Reklama

To tylko koleżanka z pracy...

Zazwyczaj wie, dlaczego jesteś wściekły, zna rozwiązania twoich problemów, zawsze gotowa jest pomóc. Miło by było, gdybyś mógł tak powiedzieć o kobiecie swojego życia, a to tylko... koleżanka z pracy.

Szef podniósł ci ciśnienie, a ona przychodzi z czekoladką na osłodę życia. Od godziny próbujesz znaleźć rozwiązanie z trudnej sytuacji, a ona podpowiada ci rozwiązanie. Całkiem niezłe!

Reklama

Musisz wziąć nadgodziny, a ona siada z tobą i twierdzi, że we dwójkę będzie dwa razy szybciej. I zawsze pamięta o twoich urodzinach, imieninach...

Spędzacie ze sobą coraz więcej czasu. Czasem wychodzicie razem na obiad, czasami umawiacie się poza pracą, żeby jeszcze coś obgadać na "neutralnym gruncie". I okazuje się, że jest coraz milej i że w sumie dużo was łączy.

Łatwo jest zacząć tak myśleć, bo przecież macie wiele wspólnych tematów, znacie tych samych ludzi, z tymi samymi się przyjaźnicie, a ci sami są waszymi wrogami. Typowe układy korporacyjne.

Tylko problem zaczyna się, jeśli tego wspólnego czasu jest coraz więcej, a przebywanie z nią staje się naprawdę bardzo, bardzo miłe.

Jeśli któreś z was, albo oboje, żyjecie w stałym związku, kłopoty pojawią się najszybciej. Twoja partnerka nie będzie rozumiała cię aż tak bardzo, jak ona; nie będzie ci się chciało opowiadać jej już ze szczegółami, co się wydarzyło dzisiejszego dnia, bo przecież już to komuś opowiedziałeś; coraz bardziej zaczną cię drażnić jej narzekania na twoje długie siedzenie w firmie. Z kolei jej partner zapewne zacznie ją podejrzewać o zdradę, ciebie o nieczyste intencje, was o biurowy romans.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: koleżanka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje