Kupili "dom marzeń". Okazało się, że to dzielnica śmierci

/Wikimedia Commons /materiały prasowe

​​"Pola śmierci skąpane we krwi" - tak Donald Trump powiedział o tym miejscu w 2017 roku. Krótko po tym, jak młoda para wprowadziła się do nowego domu, odkryła że w pobliżu dokonano brutalnych morderstw.

Reklama

Kupno domu to przeważnie powód do radości i poważny krok w życiu. Ale pewna rodzina w USA raczej nie uwije przytulnego gniazdka w swoich nowych czterech kątach.

Świeża tragedia

Rok 2016, Brentwood, dzielnica miasta Nowy Jork na wyspie Long Island. W niewielkim lasku na tyłach jednorodzinnego domu policja znajduje ciała dwóch nastolatek. Kayla Cuevas i Lisa Mickens zostały brutalnie zamordowane przez członków gangu MS-13.

Reklama

Jakby tego było mało, kilka dni temu mama pierwszej z dziewcząt - Evelyn Rodriguez - została śmiertelnie potrącona na ulicy przed domem.

Najprawdopodobniej jedna z okolicznych mieszkanek przejechała Rodriguez, bo... pokłóciły się o kapliczkę upamiętniającą zamordowane nastolatki. Nieznana sprawczyni wcześniej miała zniszczyć ołtarzyk, co doprowadziło do ostrej wymiany zdań. Sprawa jest obecnie wyjaśniana.

Ofiary bestii

Morderstwa w 2016 od razu nagłośniły media. MS-13 (znane też pod nazwą Mara Salvatrucha) to latynoski gang działający na terenie USA. Liczy około 10 tys. członków, ale na jego usługach może być nawet 150 tys. ludzi. Charakteryzują się bardzo agresywnym zachowaniem i bestialskimi egzekucjami. Podejrzewa się ich o powiązania z Al-Kaidą.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje