Reklama

Bez "seksu" w Świętym Mieście

Nie tylko w Polsce są ludzie, których przechodzą ciarki na samą myśl o słowie "seks". I nie chodzi tutaj o ciarki podniecenia, tylko grozy...

W wyniku protestów ortodoksyjnych mieszkańców Jerozolimy plakaciarze nie rozlepią na ulicach miasta informacji o premierze filmu "Sex and the City" opartego na kanwie popularnego również u nas serialu "Seks w wielkim mieście".

Reklama

Kapelusz Sary Parker też jest bez seksu

Plakaty z filmu nie pojawią się na billboardach ani w Jerozolimie, ani w Petah Tikvie - mieście nieopodal Tel Awiwu, które też ma liczną społeczność ultraortodoksyjnych Żydów.

Dystrybutor filmu stwierdził, że nie będzie występował w obronie seksu. - Nie jesteśmy gotowi, by sprostać oczekiwaniom i usunąć słowo "seks" na plakatach w tych dwóch miastach, więc zdecydowaliśmy, że nie będziemy promować w nich filmu - mówi Arieh Barak, rzecznik Forum Films.

Dysputa wokół "seksu" rozpoczęła się, gdy Maximedia, lokalna firma ogłoszeniowa, zdecydowała się nie wieszać plakatów z Sarą Jessicą Parker ze względu na prośbę władz miasta, które zaniepokoiły się, że ze względu na to słowo, mogą one "obrażać wrażliwość mieszkańców".

- Zdecydowaliśmy się wypełnić ich prośbę - powiedział dla gazety "Yediot Aharonot" Meir Shamir, wiceprezydent Maximedia. - Współpracujemy razem wiele lat i nie mamy ochoty walczyć o słowo "seks", które w istocie jest trochę kontrowersyjne - dodał.

W innych miastach Izraela kampania promocyjna filmu przebiega bez zakłóceń. Czytelników Faceta zapewniamy, że my nie ulegniemy tak łatwo, gdy ktoś zabroni nam używać słowa "seks".

opr. ML

INTERIA.PL/AFP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 'Seks w wielkim mieście' | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje