Reklama

42 maratony w 42 dni! Forrest Gump istnieje naprawdę...

Okazuje się, że postać z Oskarowego filmu żyje w rzeczywistości. Ewan „Forrest” Gordon wyglądający niemal jak filmowy Tom Hanks biegał przez 42 dni! W tym czasie przebiegł przez całą Wielką Brytanię.

Ewan Gordon, czyli brytyjski Forrest Gump pochodzi z Bicester. W 42 dni pokonał ponad 1690 km! Gdyby przeliczyć to na dzienną ilość, to tak, jakby Gordon każdego dnia przebiegł jeden maraton.

Reklama

Swoją "podróż" rozpoczął 4 maja na północy Wlk. Brytanii w John O’Groats, a zakończył 14 czerwca w na jej południowym zachodzie w Land’s End. Co prawda filmowy Forrest Gump biegał przez 3 lata, 2 miesiące, 14 dni i 16 godzin, ale wyczyn Brytyjczyka i tak może robić wrażenie.

Mieszkańcy brytyjskich wiosek i miasteczek nieraz pewnie przecierali oczy ze zdumienia widząc Forresta Gumpa biegnącego ich uliczkami. Zapuszczona broda, długie włosy i charakterystyczna czerwona czapeczka. Ewan Gordon wyglądał prawie tak jak filmowy bohater.

Chociaż akcja wydaje się zabawna i spotykani podczas biegu ludzie też tak ją traktowali krzycząc: "Run Forrest, run!", to Brytyjczyk robił to w szczytnym celu. Zbierał pieniądze dla fundacji zajmujących się pomocą dzieciom chorym na zespół Cockayne’a. Z tego powodu Gordon wystylizował się na Forresta Gumpa. Założył się z przyjacielem, że jeśli podczas biegu będzie wyglądał jak filmowy bohater, to dostanie od niego większą sumę.

Gordon zaczął biegać żeby pomóc rodzinie zmarłego 9-cio letniego Thomasa Laurie'go, którego poznał 5 lat temu i z którym się zaprzyjaźnił. Dzięki swojej akcji uzbierał już, zarówno dla fundacji, jak i rodziny chłopczyka ponad 9 tys. funtów.

Brytyjski Forrest Gump ukończył swój 42-dniowy maraton bez większych kontuzji. Co prawda jednego dnia "podkręcił" trochę kolano i kostkę, ale po obłożeniu ich lodem mógł kontynuować swój bieg. Po skończeniu zadania powiedział tylko, że jego ciało czuje się bardzo zmęczone. Mniej więcej takich samych słów użył w filmie Forrest Gump, kiedy w końcu przestał biegać.

Gordon przyznał, że rzeczywiście czuł się jak filmowy bohater, bo tak jak on biegał, bo czuł, że musi. I chociaż Brytyjczyk obecnie odpoczywa, to zamierza biegać tak długo aż ludzie znajdą lekarstwo na zespół Cockayne’a.

 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje