Reklama

Zostawiła mnie...

"Odeszła, zostałem sam, jak mam się odkochać?" - takie pytanie niestety dość często pojawia się na forum naszego serwisu. A dobrej odpowiedzi na nie jeszcze nikt nie udzielił.

Każdy z nas jest inny, każda kobieta od siebie się różni, różnie też reagujemy w wielu sytuacjach. W inny sposób przeżywamy emocje - w tym też rozstania.

Reklama

Nie można powiedzieć jednoznacznie - zapomnij o niej, znienawidź ją, czy walcz o nią póki starczy ci sił. Nikt, kto nie był w waszej skórze nie ma prawa dawać takich rad.

Jedyną jest taka, by rozstawać się w zgodzie z własnym sumieniem i nie pogłębiając - choć to w takich sytuacjach najtrudniejsze - dramatu drugiej osoby.

Nieprawdą jest, że partnerzy, którzy od nas odchodzą nie przeżywają tego, zajmując się już tylko i wyłącznie sobą czy też swoim kolejnym związkiem. Oni też musieli podjąć ważną decyzję, poinformować was o tym i wziąć na siebie rolę porzucającego z całą odpowiedzialnością za drugiego człowieka, która się z tym wiąże.

Nie jest to dla nas żadnym pocieszeniem - powiecie. Nie miało nim być. To tylko dla przypomnienia, że każdy medal ma dwie strony. Obojętne, czy odeszła, bo uczucie wygasło, bo zrobiłeś coś nie po jej myśli, poznała kogoś innego czy po prostu postanowiła zmienić swoje życie. Zamiast zamartwiać się co zrobiłeś nie tak, zadręczać ją tym pytaniem, oskarżać i szukać winnych, postaraj się z nią spokojnie porozmawiać. Sprawdź, czy nie da się wszystkiego naprawić, czy są jakieś powody jej decyzji o rozstaniu, na których zmianę możesz mieć wpływ.

Jeśli jednak jest pewna swojej decyzji - pozwól jej odejść. To bardzo trudne, ale nie niemożliwe. Pierwsze chwile życia bez niej wydają się być koszmarem nie do przeżycia, ale po jakimś czasie - nie na darmo od wielu lat ludzie powtarzają, że czas leczy rany - zobaczysz, że da się funkcjonować bez niej przy boku. A może być jeszcze lepiej...

Wspólne zdjęcia schowaj do momentu, kiedy będziesz wiedział, że możesz je już obejrzeć. Nie słuchaj muzyki, która się z nią kojarzy, bo przywoła tęsknotę. Jeśli nie czujesz się na to gotowy, nie spotykaj się z nią. Na wszystko przyjdzie pora.

Zorganizuj sobie tak wolny czas, żeby mieć jak najmniej czasu na rozmyślanie nad swoją samotnością. Spotykaj się ze znajomymi, zarówno z tymi, których dawno nie widziałeś, jak i waszymi wspólnymi - oni się przecież z tobą nie rozstali.

Szukaj pozytywów. Rozejrzyj się za nowymi zainteresowaniami (może pograsz w boules?), kolejnymi zajęciami (co powiesz na kurs nurkowania?); stawiaj sobie nowe wyzwania i osiągaj je po kolei. Przekonaj się, że można mieć wiele satysfakcji nie tylko przeglądając się w zachwyconych nami oczach ukochanej.

Bądź otwarty na nowe znajomości, dzięki nim zawsze życie staje się ciekawsze, bo od każdego człowieka można się nauczyć czegoś nowego. Wybierz się z kumplami do klubu sprawdzić, czy nie pojawiły się tam jakieś nowe atrakcyjne bywalczynie, które kiedyś - jak ci przejdzie - być może będą mogły powalczyć o twoje względy.

Rób rzeczy na które masz ochotę, tak naprawdę możesz sobie powiedzieć, że bycie porzuconym to wymówka do wszelkich szaleństw. Ciesz się życiem singla, bo może długo nie potrwać. W końcu ty - tak wyjątkowy mężczyzna nie może się zbyt długo marnować - i tej wersji się trzymaj! ;-)

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: pytanie | mięta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje