Reklama

Koniec kłamstw o UFO

W ciągu ostatnich lat wiele państw ujawniło dokumenty na temat UFO, zbierane i przechowywane w tajnych archiwach wojskowych. Po Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, czy Chile, przyszedł czas na Danię.

2 lutego 2009 r. agencje informacyjne poinformowały o otwarciu tajnych archiwów na temat UFO (ang. unidentified flying object) przez duńskie lotnictwo wojskowe. Nie do końca wiadomo dlaczego wojskowi podjęli decyzję o upublicznieniu informacji i jaki procent zgromadzonych przez nich danych przedostał się do opinii publicznej. Istotne jest jednak to, że rozwija się światowy trend oficjalnego przyznawania przez wojsko i rządy, że fenomen UFO jest faktem i że pozostaje w kręgu zainteresowania władzy.

Reklama

Co nadal ukrywają?

Co takiego zawierają ujawnione zbiory duńskich sił powietrznych? Opublikowano je 28 stycznia 2009 r. na stronie internetowej duńskiego lotnictwa. To 329 stron zapisanych w formacie pdf, w sumie 30 megabajtów danych. Jak twierdzi dowództwo, ujawniono te dane, które nie zagrażają bezpieczeństwu kraju. Ukryto za to tzw. informacje wrażliwe, czyli nazwiska świadków, ich adresy, numery telefonów oraz niektóre okoliczności relacjonowanych przypadków.

Sporne dane

Tajne archiwa duńskiej armii na temat UFO okazały się spore. Według oficjalnego oświadczenia lotnictwa wojskowego w ciągu ponad 30 lat zebrano około 15 tys. meldunków na temat Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, które pojawiły się nad Danią (lub obszarami pozostającymi w zainteresowaniu dowództwa jej wojsk). Wiele informacji zostało zweryfikowanych. Te "niezidentyfikowane" obiekty zwykle były samolotami, latającymi lampionami z papieru, a nawet zwykłymi zjawiskami meteorologicznymi. Upubliczniono jednak dane (zdjęcia, informacje z systemów radarowych), które mogą budzić wątpliwości.

Widzą ludzie, widzą radary

Dla przykładu, duński dziennik "Copenhagen Post" opisał zajście, jakie miało miejsce na Grenlandii, w rejonie bazy wojsk powietrznych Thule 5 stycznia 1981 r. O godz. 12:50 tamtejsze radary wojskowe odnotowały pojawienie się niezidentyfikowanego obiektu, lecącego ze sporą prędkością na dużej wysokości (obiekt wyglądał jak "spłaszczony kwadrat"), widocznego także dla ludzi. Po kilku chwilach obiekt zniknął.

Specjaliści od UFO porównują

Dane, które przekazała duńska prasa, zostały znacząco rozszerzone przez skandynawską organizację ufologiczną SUFOI. Badacze z SUFOI, z Ole Henningsem na czele, przeanalizowali odtajnione dokumenty i porównali niektóre informacje z tymi, które zgromadzono w archiwach stowarzyszenia. Ufolodzy podkreślają, że ujawnione "UFO-archiwum" zawiera wiele przypadków pozostających do dziś zagadką. Przykładowo, latem 1982 r. w Funen 15-letni chłopiec złożył zeznanie w miejscowym posterunku policji twierdząc, że widział rozświetlony latający obiekt, który wylądował, po czym wysiadło z niego pięć człekopodobnych stworzeń o niskim wzroście.

- Są przypadki zaobserwowania Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, których natury nie ustalono - przyznał w wypowiedzi dla "Copenhagen Post" kapitan lotnictwa Thomas Petersen, do którego obowiązków przez kilka lat było zajmowanie się wojskowym "UFO-archiwum". - Nie prowadzono w tej sprawie specjalnych śledztw, bo główna misją sił powietrznych jest obrona Danii przed wrogimi siłami, a nic nam nie wiadomo, aby UFO stanowiły zagrożenie dla naszego kraju - wyjaśnił.

Latająca meduza

Odtajnione dane obejmują doniesienia z lat 1978-2002, ale trafiają tam także starsze przypadki, m.in. sporządzane od 1946 r. opisy tak zwanych "rakiet-duchów" (ghost rockets). Sporządzaniem opisów przez lata zajmował się major Per Winge. W archiwum znalazł się także meldunek z 1974 r. opatrzony zdjęciem, mówiący o tym, że nad miastem Viborg pojawił się latający obiekt o biologicznej formie, przypominający wyglądem meduzę.

Zagrożeń nie znamy

Duńskie archiwa wojskowe dostarczyły kolejnych danych na temat Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, wciąż jednak brak wyników kompleksowych naukowych badań tego fenomenu. Czas aby takie badania przeprowadzić, albo je... ujawnić. Nie wiadomo przecież, jakie jeszcze informacje zachowano w sekrecie. Warto bowiem zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie przypadki odtajniania zawartości archiwów wojskowi opatrują zastrzeżeniem:" ujawniliśmy dane, które nie zagrażają bezpieczeństwu państwa".

Tadeusz Oszubski

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje