Reklama

Wszystko jest a wzwodu brak

Jestem mężczyzną i mam 26 lat. Co mi jest, jeżeli jestem z dziewczyną, zaczynamy grę wstępną, jestem bardzo podniecony, ale jak ma już dojść do penetracji, to członek mi opada?

Jestem bardzo zdenerwowany, trzęsę się wtedy cały. Nawet teraz już się boję następnego podejścia, choć siedzę sam pisząc list. Wczoraj mnie to spotkało. Spotykam się od krótkiego czasu z dziewczyną. Nigdy ze sobą nie sypialiśmy. Tak mi wstyd. Nie wiem, co mi jest. Przed świętami sypiałem z inną dziewczyną, z którą też wcześniej nigdy tego nie robiłem, ale kompletnie mi się nie podobała. Poznałem ją przez internet. Przyjechała do mnie, pokonując całą Polskę. Pierwszego wieczora już się kochaliśmy. Nie było żadnych problemów. Jeszcze wcześniej natomiast spotykało mnie to, ale po dłuższym spotykaniu z partnerką. W końcu jakoś się przełamałem i kochaliśmy się normalnie. Potem już było w porządku. Najgorzej jak poznaję nową kobietę i chcę się z nią przespać, ale nie mogę.

Reklama

Mam tak chyba od zawsze. Wczoraj wziąłem nawet Vitasteron na wszelki wypadek, ale i tak nic nie pomógł. Rano, jak się obudziłem, to członek stał i chciało mi się kochać. Moja partnerka wyszła o 3 w nocy. Jestem zrozpaczony. Boję się, że jestem impotentem, ale w wieku 26 lat?! Do niedawna masturbowałem się 2/3 razy w tygodniu, także oglądając filmy pornograficzne, ale zaprzestałem to robić. Przeczytałem artykuł, w którym napisane było, że częste oglądanie filmów pornograficznych podwyższa poziom dopaminy. W ten sposób mężczyźnie nie staje członek, np. przy jego żonie, gdy naogląda się "atrakcyjniejszych" kobiet i podniecają go tylko takie piękności.

Nie mam innych zaburzeń, jestem zdrowy, nie palę, piję tylko czasami, ostatnio kochałem się przed świętami, nie mam stałej partnerki (chciałbym, żeby nią została ta, z którą teraz się spotykam). Może niepotrzebnie się denerwuję. Najgorsze jest to, że nawet teraz w tej chwili myślę już o tym, że nie wyjdzie następnym razem. Jak mam przestać o tym myśleć i wrzucić na luz? Boję się, że ona nie zechce się ze mną dalej spotykać jak to się powtórzy. Nie cierpię na żadne choroby, nie biorę żadnych leków.

Co mam zrobić?

Pana zaburzenie ma zdecydowanie podłoże nerwicowe. Seksuolodzy nazywają je sytuacyjnym zaburzeniem wzwodu. Takie nerwicowe problemy u młodych mężczyzn ujawniają się najczęściej albo poprzez całkowitą utratę erekcji przed samym stosunkiem seksualnym, albo częściowym zanikiem wzwodu przed penetracją, co i tak uniemożliwia odbycie stosunku, bądź zanikiem erekcji już w trakcie samego stosunku. Nierzadko utracie erekcji towarzyszy jeszcze przedwczesny wytrysk.

Doświadczał pan udanych stosunków seksualnych. Pisze pan, że nie miał żadnych problemów podczas intymnych zbliżeń z nieatrakcyjną dla pana partnerką, co dodatkowo przekonuje, że im bardziej zależy panu na kobiecie, im bardzie się panu podoba, tym problem ze wzwodem jest większy.

W chwili, gdy chce pan odbyć stosunek z atrakcyjną dla siebie kobietą, pojawia się u pana lęk, o to czy sprawdzi się w roli kochanka. Innymi często spotykanych czynnikami wywołującymi lęki mogą być, na przykład, przekonania religijne (może to być również wpływ zbyt restrykcyjnego wychowania), estetyczne, lęk przed ciążą lub chorobą weneryczną. Mechanizm, który sprzyja utrwaleniu się zaburzenia polega na tym, że mężczyzna, po nieudanym stosunku, odczuwa coraz większy stres podczas kolejnej próby zbliżenia. A to z kolei nasila problem. Im bliżej penetracji, tym gorzej z erekcją. Myślę, że w pana przypadku uświadomienie sobie tego mechanizmu nerwicowego nie wystarczy. Konieczna jest konsultacja z seksuologiem. Nieleczone nerwicowe zaburzenia mają tendencje do pogłębiania się i utrwalania.

Jednak najpierw radziłabym ustabilizować swoje życie emocjonalne, znaleźć sobie wartościową partnerkę, która w razie utrwalania się problemu wykaże się wyrozumiałością i zechce współpracować, by go zlikwidować. Jak to zrobić? Związek wcale nie musi, a w pana przypadku nawet nie powinien, zaczynać się od seksu. Najpierw trzeba się poznać, zaufać sobie nawzajem. Być może już pogłębiona więź z kobietą zredukuje pana problem.

Częsta zmiana partnerek, poddawanie się kolejnym egzaminom na sprawność seksualną z coraz to nowszymi partnerkami w żaden sposób panu nie pomaga, a wręcz przeciwnie. Chaos w życiu osobistym zawsze sprzyja zaburzeniom seksualnym. Obecność stałej partnerki jest czynnikiem zmniejszającym ryzyko ich wystąpienia. Poza tym zaburzenia erekcji mogą być spowodowane zbyt długą abstynencją seksualną.

Co do wpływu pornografii i masturbacji na zaburzenia wzwodu. Samo nie za częste oglądanie pornografii bezpośrednio nie powoduje problemów z erekcją. Jednak pornografia może kształtować fantazje seksualne. I na to trzeba uważać. Jeżeli podczas masturbacji w fantazjach pojawia się obraz kobiety bardzo odrealniony od naturalnego, to mogą pojawić się problemy z uzyskaniem wzwodu przy kontakcie seksualnym z przeciętnie wyglądającą panią. Warto więc kontrolować obrazy pojawiające się w głowie w takich sytuacjach.

Jeśli chodzi o masturbację, podstawowym błędem utrwalającym zaburzenie wzwodu jest jej byle jakie uprawianie. Mężczyzna pozwalający sobie na wytrysk przy niepełnym wzwodzie, dążąc do jak najszybszego rozładowania napięcia seksualnego, przyzwyczaja członek do erekcji złej jakości. W mózgu tworzą się i kodują odruchy, które później trudno jest zmienić.

Zapewniam, że żaden preparat panu nie pomoże, bo pana zaburzenia wzwodu mają podłoże czysto psychiczne. Potrzebne jest panu uregulowane życie emocjonalne i seksualne, a gdyby to nie wystarczyło, konsultacja z seksuologiem.

Pozdrawiam,

Magdalena Tyrała

ekspert ds. seksuologicznych

Masz problem z seksem? Zapytaj eksperta!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje