Reklama

Związek z porno-aktorką?

- Różne przypadki chodzą po ludziach. Ledwie się człowiek związał z fajną dziewczyną, a tu przychodzi przesyłka z płytą CD. A na niej ostry pornos, z ukochaną w roli głównej...

- I jak tu nie strzelić sobie w łeb? - pyta Marek, informatyk, z zadziwiającym upodobaniem pakujący się w fatalne związki damsko-męskie. - Do głowy by mi nie przyszło, że tak niewinnie wyglądająca dziewczyna może mieć taką przeszłość...

Reklama

Leciała na kasę

Ewa niewiele mówiła o swojej seksualnej przeszłości. Ot: "nie jesteś moim pierwszym". Marka zaś specjalnie to nie interesowało. Zakochał się w dziewczynie i tyle. - Trzy poprzednie mnie rzuciły; dwóm nie odpowiadał mój styl życia, bo jestem pedantem i dużo pracuję, jedna ewidentnie leciała na kasę. Z Ewą wydawało się, że to coś bardzo poważnego...

Trzech na jedną

Koperta z CD nie miała nadawcy, ale w Marku zwyciężyła ciekawość. Najpierw odpalił plik o nazwie "Taniec". Zaczął się śmiać, gdy na ekranie pojawił się filmik z jakichś erotycznych pokazów. Mina jednak szybko mu zrzedła - wijącą się przed tłumem rozochoconych mężczyzn panienką była Ewa. Później było jeszcze gorzej - plik zatytułowany "Trzech na jedną" również okazał się filmem. I tu główną rolę odgrywała jego dziewczyna...

Lada moment się pojawi

Ewa nie wypierała się swojej przeszłości. Powiedziała tylko, że to historia i że dawno z tym skończyła. - Nie mam żadnego syfa, nie mam dzieciaka na boku. Nie jestem nimfomanką i do głowy mi nie przyszło, by cię zdradzać. Bo bardzo cię kocham... - rzuciła Markowi na pożegnanie. Lada moment ma się u niego znów pojawić - by odebrać resztę rzeczy. A Marek coraz częściej zadaje sobie pytanie: czy mimo wszystko nie warto się z nią związać?

M.O.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: porno | W roli głównej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje