Reklama

Czy światem rządzą astrolodzy?

Jednym z najbardziej wpływowych ludzi XVI-wiecznej Anglii był John Dee. Na dworze Elżbiety I pełnił funkcję nie tylko astrologa i medyka, ale także... szpiega. Dzięki dwóm pierwszym profesjom oraz wsparciu królowej mógł z łatwością przenikać do otoczenia innych władców. 

Reklama

Dotarł m.in. na dwór jednego z najpotężniejszych monarchów w  Europie, cesarza Rudolfa II, który był znany z tego, że otaczał się czarnoksiężnikami. 

Wiadomości ze swoich misji, które miała prawo przeczytać jedynie angielska monarchini, oznaczał symbolem "007", skopiowanym wieki później przez twórcę postaci Jamesa Bonda: dwa zera oznaczały wszechwidzące oczy Johna Dee, a siódemka według astrologa była liczbą pomyślną oraz obdarzoną magiczną mocą. 

Powiernik Elżbiety wydobywał cenne informacje od swych źródeł m.in. dzięki stawianiu im horoskopów. Aby robić to skutecznie, musiał przecież wiedzieć, co planują i jakie problemy zaprzątają ich myśli.

Zwolennicy porównywali go do Merlina z legend o królu Arturze. O jego służbę zabiegały prawie wszystkie europejskie dwory, oferując niebotyczne sumy. Odwiedził m.in. ciężko chorego Stefana Batorego - lecz zamiast go uleczyć, naraził się na gniew, twierdząc, że cierpienia monarchy są... karą za grzechy. Mimo to zainkasował za swą "pomoc" 800 florenów. 

Najhojniejszą gażę zaproponował mu car Fiodor I - obiecywał roczne honorarium w kwocie, która po uwzględnieniu inflacji wynosiłaby dzisiaj ponad pół miliona funtów. John Dee odrzucił jednak intratną ofertę i pozostał wierny Elżbiecie.

Dowiedz się więcej na temat: astrologia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje