Reklama

Chcą poznać pozycję "na supermana"

Francuzki oszalały na punkcie tańca na rurze. Nad Sekwaną szkoły pole-dancingu wypełnione są po brzegi!

"Ruromania", która dziesięć lat temu nawiedziła Hollywood, a potem Australię i Japonię, teraz dopadła Francję. Szkoły tańca na rurze muszą odmawiać paniom chętnym nauczenia się podstaw tej sztuki, bo brakuje miejsc.

Reklama

- To coś zmysłowego, ale nie erotycznego. Erotyzm zostawiamy w przebieralni - mówi 31-letnia Violetta Carpentier.

My w brak erotyzmu jednak nie wierzymy i zachęcamy panie z Polski. Przeczytajcie, Francuzki są zachwycone.

Uzależnione od rury

Violetta Carpentier prowadzi swoje studio tańca w paryskiej dziewiątej dzielnicy, która przez długi czas była mieszkaniem dla wielu utalentowanych tancerek, od balerin z Opery Garnier na południu dzielnicy po striptizerki z nocnych klubów z północnej jej części.

- Jest naprawdę duża konkurencja wśród szkół tańca na rurze, ale popyt jest tak wielki, że cały czas muszę odmawiać - mówi. Ma 150 uczennic. - Większość to kobiety sukcesu, które chcą zrobić coś ciekawego po pracy, by się odstresować - stwierdza.

- Jestem uzależniona od rury - mówi Manuela Carneiro, 28-letnia graficzka, która w szleństwach na rurze szukała odmiany po 15 latach treningów tańca współczesnego. - Zaczęłam od pozycji "basic fireman", ale teraz potrafię już "supermana" - opowiada, używając obowiązującej w tańcu na rurze angielskiej terminologii.

Pozycja na supermena

"Basic fireman" polega na spuszczeniu się po rurze w sposób przypominający jadącego na akcję strażaka. "Superman", jeden z najtrudniejszych trików, polega na zjechaniu po rurze z ciałem w pozycji poziomej z rurą przytrzymywaną samymi udami.

Zobacz tutaj zestaw do tańca na rurze (dziewczyna ze zdjęcia nie jest w cenie zestawu)

INTERIA.PL/AFP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje