Cyrki osobliwości: Cierpienie na sprzedaż

"Wybryki natury" często wykluczano ze społeczeństwa - ich rodziną stawał się cyrk (kadr z filmu "Freaks" z 1932 r.) /East News

Budzili strach, obrzydzenie, ale przede wszystkim – ciekawość. Na przełomie XIX i XX wieku Amerykanie i Europejczycy zwariowali na punkcie dwugłowych kobiet, mężczyzn o czterech nogach czy pasożytniczych bliźniaków. Występy „wybryków natury” przyciągały tłumy.

Reklama

Kiedy Lazarus Colloredo wszedł na scenę, w  wypełnionej po brzegi sali natychmiast zapanowała cisza. Długowłosy brunet z modnie przystrzyżoną brodą przez kilkadziesiąt sekund wodził oczami po twarzach widzów. Uwielbiał ten moment, gdy podekscytowana do granic możliwości publiczność wstrzymywała oddech w oczekiwaniu na to, co zaraz zobaczy.

Był spokojny o efekt, jaki wywoła, wszak nie bez przyczyny nazywano go największym dziwolągiem świata. Po chwili Włoch zrzucił z siebie płaszcz, a mury dworu króla Anglii Karola I zatrzęsły się od krzyków przerażonych ludzi. Wszyscy jak zahipnotyzowani wpatrywali się w jego bliźniaka, który... zwisał mu z brzucha. Z ciała Lazarusa wystawała klatka piersiowa, dwie ręce, noga oraz głowa Joannesa Baptisty. Nie było wątpliwości, że brat żyje - oddychał, mrugał oczami, a z ust ciekła mu ślina.

Żywe eksponaty wychodzą z ukrycia

Reklama

W  średniowiecznej Europie osoba, która przyszła na świat z  zaburzeniami genetycznymi, nie mogła liczyć ani na pomoc medyczną, ani na współczucie - mało tego, do końca swoich dni żyła z piętnem przeklętego "odmieńca". Interpretację niezrozumiałych zjawisk narzucił bowiem Kościół, czyniąc to zgodnie z teocentrycznym duchem epoki.

Rzymscy hierarchowie nie byli jednak zgodni co do przyczyn pojawienia się "zwyrodnialca". Jedni twierdzili, iż jest to kara boska zesłana na dziecko za grzechy jego rodziców. Inni przekonywali, że "dziwadła" to pomiot szatana, gdyż Ojciec Niebieski stworzył człowieka na swoje podobieństwo, więc "potwory" nie mogły być jego dziełem.

Plebs miał na ten temat bardziej przyziemne wytłumaczenie i w "wybrykach natury" dopatrywał się uroku rzuconego przez wiedźmę. Tak czy inaczej, "dziwolągi" traktowano jak trędowatych, spychając na margines społeczeństwa. Wyszli z cienia dopiero, gdy nadeszły czasy renesansowego humanizmu. W XVI wieku pokazy "zwyrodnialców" stały się popularne w Anglii, a bracia Colloredo, którzy przybyli do Londynu w latach 40. XVII stulecia, uzyskali na Wyspach Brytyjskich status swoistych celebrytów.

Pierwsze cyrki osobliwości powstały dopiero w XIX stuleciu. Było to związane z  rozwojem przedsiębiorczości: pionierzy biznesu dwoili się i troili, by zaspokoić pragnienia klientów - również tych żądnych perwersyjnych rozrywek. W żywych gabinetach osobliwości występowały sprowadzane z odległych krajów egzotyczne zwierzęta oraz ludzkie "eksponaty": skuci łańcuchami Pigmeje, Indianie czy rdzenni mieszkańcy Afryki oraz wszelkiego rodzaju zdeformowani chorobą "odmieńcy".

Zasada była prosta: im bardziej szokujący wygląd, tym lepiej. Bilety schodziły na pniu, gdy do miasta przybyła grupa, w skład której wchodziła kobieta z brodą, zroślak, "wilkołak" czy "cyklop". Artyści karmili publiczność sensacyjnymi legendami na swój temat, dodatkowo rozpalającymi wyobraźnię. Przykładowo cierpiący na obrzęk limfatyczny Joseph Merrick miał urodzić się jako owoc związku człowieka i słonia.

Niektóre "dziwadła" dobrowolnie godziły się na udział w pokazach - często tylko w ten sposób mogły zarobić na chleb. Inni, głównie nieszczęśnicy o zdeformowanym ciele i  z  niepełnosprawnością intelektualną, byli niewolnikami. Sprzedawali ich rodzice, ucieszeni możliwością pozbycia się z domu darmozjada. Tymczasem zainteresowanie "wybrykami natury" było tak wielkie, że swym właścicielom zapewniali krociowe zyski. Dość wspomnieć, iż bliźniacy syjamscy Giacomo i Giovanni Battista Tocci w ostatniej dekadzie XIX wieku zarabiali równowartość 100 000 złotych - tygodniowo!

Polak, który został lwem

Historie o ludziach, którzy przy pełni księżyca zamieniali się w  krwiożercze wilkołaki, od stuleci wzbudzają przerażenie, ale i fascynują. Dzięki wędrownym trupom "odmieńców" żądni wrażeń widzowie mieli okazję na własne oczy zobaczyć mityczną "bestię". Na przełomie XIX i XX wieku ich ciekawość zaspokajał Stefan Bibrowski.

Urodził się we wsi nieopodal Płocka w 1890 roku. Miał cztery lata, kiedy rodzina sprzedała go niemieckiemu przedsiębiorcy o nazwisku Meyer. Chłopiec został gwiazdą prowadzonego przez niego cyrku osobliwości. Choć nadmierne owłosienie nasuwało skojarzenie z wilkiem, Bibrowski występował jako "człowiek o lwiej twarzy" - pokryte długimi włosami lica faktycznie przypominały grzywę króla dżungli.

Lionel, bo taki pseudonim artystyczny przyjął nasz rodak, w wieku 11 lat trafił do Stanów Zjednoczonych. Mimo niezwykłego wyglądu spowodowanego chorobą genetyczną - wrodzoną hipertrichozą - dalece odbiegał od wyobrażeń o krwiożerczym drapieżniku. Znał pięć języków obcych, miał ujmujące maniery i ubierał się w doskonale skrojone garnitury. Pod koniec lat 20. wycofał się z branży i osiadł w Niemczech. Zmarł w Berlinie w 1932 roku.

W tym samym czasie w Ameryce Północnej wielką popularnością cieszyła się Alice Doherty, jedyna kobieta w USA cierpiąca na tzw. syndrom wilkołaka. Jej ojciec nie popełnił błędu rodziców Bibrowskiego - w schorzeniu córki dostrzegł szansę na zbicie majątku. Dziewczynka miała dwa lata, gdy po raz pierwszy zarobił pieniądze za pokazanie jej sąsiadom. Niedługo później wyruszył z Alice w trasę objazdową po kraju.

Doherty przeszła na "emeryturę" w wieku 28 lat - dorobiła się fortuny i do końca życia nie musiała pracować. Wrodzona hipertrichoza wciąż jest chorobą nieuleczalną. Występuje jednak bardzo rzadko: od średniowiecza lekarze udokumentowali jedynie kilkadziesiąt przypadków.

Dziwny obiekt pożądania

Aby sprzedać produkt, trzeba go odpowiednio reklamować. Wyznawcą tej zasady był Phineas Taylor Barnum, amerykański impresario i przedsiębiorca cyrkowy. Podczas pobytu w Holandii przypadkiem natknął się na dotkniętą albinizmem rodzinę Lucasie. Był pewny, że zaangażowanie familii, której członkowie mają włosy w kolorze mleka oraz niemal białą skórę, przyniesie mu majątek.

Miał rację, a kilkuletnia współpraca była oparta na partnerskich zasadach określonych w podpisanym przez obie strony kontrakcie. Żeby żywe "eksponaty" jeszcze bardziej uatrakcyjnić, po przybyciu do Stanów Zjednoczonych Barnum stworzył legendę, iż różowe oczy "odmieńców" to efekt tego, że nigdy nie śpią (w rzeczywistości było to spowodowane przezroczystą tęczówką, przez którą przebijały naczynia krwionośne).

Dramatyczna historia wiąże się natomiast z  braćmi Muse. Afroamerykańscy albinosi zostali porwani przez właściciela żywego gabinetu osobliwości pod koniec XIX wieku. W chwili uprowadzenia mieli 6 i 9 lat. "Łowca talentów" uczynił z nich gwiazdy. Na jego polecenie "Iko" i "Eko" - takie nadał im pseudonimy - musieli na scenie wcielać się w kolejne role, m.in. kanibali oraz przybyszów z Marsa. Matka przez trzy dekady poszukiwała zaginionych synów.

W końcu ich odnalazła. Musiała jednak stoczyć długą batalię sądową z  kidnaperem. Choć w Stanach Zjednoczonych niewolnictwo było już w tym czasie zniesione, właściciel cyrku nie chciał uwolnić "odmieńców", dzięki którym zarabiał krocie. Osoby cierpiące na albinizm wciąż nie mogą czuć się bezpieczne. We wschodniej Afryce, głównie w Tanzanii, powszechne jest przekonanie, że ich ciała mają właściwości magiczne - są więc mordowani, a ze szczątków ofiar robi się amulety: mają one chronić przed chorobami (m.in. przed wirusem HIV), a  także przynosić szczęście.

W  XIX wieku wrodzone wady genetyczne mogły też okazać się przepustką do wolności. Tak było w  przypadku urodzonej w 1880 roku Minnie Woolsey. Zanim Amerykanka zaczęła występować w cyrkach osobliwości, przebywała w zakładzie psychiatrycznym. Pacjentka z lekką niepełnosprawnością intelektualną opuściła szpital za sprawą dyrektora trupy "odmieńców", który... kupił ją od dyrektora placówki.

Impresario uznał, że dziewczyna przyciągnie dużą publiczność - i nie pomylił się. Minnie, występująca pod pseudonimem Koo Koo Bird Girl (ang. ptaszyna), pojawiała się na scenie w kostiumie z piór. Strój podkreślał cechy jej fizjonomii nasuwające skojarzenia z ptakiem: małą posturę, niewielką głowę i nos przypominający dziób. Deformacja była prawdopodobnie wynikiem choroby genetycznej zwanej zespołem Seckela.

Woolsey ma dziś swoją naśladowczynię, Australijkę Sarah Houbolt. Mieszkanka antypodów ukończyła socjologię, brała udział w paraolimpiadzie, jednak zrezygnowała z kariery akademickiej i sportowej na rzecz występów przed publicznością. Kobieta ma jedynie 144 cm wzrostu i z wyglądu bardzo przypomina Minnie. Houbolt cierpi na schorzenie określane mianem zespołu Hallermana-Streiffa.

Pamiątka po rodzeństwie

Gdy 18 maja 1889 roku Natale Lentini urodziła syna, odbierająca poród położna zaczęła wrzeszczeć wniebogłosy. Ze wstrętem odcięła pępowinę, włożyła noworodka do koszyka i wsunęła go pod łóżko. Następnie akuszerka przeżegnała się i - nie odpowiadając na pytania przerażonej matki - wybiegła z domu. Wkrótce cała Sycylia dowiedziała się, że w wiosce Rosolini pojawiło się monstrum - chłopczyk miał 3 nogi (jedna wyrastała z pleców), 16 palców u stóp oraz... dwa penisy i cztery jądra.

Państwo Lentini nazwali syna Francesco, ale świat zapamiętał go pod imieniem Frank. "Cudak" nie tylko bardzo szybko pogodził się ze swoją odmiennością, ale uczynił z niej sposób na życie. Już jako brzdąc zarabiał na nietypowym wyglądzie. Kiedy miał osiem lat, podziwiała go publiczność w Londynie, niedługo później zaprezentował się Amerykanom - został członkiem trupy cyrkowej braci Ringling.

Widzowie uwielbiali występy Franka: zabawiał ich sztuczkami (np. żonglował piłką) oraz dowcipkował ze swojego schorzenia. Tuż przed 18. urodzinami zadebiutował w nowojorskiej hali Madison Square Garden, a rok później po raz pierwszy się ożenił (z tego związku miał czworo dzieci). W latach 30. rozwiódł się, ale wkrótce ponownie stanął na ślubnym kobiercu. Do końca życia występował na scenie. Zmarł w 1966 roku - w trakcie kolejnej trasy objazdowej po Stanach Zjednoczonych.

Inaczej potoczyły się losy Myrtle Corbin, która urodziła się w 1868 roku w Lincoln County w stanie Tennessee. Dziewczynka posiadała dwie pary nóg. Miała pięć tygodni, gdy ojciec postanowił wykorzystać tę osobliwość i  za drobną opłatą pokazywał córeczkę sąsiadom. Gdy tylko podrosła, zaczął obwozić ją po jarmarkach. Ostatecznie uznał, że odda swoje dziecko w  ręce fachowców - i podpisał kontrakt ze słynnym cyrkiem Phineasa Taylora Barnuma. Myrtle dołączyła do trupy i rozpoczęła międzynarodową karierę.

Impresario uczciwie wywiązywał się ze swojej części umowy i co tydzień wypłacał panu Corbinowi 250 dolarów (uwzględniając inflację, w przeliczeniu na złotówki byłoby to obecnie blisko 20000 złotych). Dziewczyna błyskawicznie osiągnęła status celebrytki. Jej występy odbywały się zawsze przy pełnej widowni, otrzymywała też setki ofert matrymonialnych. Zapewne nie bez znaczenia dla popularności Myrtle okazała się rozpuszczana przez Barnuma plotka, iż "dziwadło" posiada dwie pochwy (do dziś nie udało się ustalić, czy był to wyłącznie zabieg marketingowy). W wieku 19 lat przyjęła oświadczyny lekarza, Clintona Bicknella, i rzuciła show-biznes, by poświęcić się rodzinie.

Zmierzch ery "dziwolągów"?

W  1829 roku Robert Hunter popełnił życiowy błąd - podpisał umowę z braćmi Changiem i  Engiem Bunkerami tylko na trzy lata. To właśnie od tych młodzieńców, urodzonych w Syjamie (dzisiejsza Tajlandia), pochodzi określenie bliźnięta syjamskie. Ich ciała były złączone na odcinku 15 centymetrów, lekarze nie podjęli ryzyka rozdzielenia rodzeństwa: obawiali się, iż zabieg doprowadzi do paraliżu, a nawet śmierci chłopców.

W 1832 roku wypromowani przez Huntera "dziwacy" oświadczyli mu, że już go nie potrzebują. Zaczęli sami organizować swoje występy w Wielkiej Brytanii - i zarobili krocie. Odłożyli sporą sumkę, kupili w Stanach Zjednoczonych farmę i spełnili swoje marzenia: zajęli się produkcją tytoniu. Powodzenie w  interesach szło w parze ze szczęściem w życiu osobistym - Chang i Eng ożenili się z siostrami, z którymi spłodzili 21 dzieci.

Dziś rozdzielenie braci Bunker nie stanowiłoby dla chirurgów problemu - medycy przeprowadzają operacje dużo trudniejszych przypadków. Rozdzielają np. wspólny fragment kręgosłupa oraz miednicę, aortę brzuszną, żyłę główną dolną, układ moczowo-płciowy, część jelita grubego i odbyt - w taki właśnie sposób los złączył siostry Darię i Olgę Kopacz, które urodziły się w 2003 roku.

O bliźniaczkach rozpisywały się media w całej Polsce. Rodzice dziewczynek chcieli, by skomplikowany zabieg został przeprowadzony przez doświadczony zespół zagranicznych specjalistów, lecz koszty przekraczały ich możliwości finansowe. I wtedy zdarzyła się historia jak z bajki: zjawił się saudyjski książę, który zapłacił za operację, a cała sprawa zakończyła się happy endem.

Współczesne statystyki wskazują, że w Europie i w Ameryce Północnej bliźnięta syjamskie rodzą się raz na 200 000 ciąż (co ciekawe, w Azji Południowo-Wschodniej i w Afryce cztery razy częściej), 70% z nich to dziewczynki. Okazuje się, iż także dzisiaj ta rzadko spotykana osobliwość może stać się biletem do sławy.

Siostry Abigail i Brittany Hensel urodziły się w Wielkiej Brytanii w 1990 roku. Cierpią na policefalię: mają jedno ciało, ale dwa kręgosłupy i serca, trzy płuca, jedną parę rąk, wspólny układ krwionośny i dwie głowy. Lekarze przewidywali, że umrą w ciągu doby, tymczasem żyją do dziś. Wystąpiły w kilku filmach dokumentalnych, a w 2012 roku amerykańska stacja telewizyjna wyemitowała 8-odcinkowy reality show, pokazujący, jak bliźniaczki radzą sobie z wyzwaniami codzienności.

Niezwykła popularność cyrków osobliwości, które pod koniec XIX wieku zaczęły przynosić krociowe zyski, trwała kilka dekad. Coraz częściej podnosiły się jednak głosy, że występy "odmieńców" godzą w prawa osób niepełnosprawnych. Potem przyszła I wojna światowa: z frontu wróciło tysiące żołnierzy z ciężkimi okaleczeniami, więc deformacje ciała po prostu się opatrzyły. O zmieniającej się świadomości widzów boleśnie przekonali się twórcy filmu fabularnego Freaks - kontrowersyjnej produkcji opowiadającej o tournée trupy "odmieńców". Widzowie przedpremierowych projekcji by li oburzeni tym, co zobaczyli na dużym ekranie.

Drastyczna fabuła i szokujący wyglądem bohaterowie - z aangażowano m.in. mężczyznę cierpiącego na zespół tetra-amelia (urodził się bez rąk i nóg), wspomnianą Minnie Woolsey oraz bliźniaczki syjamskie Daisy i Violet Hilton - wywołały falę oburzenia. Reżysera potępiła nie tylko większość amerykańskich krytyków, ale i publiczność.

Na domiar złego jedna z kobiet oskarżyła wytwórnię, iż z powodu stresu, jakiego doznała podczas seansu, poroniła. Był też trzeci istotny powód spadku zainteresowania "wybrykami natury" - rozwój telewizji sprawił, że potencjalna publiczność wolała zostać w domu. Patrząc jednak na wyniki oglądalności niezwykle popularnych programów o  medycznych osobliwościach, można dojść do wniosku, że na przestrzeni 150 lat gusta widzów niewiele się zmieniły.    

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje