Reklama

Zgubne skutki... masturbacji

Udane życie seksualne wpływa niewątpliwie na zacieśnienie więzi emocjonalnej partnerów, stanowi podstawę udanego związku. Ale zdarza się, że w tym związku coś nie gra, zwłaszcza w sferze erotycznej. I wtedy zaczyna się pospieszne poszukiwanie sposobów przezwyciężenia zaistniałej sytuacji, zaradzenie niepowodzeniom łóżkowym.

Reklama

- Nasze problemy seksualne zaczęły się pół roku temu - zwierza się w liście do redakcji jednego z pism kobiecych Marzena. - Stopniowo zainteresowanie seksem ze strony mojego partnera zaczęło maleć, aż pojawiły się u niego kłopoty z erekcją. Od kilku miesięcy to ja jestem inicjatorką, stroną aktywną w łóżku, otwartą na wszelkie eksperymenty. Jednak w zamian nie otrzymuję nic, żadnych pieszczot, mimo iż staram się delikatnie o tym rozmawiać ze swoim mężem. Efekt tych poczynań jest taki, że jeśli już dochodzi do współżycia, to szybciej się ono kończy, zanim cokolwiek się zacznie. Mój mąż nie może osiągnąć dostatecznego podniecenia...

Reklama

Czuję, że eksploduję...

- W tym czasie, co godzi się podkreślić, mój mąż regularnie uprawia samogwałt, nawet kilka razy w tygodniu, oglądając przy tym filmy i strony pornograficzne w internecie - dodaje kobieta. - Miesiąc temu, po kolejnym, nieudanym współżyciu zaproponowałam mężowi, po raz któryś z rzędu, wizytę u seksuologa. Uznał to za zbyteczne twierdząc, że problem sam się rozwiąże. Postanowiłam więc czekać. Od miesiąca nie współżyjemy ze sobą, przestałam inicjować jakiekolwiek kontakty i widzę, że on tym bardziej nie nakłania mnie do seksu. Najwyraźniej nie jest mu to potrzebne. Mamy po 30 lat i moje potrzeby seksualne są ogromne. Powoli czuję, że eksploduję, jeżeli nie poczuję go w sobie...

Napatrzy się taki na seksbomby i...

- Dla mnie ta sytuacja jest prosta - spieszy z repliką usłużny czytelnik. - Jeżeli facet napatrzy się na filmy porno i jawnie się masturbuje, to nic dziwnego, że unika prawdziwego seksu. Im więcej facet naogląda się tego wszystkiego, tym bardziej odbija się to na jego psychice. Po co mu uprawiać seks z żoną, jeżeli może sam się zaspokoić, widząc na ekranie kilka seksbomb. Toteż, gdy przyjdzie do uprawiania seksu w rzeczywistości, to jakoś tak kolorowo to nie wygląda. Też miałem taki problem. Wyrzuciłem wszystkie pisma pornograficzne i powiedziałem: stop masturbacji! To wystarczyło. Najważniejsze to nie być egoistą i cieszyć się z seksu z kobietą, miast masturbować się przed telewizorem.

To mogą być nawet zachowania dewiacyjne...

Według profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza "zachowania masturbacyjne, w późniejszych fazach rozwoju psychoseksualnego, mogą być wyrazem zastępczej formy zaspokojenia potrzeby seksualnej, np. w wyniku braku partnera, aktywności równoległej do współżycia seksualnego (np. jako wyraz przyzwyczajenia, niesatysfakcjonującej sztuki miłosnej), ale też potrzeby zaspokojenia parafilnych (dewiacyjnych) potrzeb, formą patologiczną (np. jako objaw uzależnienia od seksu, parafilii, specyficznych form zachowań masturbacyjnych)".

Jedną z form parafilii jest pornofilia, polegająca na tym, że kontakt z pornografią stanowi główną, a nawet jedyną drogą osiągania seksualnych satysfakcji. Masturbacja w trakcie oglądania pornografii wydaje się niekiedy dla partnera bardziej atrakcyjna, rozbudowana i staje się dominująca. A wtedy kontakty z partnerem są mniej podniecające i dlatego dochodzi do nich rzadko. I dalej prof. Lew-Starowicz twierdzi, że masturbacja wiążąca się z oglądaniem pornografii może ulec rytualizacji. A w takich przypadkach próby współżycia z druga osobą najczęściej kończą się niepowodzeniem. Nie są w stanie zaspokoić potrzeby seksualnej, nie prowadzą do orgazmu. Zrozumiałe, że nierzadko pojawia się zaniepokojenie takim stanem rzeczy i potrzeba szukania pomocy u specjalisty.

Janusz Świąder

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: skutki | masturbacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje