Reklama

​Atak niedźwiedzia. Ojciec zachował się jak bohater!

Turyści przeżyli coś, co zazwyczaj ogląda się tylko na filmach (kadr z filmu "The Call of the Wild") /20th Century-Fox /East News

Włoskie media donoszą o groźnym zajściu w Dolomitach. Ojciec i syn podczas zdobywania szczytu Monte Peller na północy Włoch zostali zaatakowani przez niedźwiedzia. Najbardziej niewiarygodna okazała się jednak postawa 59-letniego mężczyzny!

Reklama

Spotkanie oko w oko z drapieżnym ssakiem we włoskich górach nie należy do rzadkości. Pod koniec maja 2020 r. gazety i serwisy internetowe informowały o zdarzeniu, w którym niedźwiedź zbliżył się na niebezpiecznie małą odległość do pozującego do pamiątkowego zdjęcia 12-letniego chłopca. 

Niecały miesiąc później, 22 czerwca w porannych godzinach, inna bestia zaatakowała dwóch turystów: ojca i syna. 

Reklama

Mężczyźni nie zboczyli ze szlaku. Jak czytamy w udostępnionej mediom informacji prasowej niebezpieczeństwo jako pierwszy zauważył 28-latek. Kilka sekund później zwierzę powaliło go na ziemię nie zostawiając mu żadnych szans. Do akcji wkroczył ojciec, który nie myśląc o konsekwencjach... rzucił się na niedźwiedzia!

O dziwo, jego brawurowe działanie okazało się skuteczne! Niedźwiedź uciekł ze szlaku, a syn odniósł tylko powierzchowne obrażenia. Bohaterskiemu ojcu, który wraz z potomkiem przebywa w szpitalu, powrót do zdrowia zajmie więcej czasu. 

W wyniku starcia z niedźwiedziem złamał on nogę oraz nabawił się kilku głębokich ran. Na szczęście jego życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.

Według raportów lokalnych władz w rejonie południowego Tyrolu na wolności żyje kilkadziesiąt niedźwiedzi. Należy jednak pamiętać, że na tamtejszych górskich szlakach trzeba zachować szczególną ostrożność, mimo że nie każde spotkanie z tymi drapieżnikami musi zakończyć się tak, jak ta rodzinna piesza wędrówka...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: niedźwiedź | Dolomity | Tyrol

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje