Reklama

Czy światem rządzą astrolodzy?

Kariera Michela de Nostredame, czyli Nostradamusa, (na ilustracji) zaczęła się od... śmierci. W 1559 roku król Francji Henryk II zmarł na skutek obrażeń, jakich doznał w trakcie turnieju rycerskiego. Dopiero wtedy zrozumiała stała się wróżba ze zbioru wydanego przez astrologa cztery lata wcześniej: 

"Młody lew starego pokona / Na polu bitwy w pojedynczym starciu. / W złotej klatce oczy mu wykłuje / Jedną z dwóch części, żeby umarł okrutną śmiercią". 

To, co początkowo brzmiało jak bełkot szaleńca, okazało się dokładnym opisem wydarzeń: władca był bowiem spod znaku lwa, jego przeciwnik miał na sobie zbroję z motywem tego zwierzęcia, a przyczyną zgonu monarchy był ułamany fragment kopii rycerskiej wbity w jego oko przez podniesioną zasłonę hełmu. 

Wróżby Nostradamusa często zrozumiałe stawały się dopiero po ich wypełnieniu, gdyż zostały spisane w kilku językach oraz były pełne mglistych metafor. Mimo to królowa Katarzyna Medycejska nie miała zastrzeżeń co do jego prof etycznych umiejętności. Szybko uczyniła Michela swoim nadwornym astrologiem i lekarzem. 

Reklama

Z obu zadań wywiązywał się zresztą znakomicie, czym zaskarbił sobie przychylność tej jednej z najpotężniejszych i najbardziej bez względnych władczyń w historii Europy.

Inną głośną -  bo nieoczekiwanie spełnioną - wróżbą dotyczącą monarchów była ta z 1564 roku. Podczas przyjęcia Nostradamus miał przepowiedzieć młodemu księciu, iż zostanie królem Nawarry, a później Francji, oraz że założy nową dynastię. 

Brzmiało to absurdalnie, biorąc pod uwagę, iż przy życiu pozostawało nadal trzech synów Henryka II i Katarzyny Medycejskiej. Proroctwo okazało się jednak prawdą, a wspomniany młokos zapisał się w historii jako Henryk IV Burbon.

Dowiedz się więcej na temat: astrologia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje