Reklama

Grzywna za stroje Borata. Takiej reakcji gwiazdy się nie spodziewali

Sacha Baron Cohen /East News

Pamiętacie czeskich turystów, którzy zostali zatrzymani i ukarani grzywną w Kazachstanie za pozowanie do zdjęć w strojach Borata? Sacha Baron Cohen postanowił wyciągnąć w ich kierunku pomocną dłoń.

Reklama

O sprawie pisaliśmy przed paroma dniami. Jakiś czas temu grupa sześciu kumpli z Czech wybrała się do Kazachstanu. W Astanie, czyli stolicy ojczyzny filmowego Borata, zamierzali pstryknąć sobie kilka pamiątkowych fotek.

Areszt i sprawa w sądzie

Reklama

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że panowie - przy dość niskich temperaturach - postanowili przebrać się za swojego ulubieńca. Wybór padł na mankini, czyli seledynowe, jednoczęściowe stroje kąpielowe, dobrze znane z filmu.

Czesi byli gotowi do selfie, kiedy na ich drodze stanęli lokalni policjanci. Turyści nie zdawali sobie najwidoczniej sprawy z tego, że obnażanie się w miejscach publicznych podlega w Kazachstanie pod chuligaństwo i jest surowo wzbronione.

Panowie zostali aresztowani, a sprawa skończyła się w sądzie. Media informowały, że za swój z pozoru niegroźny wybryk każdy z nich otrzymał grzywnę o równowartości 240 złotych.

Pomocna dłoń... Borata

We wtorek o incydencie dowiedział się Sacha Baron Cohen, czyli pomysłodawca i odtwórca roli Borata. Znany komik i aktor w odróżnieniu od władz Kazachstanu nie widział najwidoczniej w zachowaniu turystów niczego złego i postanowił wyciągnąć w ich kierunku pomocną dłoń.

Prawdziwy Borat ogłosił na Facebooku, że jeśli zgłoszą się do niego bohaterowie niedawnej akcji z Astany, opłaci ich mandaty. Wcześniej będą jednak musieli potwierdzić swoją tożsamość.

Takiej rekcji Cohena czescy turyści na pewno się nie spodziewali!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje