Reklama

Broń jak z science fiction

Lasery, samoloty zasilane prądem z drutów sieci energetycznej i latające superfortece, które można zatankować w locie - nowoczesne uzbrojenie coraz bardziej zaczyna przypominać urządzenia rodem z filmów science fiction.

Zdalnie sterowane samoloty bezzałogowe "Predator" sprawdziły się w boju w Iraku i Afganistanie. Jednak już dziś okazują się konstrukcją przestarzałą. Najnowsze rozwiązania są jeszcze skuteczniejsze i tańsze. W 2009 r. firma Raytheon opracowała jednorazowy samolot zwiadowczy "Silent Eyes", który ma skrzydła o rozpiętości zaledwie 50 cm, wyposażony jest w system GPS oraz kamerę cyfrową i kosztuje zaledwie 15 tys. dolarów.

Reklama

Ptak szpieguje

Jeszcze bardziej nowatorskim rozwiązaniem jest przedstawiony pod koniec lipca 2010 r. miniaturowy samolot skonstruowany dla amerykańskiej armii przez naukowców z Massachusetts Institute of Technology. Eksperci z MIT opracowali latające urządzenie szpiegowskie o napędzie elektrycznym, które samodzielnie uzupełnia energię przysiadając na drutach sieci energetycznej, niczym ptak. Samolocik przemieszcza się bezgłośnie, trudno go wykryć, bo emituje mało ciepła, a do tego może działać na terytorium wroga przez wiele dni nieustannie przesyłając dane do bazy.

Laser rodem z filmów science fiction

Rodem z filmów science fiction są także samoloty bojowe wyposażone w działa laserowe. Przykładem na tym polu jest testowany od 2003 r. laser operujący z powietrza, czyli ABL (Airborne Laser). To jeden z najbardziej zaawansowanych elementów współczesnego uzbrojenia na świecie. Niszczy on rakietowe pociski balistyczne i pociski samosterujące.

Superforteca nie musi lądować

System ABL montowany jest w odpowiednio dostosowanych samolotach Boeing 747-400F. Te superfortece tankują w powietrzu i mają zasięg pozwalający dolecieć do dowolnego punktu na kuli ziemskiej. ABL to chemiczny laser jodowy o wysokiej mocy. Najpierw wiązka lasera śledzącego namierza rakietę wroga, potem pokładowy system komputerowy oblicza odległość, możliwą trajektorię i kierunek lotu rakiety. Następnie druga wiązka światła, wystrzeliwana z ruchomej wieżyczki na dziobie samolotu, niszczy cel.

Platforma powietrzna ABL trafia w cel z odległości kilkuset km. Jeden strzał kosztuje zaledwie 50 dolarów, ale wykorzystywanie związków chemicznych ogranicza do 40 liczbę strzałów, które laser może oddać.Innym rodzajem działa laserowego jest THEL (Tactical High Energy Laser). To skonstruowany przez wojskowych naukowców z USA i Izraela laser chemiczny wykorzystujący do emisji spójnej wiązki światła wysokoenergetyczne reakcje chemiczne środków takich, jak związki fluoru.

Uzbrojenie z "Gwiezdnych wojen"

Pod koniec maja 2010 r. US Navy przeprowadziła na poligonie na wyspie San Nicolas w Kalifornii testy opartej na THEL laserowej baterii przeciwlotniczej. Składa się ona z sześciu działek o mocy 32 kilowatów, czyli laserów emitujących wiązki światła. Bateria laserowych dział przeciwlotniczych ma także najnowszej generacji system kierowania ogniem i czujniki naprowadzania na cel.Także SBL (Space-Based Laser), który przypomina uzbrojenie z "Gwiezdnych wojen", znajduje się w końcowej fazie prac badawczych. Jest to niezwykle potężny laser chemiczny operujący z przestrzeni kosmicznej. Pierwsze obiekty, zgodnie z planem, będą umieszczane na orbicie okołoziemskiej od końca 2010 roku do roku 2012 r. Powstać ma w sumie 12 do 24 jednostek SBL, które otoczą Ziemię, jak obecne satelity telekomunikacyjne. Program pochłonął już 3 miliardy dolarów. Co ważne, już dziś funkcjonuje rozbudowany amerykański system satelitarny nadzoru militarnego.

Wojskowa sztuka dla sztuki

Wg ujawnionych danych, od 2002 r. na orbicie okołoziemskiej umieszczono 23 amerykańskie satelity wojskowe programu DSP (Defense Support Program), których zadaniem jest wykrywanie odpalonych rakiet i wybuchów nuklearnych. Satelity te znajdują się na wysokości 35 tys 800 km i kosztowały 400 mln dolarów. Ponadto 41 tys. 250 km nad Ziemią krążą warte 800 mln dolarów 4 satelity systemu MILSTAR nadzorującego bezpieczeństwo ogólnoświatowej komunikacji. Wszystkie te technologie, na poły jawne, na poły tajne, wyznaczają kurs militarnego rozwoju świata. Wiele wskazuje, że tego rodzaju prace prowadzą nie tylko Stany Zjednoczone i najściślej z nimi związane państwa. Chiny, Rosja, Indie, a nawet Iran - nie próżnują. W praktyce oznacza to, że armijne laboratoria uprawiają w bardzo kosztownej formie sztukę dla sztuki.

Tadeusz Oszubski

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: samolot | uzbrojenie | satelity | pociski | laser | science fiction

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje