Reklama

Jeden taki kamień pozwala nie pracować do końca życia. Znalazł trzy

Saniniu Laizer zapisał się na kartach historii jako znalazca trzech największych brył tanzanitu jakie dotąd wykopano /FILBERT RWEYEMAMU / AFP /East News

​Mogłoby się wydawać, że leżąca na wschodzie Afryki Tanzania to biedny kraj. Okazuje się, że nie dla wszystkich. Właściciel przedsiębiorstwa górniczego, działającego na terenie kraju ze stolicą w Dodomie, jeszcze na początku czerwca by zwykłym biznesmenem. Kilka dni temu, po raz drugi tego lata, wszedł w posiadanie jednego z najrzadszych minerałów na planecie, a jego życie odmieniło się nie do poznania.

Jak to jest wykopać z ziemi prawie pięć i pół miliona dolarów? Oto człowiek, który dokładnie teraz przekonuje się o tym na własnej skórze. Kilka dni temu 52-letni Saniniu Laizer zaprezentował światu świeżo wydobytą gigantyczną bryłę niezwykle cennego kamienia szlachetnego, tanzanitu. Można powiedzieć, że Laizer stał się specjalistą od wartych fortunę odkryć. Wcześniej, pod koniec czerwca tego roku, odkrył dwie gigantyczne bryły. Wtedy uznano je za dwa największe znalezione kiedykolwiek kawałki minerału nazwanego na cześć kraju, w którym występuje - Tanzanii. Teraz dołożył trzeci.

Reklama

Tanzanit to fioletowo - niebieska odmiana zoisytu, przypominająca szafir. Jak dotąd znajdowano go tylko na terenie państwa powstałego z połączenia Tanganiki i brytyjskiego Zanzibaru. Jego walory wizualne i rzadkość występowania sprawiają, że minerał ten ma ogromną wartość. Władze kraju tak bardzo chcą chronić swoje naturalne bogactwa, że nakazały nawet 3 lata temu budowę muru, izolującego rejony występowania kamienia od reszty świata. 

Dwa pierwsze tanzanity wykopane przez Laizera ważyły łącznie prawie 15 kilogramów, a ich znalazca otrzymał za nie 3,4 miliona dolarów. Trzeci największy w historii tanzanit znaleziony przez człowieka waży prawie 6,5 kilograma, a jego wartość wycenia się na dwa miliony. Przy dobrych wiatrach górnik jest więc w stanie wyciągnąć łącznie około 5,5 miliona dolarów za trzy kamienie.

Półtora miesiąca temu największy farciarz afrykańskiego kraju, który z dnia na dzień stał się również jednym z jego najbogatszych mieszkańców, zapowiadał w wywiadach dla BBC, że zarżnie jedną ze swoich 2 tys. krów i wyda wielkie przyjęcie. Oprócz hucznej fety obiecał także pomoc lokalnej społeczności w regionie Manyara.

- Chciałbym zbudować supermarket i szkołę niedaleko mojego domu - mówił. - W mojej okolicy mieszka mnóstwo biednych ludzi, którzy nie mogą zapewnić dzieciom odpowiedniej edukacji. Ja sam nie jestem wykształcony, ale lubię prowadzić biznes profesjonalnie. Chciałbym, aby moje dzieci nauczyły się profesjonalnego podejścia do biznesu.

Tym razem przyjęcia nie będzie, ale korzystając z uwagi międzynarodowych mediów, którą zyskał po raz kolejny, Laizer oświadczył, że już za niedługo budowa szkoły zostanie ukończona. Zrezygnował także z postawienia kompleksu handlowego na rzecz placówki medycznej.

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje