Reklama

Armwrestling - kobieta bije mężczyzn na rękę

W Polsce mamy jedną z największych gwiazd armwrestlingu na świecie. W tym męskim

Siłowanie na rękę (armwrestling) jest rywalizacją dwóch znajdujących się naprzeciw siebie zawodników (siedzą lub stoją). Zwierają oni dłonie w uścisk i, trzymając łokcie na płaskiej powierzchni, starają się przeciągnąć rękę przeciwnika w dół. W drugiej połowie lat 80., w filmie "Więcej niż wszystko", ten sport spopularyzował słynny Sylvester Stallone.

Reklama

Coraz chętniej pokazywany w telewizji armwrestling ma w Polsce jedną gwiazdę. Jest nią kobieta, Marlena Wawrzyniak, od wielu lat niepokonana w kraju, uznawana za najsilniejszą Polkę, mistrzyni Europy i wicemistrzyni globu, zdobywczyni Pucharu Świata (historyczne złoto dla biało-czerwonych).

- Armwrestling, wbrew pozorom, nie jest bezmyślnym starciem gigantów. W tym sporcie trzeba myśleć, mieć refleks i oczywiście siłę. W pojedynku dwóch osób dysponujących podobną siłą, o zwycięstwie decydują: szybkość, taktyka, psychika i doświadczenie - powiedziała najsilniejsza Polka w siłowaniu na rękę.

Ambasadorka Grudziądza wyczynowo trenowała lekkoatletykę (trójskok) i fitness sylwetkowe, zaś amatorsko sztukę walki o nazwie krav maga. Od 2007 roku startuje z powodzeniem w siłowaniu na rękę, zarówno prawą, jak i lewą, w kategorii do 65 kg.

- Tajemnica sukcesu to nie unikanie porażki, ale rozwój dzięki porażkom. Armwrestling jest pasją życia, ma w sobie magiczną moc wirtuozerii. Ob­ra­zy z walk, słowa czy wydarze­nia sportowe niczym pod­much wiat­ru poz­wa­lają od­kryć, że w ser­cu na­dal tli się płomień. Płomień pełen pas­ji i prag­nień, który po­kazu­je jak bar­dzo żywe są marzenia - dodała Marlena Wawrzyniak, która uwielbia pisać książki, a także maluje. Interesuje się też kryminalistyką i medycyną sądową oraz psychologią sportu.

W najważniejszych zawodach, jak MŚ i ME oraz MP, walczy się na dwie ręce - jednego dnia lewą, następnego prawą. Jeśli zawodnik ma kontuzję (zdarzają się dość często), może rywalizować tylko na jedną.

- Dla mężczyzn armwrestling w kobiecym wydaniu brzmi dosyć egzotycznie, ale to właśnie sprawia, że zawodniczki wzbudzają zainteresowanie i jak magnes przyciągają płeć przeciwną. Jesteśmy osobami z ogromną chęcią walki, apetytem na sukces, potrafiącymi przekraczać własne granice. Panie w każdym sporcie walki odbierane są wręcz "zjawiskowo". Nadal jest stereotypowe myślenie, że są dyscypliny tylko dla mężczyzn, bowiem u nas... zanika kobiecość. Mylne przekonanie - podkreśliła.

Ze względu na rozmaite obowiązki (prowadzenie własnej siłowni, funkcja szkoleniowca personalnego), Marlena najczęściej trenuje o... północy.

- Moje treningi to wręcz "nocna halucynacja" w siłowni Aspiration. Mam dopracowany, indywidualny tok treningowy fitnessowo-armwrestlerski. Jest to mieszanka elementów m.in. arm-technicznych, siłowych, wytrzymałościowych i ekstremalnych. Stosuję dietę rozdzielną. Wychodzę z założenia, że niemożliwe staje się możliwe, jeżeli bardzo wierzymy i pragniemy, należy po to sięgnąć - stwierdziła.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje