Reklama

Manuskrypt Wojnicza: Tajemnicza księga zagadek

Pokryte tajemniczym pismem i rysunkami 272 strony stanowią nierozwiązaną od stuleci zagadkę / CESAR MANSO /East News

Największa porażka kryptologów

Reklama

Analiza statystyczna występowania poszczególnych znaków i słów w tekście wskazuje, że zapis ma cechy języka - niesie więc jakąś informację. Ale rękopis nie powstał w żadnym ze znanych alfabetów. Nie jest to również sztuczny, ezoteryczny język enochiański - w późnym średniowieczu stworzyli go alchemicy, a spopularyzował m.in. John Dee. 

Rozmieszczenie i długość wyrazów sugerują natomiast, iż jeśli zapis miałby być zaszyfrowanym tekstem, to chodziłoby raczej o któryś z języków semickich. Próby złamania kodu księgi Wojnicza do tej pory nie dawały rezultatu, mimo że stosowano wszystkie znane metody deszyfracji - od najstarszych i najprostszych, po te używane przez pracowników współczesnych agencji szpiegowskich oraz wojsko. 

Nad manuskryptem pracował m.in. zespół kryptografów z amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, prowadzony przez Williama F. Friedmana. Była to grupa, która parę lat wcześniej złamała kod szyfrujący używanej przez Japończyków tzw. maszyny Purple, wzorowanej na niemieckiej Enigmie. 

Podobnych prób było znacznie więcej. Niektórzy eksperci uważali na przykład, że sens tekstu jest widoczny tylko po powiększeniu, a każda litera składa się z kilku znaków. Inni sądzili, iż sam tekst nie ma znaczenia, natomiast dla odszyfrowania liczy się liczba liter w danym wierszu. Jeszcze inni szukali rozwiązania, wychodząc z założenia, że zapis nie jest zakodowany, lecz został dokonany w egzotycznym, zapomnianym języku, ale i to nie przyniosło powodzenia. Manuskrypt pozostawał nieodczytany - aż do niedawna.

Reklama

Na początku 2018 roku media na całym świecie obiegła sensacyjna informacja. Profesor Grzegorz Kondrak z Uniwersytetu Alberty w Kanadzie twierdzi, iż rozwikłał tajemnicę tej niesamowitej księgi. Polak wspólnie ze swoim doktorantem Bradleyem Hauerem użył do badania rękopisu najnowocześniejszych technologii z zakresu tzw. sztucznej inteligencji. 

Program komputerowy porównał próbki 400 języków i wybrał ten, który jest najbardziej zbliżony do zapisu manuskryptu. Informatycy uważają, że w księdze zaszyfrowano tekst w starożytnym języku hebrajskim. Twórca miał go zapisać metodą tzw. alfagramów, w której jedna fraza wykorzystywana jest do zdefiniowania kolejnej.

- Okazało się, iż 80% odczytanych słów znajduje się w słownikach języka hebrajskiego - tłumaczy prof. Kondrak. Uczeni przekonują, że odczytali pierwsze zdanie, które mogłoby brzmieć: "Ona skierowała zalecenia do kapłana, gospodarza domu, do mnie i do ludu".

Czy w takim razie sekret rękopisu Wojnicza w końcu został wyjaśniony? Lepiej podchodzić do takich rewelacji sceptycznie. Sami naukowcy mówią, że to dopiero początek badań i teraz powinni się tym zająć specjaliści od języka hebrajskiego, historii średniowiecza oraz astrologii. 

Pojawiło się także wiele głosów krytycznych. Profesorowi Kondrakowi zarzucano arbitralność założeń o braku samogłosek i alfagramach w tekście manuskryptu czy brak konsultacji z lingwistami. "Hipoteza hebrajska" Kondraka nadal nie wyjaśnia, gdzie i po co manuskrypt powstał. 

Poza tym to nie pierwszy raz, kiedy obwieszczone zostaje rzekome rozwiązanie zagadki księgi. Miała ona być zapisana m.in. po chińsku, mandżursku, niemiecku czy też w języku Azteków. Niektórzy sądzili nawet, że to tzw. glosolalia, czyli tekst powstały w ekstazie w wyniku uniesienia religijnego. 

W zeszłym roku Gerard Cheshire z brytyjskiego Uniwersytetu Bristolu ogłosił, że manuskrypt jest zabytkiem języka... protoromańskiego. Kto ma rację?

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje