Reklama

Nie chcę się zestarzeć!

Jestem mężczyzną, rocznik 1954. Mam problem ze wzwodem. Obserwuję go od około 1,5 roku. Wcześniej miewałem problemy ze zbyt wczesnym wytryskiem.

Mam ponad 31-letni staż małżeński, swoje potrzeby seksualne czasami zaspokajam poprzez masturbację (1-2 razy w tygodniu), bo obawiam się kompromitacji przed żoną. Nie kojarzę żadnych, mających miejsce w moim życiu sytuacji, które wiązałbym z pojawieniem się problemu. Moja żona zajmuje wobec mnie postawę "chłodnej wyrozumiałości". Nie cierpię na przewlekłe choroby i nie przyjmuję leków na stałe. Pracuję jako elektromonter, więc wysiłku fizycznego i świeżego powietrza mam aż nadto.

Reklama

Rozumiem, że wiek, że takie prawa biologii, ale nie ukrywam, że nie umiem się z tym pogodzić. Czy naprawdę to już tak musi pozostać? Będę wdzięczny za rzetelną poradę.

Zaburzenia wzwodu dotykają 50 proc. mężczyzn, który przekroczyli 50. rok życia. U większości panów 90 proc. problemów z funkcjonowaniem seksualnym spowodowanych jest konkretną chorobą: nadciśnieniem, cukrzycą, otyłością, podwyższonym cholesterolem, schorzeniami kręgosłupa, nikotynizmem czy alkoholizmem. Mechanizm erekcji jest niezwykle delikatny, więc, tak naprawdę, wystarczy niepozorny czynnik, by go uszkodzić.

Warto zatem by, mimo że uważa pan się za zdrową osobę, poddał się badaniom podstawowym - zbadał morfologię, cholesterol, cukier i oznaczył próby wątrobowe. Dobrze byłoby, jeśli nie ma pan aktualnego badania urologicznego (badania prostaty), również i je wykonać. Po ukończeniu 40. roku życia regularne badanie prostaty jest bardzo wskazane. Często wyeliminowanie choroby podstawowej usuwa zaburzenia wzwodu.

Myślę, że w pana przypadku wskazane byłoby także oznaczenie poziomu testosteronu. Hormon ten odgrywa ogromną rolę dla seksualności mężczyzn. Jego obniżony poziom jest jednym z pierwszych objawów andropauzy, zjawiska podobnego do kobiecej menopauzy, czyli naturalnego procesu związanego z wiekiem.

Sposobem pozwalającym przeciwdziałać tym naturalnym procesom jest prowadzenie higienicznego trybu życia, czyli dbanie o aktywność fizyczną, o której pan pisze, że ma w nadmiarze, ale również i o odpoczynek po pracy. Warto równocześnie przestrzegać odpowiedniej diety, najlepiej wysokobiałkowej, niskowęglowodanowej i niskotłuszczowej bogatej w minerały i witaminy. Regularny, co nie znaczy wcale bardzo częsty, seks też wpływa na poprawę sprawności seksualnej mężczyzny. I to w każdym wieku.

No właśnie. Pisze pan, że boi się każdej kolejnej kompromitacji przed żoną, w związku z czym swoje potrzeby realizuje poprzez masturbację. Należałoby porozmawiać z nią o problemie, by pomogła zredukować pana stres. Silny, odczuwany jeszcze przed stosunkiem lęk o jakość wzwodu, tylko go pogarsza. Jest to mechanizm nerwicowy i źle byłoby, gdyby jeszcze bardziej się u pana utrwalał.

Problem ze wzwodem może być również spowodowany kompleksem starzenia się ciała, brakiem akceptacji zachodzących zmian w wyglądzie zewnętrznym, które są następstwem tego naturalnego procesu. Pan go nie akceptuje. Czas się z tym pogodzić i pozytywnie nastawić do kolejnego, ciekawego etapu życia.

Pisze pan również, że wcześniej miewał problemy ze wczesnym wytryskiem. Niestety, najczęściej to nieleczone przez wiele lat zaburzenie w konsekwencji prowadzi do problemów z potencją.

Proponuję zatem dokładnie sprawdzić stan zdrowia. Jeśli stwierdzone zostaną jakieś choroby, należy rozpocząć ich leczenie. Jeśli organizm będzie pod kontrolą lekarza, można rozpocząć terapię seksuologiczną.

Na pana pytanie - czy problemy ze wzwodem są następstwem upływających lat mężczyzny - odpowiem, że mogą być. Wszystko zależy od tego, jak dbamy o siebie i czy będziemy mieć odwagę podjąć terapię seksuologiczną, która ma na celu optymalizację życia seksualnego. Bo tak naprawdę, większość zaburzeń da się wyleczyć!

Magdalena Tyrała

ekspert ds. seksuologicznych

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje