Reklama

Dominic Wilcox - wynalazca rzeczy tak głupich, że aż genialnych

Tego Anglika trudno jest nazwać wynalazcą, chociaż jego dziełami są na dobrą sprawę właśnie wynalazki. Czy jest on artystą? To, co robi, wbrew pozorom nie tylko ładnie wygląda, ale... jest na swój sposób użyteczne i na nowo definiuje normalność.

- Ludzie myślą, że gram w piłkę nożną sam ze sobą, ale tak naprawdę kopiąc piłkę przygotowuję sobie pyszne smoothie - chwali się Wilcox otwierając futbolówkę, z której wyciąga torebkę z owocowym napojem. Przed "treningiem" nalał do niej zimnego jogurtu i dosypał mrożonych owoców. Po kilku zwodach i golach koktajl jest gotowy. Dziwne? Jak najbardziej? Genialne? W sumie... tak!

Reklama

Dominic Wilcox od najmłodszych lat próbował zredefiniować zastaną rzeczywistość. Jako mały chłopiec był cichy i nieśmiały. Jego rodzice wspominają, że sporo czasu spędzał na rozmyślaniu. Długie "chwile samotności" zaczęły procentować, kiedy ukończył prestiżowe Royal College of Art i Edinburgh College of Art na kierunkach projektowania oraz komunikacja wizualna. Jednakże żadne studia nie nauczyły go unikatowweego podejścia, które charakteryzuje jego wynalazki.

Zastanawialiście się kiedyś, jak czulibyście się słysząc w lewym uchu dźwięki, które normalnie wpadłyby do prawego? Wilcox nie tylko nad tym rozmyślał, ale i zaprojektował urządzenie, dzięki któremu można tego doświadczyć. To dwie tuby, które montuje się na głowie. Kierują one dźwięki usłyszane z prawej strony do lewego ucha i na odwrót. 

Wilcox ma na swoim koncie więcej takich "genialnych" wynalazków. Szczoteczka do zębów z marakasem (aby mycie jamy ustnej nie było tak nudne), filiżanka na herbatę z wiatraczkiem (aby się nie poparzyć), parasolka z małym ogródkiem (sic!) czy "lornetka" do słuchania odległych dźwięków - to tylko niektóre z nich.

Nie wszystkie pomysły tego wynalazcy kończą jako namacalne gadżety. Spora część z nich pozostaje "na papierze". Dominic dzieli się nimi w internecie w formie rysunków. Przykład?

Jego rada dla wszystkich świeżo zaręczonych dziewcząt, które chcą, aby ich pierścionek był lepiej zauważalny i komplementowany.

Wynalazki Wilcoxa można porównać z japońskim ruchem Chindogu. Prace inżynierów z Kraju Kwitnącej Wiśni, takie jak kostium dla raczkujących niemowląt zrobiony z mopa (aby dzieciaki przy okazji umyły podłogę w domu) lub podpórka dla osób chcących spać w metrze na stojąco, z pewnością zainspirowały niektóre z dokonań Anglika.

Dominic nie poprzestaje jednak na tworzeniu "użytecznych" przedmiotów. Ze swojej pracy chce uczynić sztukę. Zaprojektowana przez niego miska na owoce, składająca się z plastikowych żołnierzyków odzwierciedlających bitwę pod Waterloo, jest chyba tego najlepszym przykładem.

Z dzieł Wilcoxa można się śmiać, do czego zachęca sam wynalazca, ale to właśnie w nich znajdujemy potwierdzenie słów, że ludzka pomysłowość naprawdę nie zna granic.

Michał Ostasz

-----

W materiale wykorzystano cytat z filmu krótkometrażowego pt. "The Reinvention of Normal" w reżyserii Liama Saint-Pierra.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Dominic Wilcox | Wynalazki | Chindogu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje