Reklama

Coyote Vest - a gdyby tak opancerzyć psa?

Atak kojota nie jest czymś, czego specjalnie obawiamy się, wychodząc na spacer z psem. Ale już w Kalifornii jest to spore zagrożenie. Dlatego czujni miłośnicy czworonogów opracowali specjalną zbrojo-kamizelkę która w założeniu ma chronić pupila przed atakami drapieżnych bestii.

Wszystko zaczęło się, gdy pies Paula i Pameli Mott został zaatakowany i zagryziony przez kojota. Był smutek, żal, rozpacz i mocne postanowienie - nigdy więcej! Wkrótce pojawił się pewien pomysł - a co, gdyby opancerzyć psa?

Państwo Mott swoje rozważania przenieśli do rzeczywistości i tak powstał, dziwny, acz funkcjonalny psi skafander. Zrobiony z kevlaru, wyposażony w długie, plastikowe igły i metalowe kolce na grzbiecie.

Twórcy podkreślają, że choć różowe igły nie odstraszą drapieżnika, to sprawią, że ugryzienie psa będzie trudniejsze i o wiele bardziej bolesne. Wtedy też pojawia się szansa na ucieczkę agresorowi.

"Wiem, że kojot nie będzie w stanie zabić mojego psa od razu. To ważne, bo da mi szansę na interwencję" - mówi Paul Mott i wspomina bolesne chwile, gdy widział swego czworonoga po raz ostatni.

"Usłyszałem skomlenie, odwróciłem się i zobaczyłem mojego psa w paszczy kojota. Podstępny zwierz wypadł z krzaków, gdy nie patrzyłem, chwycił Buffy i pobiegł przed siebie. Był za szybki, bym mógł go dogonić".

Dziś jest przekonany, że podobna historia nie przytrafi się ani jemu, ani nikomu innemu, kto wyposaży swojego psa w "Coyote Vest", który niedawno wszedł na rynek.

Reklama


"Chciałem, żeby moje psy były bezpieczne, ale pomyślałem, że ten wynalazek może też uratować wiele innych zwierzaków" - przyznaje Paul. Do dziś sprzedał już 120 kamizelek i aby sprostać wymogom rynku, znalazł producenta, który poradzi sobie z dostarczaniem większej ilości skafandrów.

"Mógłbym trzymać moje psy w domu i nie wypuszczać ich na zewnątrz, ale nie zamierzam dać się pokonać strachowi. Dzięki mojemu wynalazkowi mogę wyjść ze zwierzakami do parku, nie bojąc się o ich życie" - podkreśla.

Podstawowa wersja "Coyote Vest" naszpikowana jest tuzinem calowych, metalowych kolców. Za dodatkową dopłatą producent oferuje 26 plastikowych kolców po bokach, a także ekstrazestaw najeżonych igieł, które sprawią, że kojot nie będzie w stanie ugryźć wyposażonego w kamizelkę zwierzęcia.

To jednak nie koniec bajerów - wydając 60 dolarów otrzymasz "Coyote Zapper" - system, który porazi kojota prądem, kompletnie zniechęcając do dalszych prób ataku. Aktywowany on jest pilotem zdalnego sterowania nawet ze znacznej odległości.

Co ciekawe - Coyote Vest nie doczekała się jeszcze poważnego sprawdzianu. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że żaden kojot nie próbował porwać wyposażonego w nią psa. Nie wiemy więc, czy kamizelka jest tak skuteczna, jak zachwala ją twórca. Albo wręcz odwrotnie - jest tak skuteczna, że odstrasza kojoty samym wyglądem.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje