to, że znowu nie zaatakuje go agresywna mewa.

To nietypowe zdarzenie zaczęli komentować internauci z całej Estonii. Wyrażali wielkie zdziwienie, że mewa musiała zaatakować aż gołębia. Niektórzy byli zaniepokojeni sytuacją i stwierdzali, że ptaki znajdują coraz mniej pokarmu w przyrodzie, więc zaczynają atakować siebie nawzajem. Inni natomiast pisali, że to wina dokarmiania tych zwierząt przez ludzi. Oswojone mewy zaczynają coraz bardziej rywalizować o pokarm zostawiany przez człowieka.

Przyglądając się z zewnątrz całemu wydarzeniu, nie powinniśmy się aż tak trwożyć, jak zrobiły to media w Estonii. Mewy są drapieżnikami i jak się okazuje, one polują na na inne mniejsze ptaki, a czasem nawet na szczury.

Zatem historia walki gołębia z mewą oraz odważnej reakcji chłopca dzwoniącego po służby zapisze się raczej w poczet tych informacji, które bardziej rozbawiają, niż sieją postrach i trwogę.

Przeczytaj też:

Zaskakujące odkrycie biologów: Wściekłe samice ośmiornic rzucają w samców mułem

Na ratunek europejskiemu Galapagos. Jezioro Ochrydzkie w rękach rybaków

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ciekawostki | Estonia | mewy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje