Reklama

Aresztowano go po 14 latach. Zapomniał oddać kasetę VHS

37-letni Amerykanin James Meyers może mówić o ogromnym pechu. Zatrzymany przez drogówkę za jazdę z niesprawnymi światłami pozycyjnymi dowiedział się, iż od kilkunastu lat jest ścigany za przewinienie, o którym sam zdążył zapomnieć.

Meyers napisał na Facebooku, że po okazaniu dokumentów funkcjonariusz zniknął na kilkanaście długich minut w radiowozie po czym powrócił do jego samochodu i powiedział:

- Nie wiem jak mam to panu powiedzieć, ale mamy nakaz aresztowania pana, który wydano w 2002 roku. Wypożyczył pan wówczas film "Luźny gość" i nigdy nie oddał go do wypożyczalni.

Amerykanin nie mógł w to uwierzyć. Poprosił władze, aby pozwoliły mu tylko odwieźć córkę do szkoły, po czym udał się na posterunek, aby spróbować wyjaśnić całą sprawę. Tam czekały na niego kajdanki. Meyersa zaprowadzono do budynku magistratu, gdzie przez ponad godzinę był przesłuchiwany przez policjantów.

Reklama

- Ten czas naprawdę wolałbym spędzić gdzieś indziej. Poczułem wtedy, że moje podatki idą na głupoty. Ściganie ludzi za nieoddane kasety? Przecież już nawet nie ma tej wypożyczalni, bo splajtowała lata temu. Policja powinna zająć się prawdziwymi przestępcami - powiedział Meyers dziennikarzowi lokalnej stacji telewizyjnej.

Dodał też, że ma rozprawę w sądzie wyznaczoną na 27 kwietnia.

To jednak nie koniec historii. O incydencie dowiedział się reżyser i gwiazda "Luźnego gościa", Tom Green. Na swoim Twitterze napisał, iż nie wierzy, że za "jego" sprawą ktoś może mieć problemy. Aktor skontaktował się z Jamesem Meyerersem i zaoferował mu pomoc.

Amerykaninowi może grozić kara grzywny w wysokości 200 dolarów. To oczywiście całkiem sporo pieniędzy, kiedy weźmie się pod uwagę, że chodzi o kasetę VHS. Do tego należącą do nieistniejącej już wypożyczalni.

Bohater tej przedziwnej historii przyznaje, że fakt jej wypożyczenia pamięta jak przez mgłę i z całą pewnością nie ma już tej taśmy w swoim posiadaniu. Z kolei sam Tom Green przyznał, że gdyby chodziło o inny film, to cała ta sytuacja nie byłaby tak śmieszna. W końcu "Luźny gość" to zdobywca aż pięciu złotych malin. Choć produkcję tę uważa się za jeden z najgorszych filmów w historii, to ma ona spore grono fanów, które uważa ją za dzieło kultowe.

Czy wam zdarzyło się kiedyś nie oddać kasety VHS na czas? Podzielcie się najlepszymi wspomnieniami w komentarzach!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: VHS | Luźny gość | James Meyers

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje