Reklama

Zdrada jest jak trup w szafie

- My, Polacy, mamy nierealistyczne oczekiwania wobec miłości, seks jest tabu, o nim się nie rozmawia i mamy tendencje do zamiatania problemów pod dywan. Nie jesteśmy również w stanie poradzić sobie ze zdradą - mówi Maciej Bennewicz, menedżer i coach, autor książki "Seks trujący, seks doskonały".

Magdalena Tyrała, INTERIA.PL: Zakłada pan, że seks bez miłości nie może być doskonały. Że bez zaufania nie ma więzi, a bez więzi doskonałego seksu. Są jednak tacy, którzy uważają, że seks oparty wyłącznie na uczuciu sympatii może być niezwykle udany i ja przyznaję im rację.

Reklama

Maciej Bennewicz, coach: - Pytanie tylko czy styl życia danej osoby jest dla niej użyteczny. Jeśli ma poczucie, że wyłącznie techniczny seks dający przyjemność jest ok, to w porządku. Natomiast w moim poradniku piszę o niebezpieczeństwach, które seks mogą zinstrumentalizować. Opierając się chociażby na modelu zaproponowanym przez prof. Tal Ben Shahara możemy stwierdzić, że zachowania hedonistyczne to takie, do których zaliczylibyśmy doznanie seksualne odbywające się "tu i teraz". Ten obszar hedonistyczny może dotyczyć różnych sfer życia - "tu i teraz" chce uzyskiwać głaski od innych (czyli sygnały zainteresowania, dzięki którym czujemy się dostrzeżeni a także drobne wzmocnienia, przyjemności, małe nagrody - przyp. red.).

- Inne podejście, którym kieruje się wielu ludzi myśląc o swoim dobrostanie, szczęściu, seksualności to takie, gdzie pojawia się odroczona gratyfikacja, czyli teraz musisz się napracować, zainwestować, zbudować dobry związek, dopiero potem pojawi się dobry seks. Trzecie rozwiązanie to nihilizm, brak wiary w powodzenie, poczucie depresyjności, cokolwiek będę robić dziś czy jutro, moje życie się nie zmieni. Dopiero połączenie tych dwóch pierwszych elementów: ja "tu i teraz" odnoszę rozkosz seksualną, ale ja wiem, że mogę ją osiągnąć także jutro w oparciu o relację, daje prawdziwe poczucie satysfakcji w życiu. Mam szczęście, doznanie rozkoszy "tu i teraz", ale potrafię budować swoje życie w taki sposób, że będę mieć inne korzyści związane z rozkoszą, szczęściem również jutro.

- Takie podejście to moja propozycja traktowania swojej seksualności. Jeżeli ktoś traktuje seksualność jako hedonistyczne zaspokojenie, może wytworzyć w sobie nawyk czy wzorzec, który odcina od budowania więzi i relacji. A my, stety czy niestety, jesteśmy ssakami stadnymi, które w pewnym momencie potrzebują zbudować dom, rodzinę, przestrzeń i poczucie bezpieczeństwa. To nie będzie możliwe, dopóki nie będziemy w stanie zbudować więzi.

Ale nawet jeśli ta więź i rodzina się pojawią, nie są gwarancją szczęścia. Coraz częściej zdarza nam się przecież, że w pewnym momencie trwania związku osoba tworzy układ czysto seksualny poza stałą relacją.

- Polacy mają bardzo idealistyczne wymagania wobec miłości. Mamy wielkie oczekiwania w związku i jednym z ważnych elementów jest lojalność. Mamy potrzebę zawłaszczenia najbliższej osoby. Naruszenie tej lojalności poprzez zdradę niszczy związek. Jednak to, co jest w tym wszystkim fajne, to możliwość budowania swojej seksualności, kolejnych więzi w poligamiczności, którą nazywam "poligamią po kolei".

Czyli przechodzenie z jednego związku w drugi i kolejne...

- Dokładnie. Wyciągnij wnioski, zobacz, co ci nie wyszło, czego ci brakowało.

No dobrze, ale powiedzmy, że jest małżeństwo i są dzieci. Nie zawsze zawieranie kolejnych związków jest możliwe...

- Wtedy metoda coachingu, którą się zajmuję, jest dobrą propozycją. Pozwala bowiem to małżeństwo reanimować, odbudować. Chociaż czasami nie ma możliwości odbudowywania czegokolwiek i trzeba się zwyczajnie rozstać.

A co w sytuacji, kiedy związek dwojga ludzi jest udany, poza jedną istotną sferą - seksualną. Ludzie albo szukają nowych wrażeń, albo są już na tyle sfrustrowani małżeńskim seksem, że zaczynają szukać nowego partnera.

- Jeżeli oni dają sobie prawo do tego, że wspólnie budują obowiązki rodzinne, a swoją seksualność poza związkiem, to ok. Przy założeniu, że to jest swego rodzaju układ, świadome porozumienie. Ale jeśli ktoś mówi, że ma cudowne małżeństwo, tylko nieudane życie seksualne, to znaczy, że jest jakiś "trup w szafie".

Co może być tym trupem?

- Jakiś uraz, czymś spowodowana niechęć, jakieś wcześniejsze złe doświadczenie, które nazywamy toksycznym seksem. Może nim być, na przykład, zdrada. Wydawało się, że para przeszła do porządku dziennego nad zdradą, ale w jednym z partnerów pozostał uraz.

- Może też być tak, że nie ma komunikacji czy asertywności w związku i partnerka czy partner nie chcą sobie powiedzieć, na przykład: "słuchaj, brakuje ci higieny". Trupy w szafie mogą dotyczyć naprawdę różnych rzeczy.

Terapeuci podczas sesji często doradzają pacjentom, by nie mówić zdradzonemu partnerowi o zdradzie. W swojej książce również pan do tego przekonuje. Dlaczego?

- Bo jestem realistą. Przez 15 lat byłem terapeutą, przez resztę życia jestem coachem. W związku z czym spotkałem wiele par małżeńskich, wiele osób pojedynczo, w naprawdę różnych sytuacjach życiowych. Wiem, że ludzie potrafią być nadmiernymi optymistami mówiąc: "ja to zniosę". A zawsze zostaje uraz, uczucie naruszenia ważnej wartości.

- Polacy i Polki zdradzają się, bo mamy nierealistyczne oczekiwania wobec miłości, seks jest tabu i o nim się nie rozmawia i mamy tendencje do zamiatania problemów pod dywan. Nie jesteśmy kulturowo i komunikacyjne przygotowani do otwartego dialogu, nie jesteśmy również w stanie poradzić sobie ze zdradą. Z jednej strony nauczyliśmy się, że w Polsce można się rozwodzić, mimo że jesteśmy społeczeństwem przynajmniej deklaratywnie katolickim, chcemy jednak wierności i lojalności, a mimo to się zdradzamy. Wiemy też, że losy małżeństw bywają różne, ale większość zawiera śluby konkordatowe. To wszystko czyni nas społeczeństwem niespójnym.

- Mamy ogromne trudności w budowaniu dobrych relacji, otwartości i w tym sensie jesteśmy ciągle emocjonalnie zacofani. To zacofanie przekazujemy naszym dzieciom. Jeśli nad tym wszystkim pojawia się cień zdrady, to wiele małżeństw nie potrafi sobie z tym poradzić. A nawet jeśli spróbują, to jest to taka trauma, która zabija seks. Zdrada jest wynikiem tego, że para ze sobą nie rozmawiała o seksualności, intymności, a potem, jeśli już ta zdrada następuje, nieufność zabija relację.

To co pan proponuje, oprócz nieujawniania zdrady? Jak można sobie z tym faktem poradzić?

- Jeśli komuś zdarzyła się zdrada, a chce być w starym związku, powinien przyjść do coacha.

I co wtedy powie pan takiej osobie?

- Będę pracował z nią nad jej przekonaniami i wartościami, które jej pozwolą, po pierwsze - zresetować tamto przeżycie, po drugie - budować związek w taki sposób, by mogła ona realizować swoje potrzeby, również seksualne. Będę również próbował nauczyć ją słuchać partnera, będę zachęcał do lepszej komunikacji w związku.

- By być w starym związku osoba, która dopuściła się zdrady musi zamknąć stare sprawy - zresetować komputer, telefon, zresetować głowę i zapomnieć o kochance lub kochanku. Tylko wtedy możesz budować związek, kiedy masz wolne serce, wolny umysł, ciało i przestrzeń wokół siebie. Ludzie uwikłani w stare związki, próbujący budować nowe, zazwyczaj popełniają te same błędy. Jeśli osoba będąc w związku odchodzi do nowego partnera, buduje związek na zgniłych fundamentach i ciągle pojawiają się jakieś stare sprawy, które zatruwają nową relację.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: seks | zdrada | religia | praca | problemy intymne | para | problemy komunikacyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje