Reklama

Jeff Dabe. Człowiek, który ma największe ręce na świecie

Ostatnio pisaliśmy o kangurze Rogerze, który imponuje budową ciała. Co jednak powiedzieć o amerykańskim armwrestlerze Jeffie Dabe? Ma olbrzymie ręce, a jego cios z "liścia" można porównać do uderzenia kilkukilogramowego młotka.

Na świecie jest wiele osób, które mogą powiedzieć, że mają 49 cm w bicepsie. Czy jednak znajdzie się ktoś z takim obwodem przedramienia? Takim wynikiem może pochwalić się Jeff Dabe, 50-letni armwrestler z Minnesoty. Ze względu na swoje wielkie ręce porównywany jest do postaci z kreskówek: Popeye'a i Wreck-It Ralpha. 

Reklama

Jak wielkie są jego ręce, tego nie sposób opisać. Trzeba spojrzeć na zdjęcia. Choć te i tak w większości wyglądają jak nieudolnie przerobione w Photoshopie. Jednak Dabe naprawdę ma tak nienaturalnie duże przedramiona i dłonie.

W sieci krążyło wiele plotek i spekulacji na temat tego, że ich rozmiar jest wynikiem choroby. Zastanawiano się, czy nie choruje na gigantyzm albo na zespół Proteusza. Jednak te pogłoski nie potwierdziły się, bo nie znaleziono informacji, by Dabe cierpiał na którąś z tych przypadłości. Po prostu ma taką budowę ciała. I niech was nie zmyli jego przyjazny uśmiech - ten facet jest naprawdę silny jak tur! Nic więc dziwnego, że postanowił to wykorzystać i został armwrestlerem.

Przygodę z siłowaniem na rękę Jeff Dabe rozpoczął w latach 70. XX wieku. Szybko stał się gwiazdą tego sportu, jednak jego kariera zatrzymała się w roku 1986. Podczas pojedynku pękła mu kość w prawej ręce i Dabe skończył z siłowaniem na wiele lat. Nigdy jednak nawet nie prześwietlił kontuzjowanej kończyny.

Do armwrestlingu wrócił dopiero w 2012 roku. Postanowił jednak nie ryzykować i zamiast prawą, zaczął siłować się lewą ręką. Jak się okazało, podjął słuszną decyzję. Podobno wygrywa wszystkie pojedynki na lewą rękę od czasu, kiedy skończył 17 lat.

Co ciekawe, Jeff Dabe ani nie trenuje rąk, ani nie używa specjalnych technik podczas pojedynków. Bazuje tylko i wyłącznie na swojej sile, determinacji i psychicznym osłabieniu rywali. W końcu chyba na każdym zrobiłaby wrażenie osoba z tak wielkimi rękami.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje