Reklama

Żona ma cię za mięczaka? To da się zmienić

Twoja druga połówka narzeka, że nie jesteś "taki jak inni" lub jej ulubieni serialowi gwiazdorzy? Słyszysz ciągle westchnienia połączone z nieśmiertelnym pytaniem retorycznym "co z ciebie za facet"? Chciałbyś to zmienić? Radzimy, co robić...

Nie da się spełnić wszystkich zachcianek kobiety. Niemożliwe jest też upodobnienie się w stu procentach do wymarzonego przez partnerkę ideału. Można natomiast zastanowić się nad tym, co może powodować niezadowolenie żony bądź dziewczyny i spróbować temu zaradzić. Bo wizerunek mięczaka nie odnosi się do sprawności fizycznej, ale raczej do zachowań i cech charakteru.

Miej własne zdanie

Tak naprawdę nikt nie lubi pantoflarzy. Kumple szybko się od takich odwracają, a kobiety uznają za mężczyzn bez "tego czegoś". Facet musi być zdecydowany!

Reklama

Zastanów się, czy masz problemy z podejmowaniem decyzji - i wcale nie chodzi tutaj o zaciągnięciu kredytu hipotecznego czy kupno nowego samochodu, ale o codzienne wybory. To właśnie one najmocniej wpływają na to, jak postrzega cię twoja druga połówka.

Jeśli najprostsze decyzje zajmują ci zbyt wiele czasu, a na każdą propozycję odpowiadasz "może" lub "nie wiem", to nie bądź zdziwiony, że partnerce brakuje w związku kogoś, kto ma swoje zdanie, potrafi je odpowiednio uargumentować i coś zadecydować.

Jak sobie z tym poradzić? Staraj się sam wychodzić z inicjatywą - przede wszystkim w kwestii wspólnych spotkań. Działaj zgodnie z intuicją i skończ z mówieniem "nie wiem". Przyznawaj się do tego, na co naprawdę masz ochotę.

Pamiętaj jednak, by nie przesadzić w drugą stronę. "Mam swoje zdanie" nie oznacza "muszę zawsze postawić na swoim". 

Gdy zarabiasz gorzej niż ona

W XXI w. sytuacja, w której to żona przynosi do domu więcej pieniędzy od męża, jest raczej normalna. Nienormalne jest natomiast użalanie się z tego powodu nad sobą i robienie sobie wyrzutów. O ile wszystko kończy się twoją refleksją, której towarzyszy smutna mina, to nie dzieje się jeszcze nic szczególnie złego. Kiedy jednak kariera partnerki staje się tematem wywoływanych przez ciebie sprzeczek, to jest to wyłącznie dowód twojej niedojrzałości.

W obowiązującej kulturze jest niejako zakodowany wzorzec, według którego to na barkach mężczyzny spoczywa obowiązek utrzymania rodziny. Nic dziwnego, że faceci zarabiający mniej niż ich drugie połówki mogą czuć się z tego powodu źle. Można z tym walczyć  na różne sposoby, z szukaniem nowej pracy włącznie, ale najskuteczniejsze są najprostsze metody.

Pokaż żonie, i sobie samemu, że mimo gorszej płacy stać cię na gest, jakim jest wspólna kolacja. Porozmawiaj z partnerką o tym, gdzie chciałbyś spędzić następne wakacje. Dasz jej wtedy do zrozumienia, i przy okazji sobie samemu, że mniej pieniędzy w portfelu nie musi ograniczać tego, kim i jaki jesteś.

Organizacja to podstawa

Wspominaliśmy już o pantoflarzach. Pamiętaj, że ona zakochała się w facecie, jakim byłeś kiedyś. Związek nie oznacza rezygnacji ze spotkań ze znajomymi, treningów i twoich pasji. Nie możesz przestać być sobą. Doba nie jest z gumy, ale da się w nią wcisnąć coś więcej niż obowiązki i chwile spędzane wyłącznie w towarzystwie drugiej połówki bądź rodziny.

Odpowiednio zarządzając czasem pokażesz, że wciąż jesteś ciekawym facetem, który potrzebuje czasu na swoje sprawy. Oczywiście pod warunkiem, że te nie przesłonią całkowicie waszego wspólnego życia.

Pamietaj też, że organizacja czasu tyczy się także obowiązków. Kobiety nie lubią, kiedy facetom trzeba wszystko tłumaczyć jak kilkuletnim chłopcom.

Chyba jesteś w stanie zapamiętać takie informacje, jak to, kiedy trzeba odebrać dzieciaki ze szkoły, czego brakuje w lodówce i do kiedy należy zapłacić rachunki, prawda? Dowodzi to faktu, że jesteś nie tylko "chłopcem na posyłki", ale mężczyzną, któremu nic nie jest obojętne, a zwłaszcza to, co dotyczy jego najbliższych.

Marudzisz? Jak najszybciej przestań

"Czyny, nie słowa" - jeśli pragniesz zmian, to wprowadź je w życie, a nie narzekaj. Marudząc o tym, dlaczego jest ci źle, dowodzisz tylko jednego - swojej bezsilności. Oczywiście, nie na wszystko ma się wpływ i nie wszystko da się zmienić.

Psiocząc sprawiamy tylko tyle, że słyszące nasze marudzenie osoby mają nas serdecznie dość.

Przecież jesteś facetem i wybij sobie z głowy rzucanie fochów. Chwile słabości przeżywa każdy, ale trzeba nauczyć się odróżniania prawdziwych tragedii od tego, co może tylko narazić nas na śmieszność. Bo czy jest coś gorszego od użalającego się nad sobą faceta?

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: problemy małżeńskie | mężczyźni | partnerstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje