Reklama

Kto się boi feministek

Nie golą nóg i zmuszają kobiety do pracy zawodowej, a za przepuszczenie ich w drzwiach można dostać w zęby. Tak myślisz? Lepiej to zmień i skończ z gadaniem, że feministka to baba, która potrzebuje chłopa.

W barze przysiada się do ciebie ona - piękna i pewna siebie. Skąd w niej taka śmiałość? Robi to, co jeszcze sto lat temu było nie do pomyślenia, a nawet dziś przez wielu jest wytykane palcem. Uprawia seks przed ślubem, a w łóżku wcale nie leży jak kłoda - to równouprawnienie pozwala jej cieszyć się życiem! Całkiem niedawno kobiety były traktowane w sposób, który dziś nawet szowinistom wydałby się niesprawiedliwy i absurdalny. Zmiany zawdzięczamy feministkom. Wypadałoby im teraz dziękować. Tymczasem w naszym kraju feminizm jest wciąż tak samo nie lubiany jak faszyzm. I to nie tylko przez mężczyzn.

Reklama

Feminizm - płachta na byczka

Nie jest do końca zrozumiałe dlaczego komuś przeszkadza parę pań, które spotyka się, by porozmawiać na tematy inne, niż dzieci, kuchnia czy moda. Jeżeli mężczyźni dyskutują o polityce, literaturze czy podatkach nikt nie uważa, że coś nie jest w porządku. Podobnie jest z pracą w niektórych, zastrzeżonych dla mężczyzn zawodach, startowaniem w wyborach parlamentarnych czy konkursach na wysokie stanowiska. No i dlaczego w restauracjach i kinach stolik do przewijania dziecka zawsze znajduje się w damskiej toalecie? Pewne jest tylko to, że hasło "feminizm" ciągle jeszcze dzieli Polskę. Dominuje pogląd, że feministki dążą do tego, by mężczyźni opiekowali się dziećmi, a kobiety pracowały w kopalniach.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: feminizm

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje