Reklama

Czy zbrodniarz może być dobry?

- To był dobry człowiek. Nie mógł popełnić tych zbrodni - tak mieszkańcy rodzinnej wioski mówią o Johnie Demianiuku, sądzonym w Monachium za udział w zbrodniach nazistowskich i doprowadzenie do komór gazowych tysięcy ludzi.

Mecherzyńce Dębowe to maleńka wioska w centralnej części Ukrainy z jednym tylko roszczeniem do sławy. To tutaj urodził się John Demianiuk, podejrzany o potworne zbrodnie nazistowskie.

Reklama

Niewiele pozostało tutaj śladów po jego dawnym życiu. Jego rodzina opuściła wioskę wiele lat temu, a dom, w którym niegdyś mieszkał, spłonął doszczętnie. Kilka osób wciąż jednak go pamięta, jak jego dawna sąsiadka, Maria.

- Był dobrym człowiekiem. Kiedy był młodszy, pracował jako traktorzysta. Byłam wtedy dziewczynką; pamiętam, że pozwolił mi przejechać się na przyczepie. Byłam mała, ale zapamiętałam go jako dobrego człowieka - mówi Maria Zagrebelna, była sąsiadka Johna Demianiuka.

Zbrodniarz? To był dobry człowiek

Dobry człowiek? Mieszkańcom Mecherzyniec trudno jest więc uwierzyć w oskarżenia stawiane Demianiukowi; w to, że obsługiwał komory gazowe w obozie śmierci w Sobiborze , do których doprowadził 28 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci. Grigorij, jego przyjaciel ze szkolnych lat, wspomina go jako cichego chłopca.

- Wszystko, co dzisiaj o nim mówią, że zabił tyle osób - no cóż, jeśli to prawda, to tylko dlatego, że został do tego zmuszony. Nie mógłby zrobić tego sam z siebie. Gwarantuję wam to na sto procent. Nie byłby do tego zdolny, znam go dobrze, był moim przyjacielem - wspomina Grigorij Niemyriwskij.

Proces nie ma sensu?

Mecherzyńce śledzą proces Demianiuka, który rozpoczął się 30 listopada i ma być ostatnim tego rodzaju procesem w Niemczech. Nikt jednak nie wierzy w jego słuszność.

- On ma 89 lat! Co im da sądzenie tego człowieka? Jedną nogą jest już w grobie. Wszystko to i wszyscy ci zmarli to już przeszłość - mówi Olga Basiliuk, mieszkanka Mecherzyniec Dębowych.

- To była wojna. To nie my ją zaczęliśmy, ale Niemcy. A teraz chcą sądzić Ukraińca za tamte zbrodnie - dodaje Tatiana Dieruk, urzędniczka w gminie.

Wszystko, co pozostało po Demianiuku, to wyblakła fotografia z czasów, kiedy był zwykłym rolnikiem. Mieszkańcy Mecherzyniec twierdzą, że Demianiuk żył w zgodzie z lokalnymi żydowskimi rodzinami - trudno to jednak zweryfikować. Tutejsi Żydzi albo nie przeżyli wojny, albo uciekli, ratując życie.

Tłum. Katarzyna Kasińska na podst. AFP

Zobacz film:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zbrodnie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje