Reklama

Czy mieszkańców Meksyku terroryzuje nietoperz śmierci?

Czy w górzystych obszarach Meksyku pojawiły się gigantyczne, drapieżne nietoperze? /Enigma

Juarez Silva stoi wieczorem przy polu kukurydzy i czeka na swojego brata. Nagle słyszy dziwny gwizd nad głową, a w mroku nocy świecą się czerwone oczy. Potwór był wielkości człowieka i miał gigantyczne skórzaste skrzydła, opisuje. Podobno widział nietoperza śmierci. Czy to prawda, że ​​ostatnio pojawiał się przede wszystkim na górzystych obszarach Meksyku?

W małej wnęce na skraju dużej jaskini kuca dwóch młodych mężczyzn. Nad ich głowami krąży złowieszczy wielki cień. Właśnie tak święta księga cywilizacji Majów Popol Vuh opisuje pierwsze spotkanie ludzi z przerażającym potworem nazywanym Camazotz, znanym również jako nietoperz śmierci.

Reklama

"Potwór ma kły ostre jak brzytwa. Ktokolwiek się do niego zbliży, natychmiast umrze" - napisano w tekście Majów. Skrzydlate stworzenie podobno jest w stanie jednym ukąszeniem wyssać z człowieka życie lub pazurami oderwać mu głowę. W różnych częściach Meksyku potwór pojawia się od wielu tysiącleci. Mówi się, że widywany jest i dziś. Przerażający Camazotz jest bowiem nieśmiertelny

Nowożytne spotkanie

Na polnej drodze w środkowo-meksykańskiej dzielnicy Villa Garcia można zobaczyć kilka dziwnych śladów, z daleka przypominające ludzkie, które po kilku metrach znikają ze szlaku. W 1908 roku odkrywa je pewien miejscowy. Kiedy mężczyzna słyszy szelest z pobliskich krzaków, szybko bierze kamień do ręki i rzuca go w zarośla.

- Coś wielkiego i ciemnego natychmiast się wzniosło i poleciało w kierunku rzeki - opisuje badacz zagadek Arnost Vasicek (ur. 1953).

Najwyraźniej mamy tu do czynienia z pierwszym współczesnym spotkaniem z nietoperzem śmierci. Możemy to również wywnioskować z wielu świadectw. Tajemnicze stworzenie zobaczy także kilku innych mieszkańców Villa Garcia. Według nich potwór przypominał pół człowieka i pół nietoperza.

Prekursor wampira

Na twarzy Hectora Unitalesa maluje się przerażenie. On i jego przyjaciel podczas wspinaczki na Cerro de la Sillan odkryli rozszarpane wnętrzności. Krwawe ślady prowadzą do drzewa, z którego wzlatuje coś, co uderzająco przypomina Camazotza, opisywanego w księdze Popol Vuh. Ponadto w koronie drzewa znajdują całkowicie poćwiartowanego dzika. Do tego w ostatnich latach podobnych świadectw znacznie przybyło. Tajemniczą zjawę widzi Juarez Silva czekając na swojego brata, oraz robotnicy z rancza El Sabrino.

Camazotz z pewnością nie jest jakimś drapieżnym ptakiem, jak by się mogło wydawać. Wszyscy świadkowie są zgodni, że stworzenie miało duże skórzaste skrzydła.

- Najbardziej prawdopodobnym wariantem wydaje się być starożytny przodek megachiroptera lub wampira zwyczajnego - mówi amerykański badacz i publicysta Paul Seaburn.

Niewyjaśnione zgony

Na cmentarzu w Monterrey w północno-wschodnim Meksyku rozlega się krzyk. W lipcu 1994 roku pojawia się tutaj tajemnicze stworzenie o czerwonych świecących oczach.

- Kawałek drogi przeszedł kołyszącym krokiem, po czym rozłożył błoniaste skrzydła i poleciał do lasu - pisze Vašíček.

Od nowego tysiąclecia rzekomy Camazotz pojawiał się głównie na obszarach górskich, gdzie terroryzuje lokalnych rolników. Najczęściej występuje we wschodniomeksykanśkiej części Sierra Madre Oriental, gdzie ostatnio doszło do kilku niewyjaśnionych zgonów. Niektórzy przypisują je nietoperzowi śmierci. Jest to jeden z powodów, dla których na poszukiwania krwawego potwora, wyruszyło już kilka grup poszukiwaczy przygód, uzbrojonych po zęby. Według legend Majów Camazotz zamieszkiwał podziemne imperium Xibalba. Czy może to być któraś z głębokich jaskiń górskich?

Paweł Bestia

Treści popularno-naukowe z miesięcznika Enigma wydawnictwa Amconex

Enigma

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje