Reklama

Magia Bioinżynierii: Telekineza, telepatia i Myślohełm

Komunikacja za pomocą myśli jest możliwa, o ile użyjemy odpowiedniej aparatury. Naukowcy właśnie nad nią pracują /123RF/PICSEL

Gdy w 1969 roku młody naukowiec, Eberhard Fetz, opublikował raport ze swoich badań, środowisko badaczy pukało się w czoło. Jednak jego innowacyjny projekt stał się inspiracją do kolejnych odważnych prac z dziedziny neurobiologii. Dowiódł bowiem, że jesteśmy w stanie sterować urządzeniami za pomocą fal mózgowych. Lekarze korzystają z tej technologii do leczenia sparaliżowanych pacjentów. Armia do zbudowania "hełmu telepatycznego".

Reklama

W przyszłości amerykańscy żołnierze być może będą komunikować się ze sobą przy pomocy "myślohełmów", czyli urządzeń pozwalających na przekaz myśli "tłumaczonych" na słowa w słuchawkach.

"Telepatia" to termin oznaczający komunikację pomiędzy ludźmi za pomocą myśli - bez użycia dźwięku i gestów, bez potrzeby kontaktu wzrokowego i używania aparatu mowy. Telepatię zwykło uważać się za pojęcie wykraczające poza ramy nauki i zjawisko paranormalne. Okazuje się, jednak, iż jest ona możliwa. Może nie przybiera póki co formy tak efektownej, jak na przykład moc Charlesa Xaviera z X-Menów, ale naukowcy od lat próbują ujarzmić ten fenomen.

Oto fragmenty książki "Magia Bioinżynierii" Adama Piore, wydanej przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W 1969 roku młody badacz, Eberhard Fetz, dokonał czegoś tak niezwykłego, że wielu specjalistów w dziedzinie neurobiologii zareagowało na jego rewelacje niedowierzaniem. Fetz wyszkolił małpę, by poruszała igłą miernika za pośrednictwem fal mózgowych.

Fetz nie twierdził, że znalazł dowód na istnienie telekinezy, choć dokładnie to sugerowały jadowite komentarze pod jego adresem. Jak by nie spojrzeć, w tamtych czasach mało komu przyszłoby do głowy, żeby połączyć mózg małpy z urządzeniem mechanicznym. Zresztą trzeba przyznać, że eksperyment Fetza miał niekonwencjonalne korzenie.

Reklama

Fetz robił na MIT doktorat z mechaniki statystycznej, gdy którejś nocy pod wpływem meskaliny (lub LSD, sam nie jest do końca pewien) doświadczył głębokiego objawienia. Pod wrażeniem wręcz kalejdoskopowych zmian świadomości, uświadomił sobie, że dużo bardziej od "uganiania się za momentem magnetycznym cząsteczki" interesują go tajemnice umysłu.

Obroniwszy tytuł doktora, nawiązał współpracę z neurobiologiem z Uniwersytetu Waszyngtońskiego i opanował technikę nagrywania aktywności pojedynczych neuronów, dzięki której Hubel i Wiesel z powodzeniem monitorowali korę wzrokową kotów. Oni jednak skupili się na wychwyceniu sygnałów przychodzących. Fetzowi przyświecał inny cel. Zamierzał przyczepić elektrody do neuronów w korze ruchowej i zbadać sygnały wychodzące z mózgu.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje