Reklama

Starsi panowie mają przyszłość?

Kolorowe czasopisma donoszą od czasu do czasu, że któryś ze znanych gwiazdorów filmowych, starszych panów, przeważnie po sześćdziesiątce, ale bywa, że i po osiemdziesiątce, został właśnie ojcem. Ze znacznie młodszą - jak łatwo się domyślić - żoną.

Podobne fakty traktowane są jednak jako odstępstwo od normy społeczno-biologicznej, jako swego rodzaju ekstrawagancja, fanaberia ludzi sławnych i bogatych.

Reklama

Uważa się bowiem, że od strony biologicznej najlepiej jest, gdy oboje rodzice są młodzi, czyli stanowią niezmęczony materiał genetyczny, a więc także mniej obciążony ryzykiem wydania na świat uszkodzonego płodu. Co prawda, jakieś gminne powiedzenie mówi, że dzieci starszych ojców są mądrzejsze, ale to się raczej między bajki wkłada.

Kto jednak wie, czy ten obyczaj płodzenia dzieci przez starszych panów, na razie praktykowany głównie przez gwiazdorów, nie upowszechni się, czyli nie zejdzie "pod strzechy"?

Oto telewizja pokazała angielski film dokumentalny, mający w tytule coś o ochronie rodzaju męskiego, w tonie zresztą alarmującym. Chodzi o to, że wszystkie badania naukowe, prowadzone nad nasieniem męskim, wskazują, że od kilku już dziesięcioleci, zwłaszcza w krajach rozwiniętych, ilość plemników w nim zawartych zmniejsza się w tempie około 2 proc. u każdego kolejnego rocznika mężczyzn, począwszy od lat mniej więcej czterdziestu, choć od dwudziestu lat trwa przyśpieszenie.

Pokazano więc mikroskopowy obraz nasienia mężczyzny 20-letniego i mężczyzny 40-letniego. U młodzieńca poruszała się leniwie i nieporadnie dość mała ilość plemników, podczas gdy u czterdziestolatka panował tłok, robiony przez piekielnie ruchliwe żyjątka. Przeciętnie rzecz biorąc dwudziestolatek ma od 2/3 do 1/2 ilości plemników czterdziestolatka.

Badania prowadzone od wielu lat wskazują, że proces zmniejszania się liczby plemników systematycznie postępuje i, co znamienne, nie obejmuje on - na ogół - mężczyzn, którzy dziś mają około 40 lat lub nawet więcej, lecz właśnie roczniki coraz to młodszych i bardzo młodych ludzi. Ponadto - powiadają uczeni - dynamika zmniejszania się ilości plemników w nasieniu i ciągłość tego procesu daje powody do obaw, że za kilkadziesiąt lat może nawet dojść do sytuacji, iż kolejne roczniki rodzących się mężczyzn (oczywiście - najpierw w postaci noworodków) w ogóle będą pozbawione plemników, a więc zdolności płodzenia.

Przyczyny tego zjawiska nie są do końca jasne, choć na pewno wpływ na ten stan rzeczy ma powszechna obecność chemii (zwłaszcza pestycydów) w otaczającej nas cywilizacji, jej obecność w powietrzu, pokarmach, napojach itd.

Trudno powiedzieć, czy uczeni androlodzy (specjaliści od męskiego nasienia) zaradzą temu problemowi, czy znajdą lekarstwo na zahamowanie obumierania plemników bądź środki pobudzające ich wytwarzanie przez organizm. Nie wiadomo też, czy rozwój technologiczny, oparty na zasadach ekologicznych spowoduje radykalne zwiększenie się ilości plemników w nasieniu kolejnych roczników mężczyzn.

Jeśliby to jednak nie nastąpiło, to może dojść do ucieleśnienia się takiej oto wizji. Oto za, powiedzmy, 10-29 lat, okaże się, że młodzi mężczyźni nie będą mogli zapłodnić. Co się może wtedy stać? Oto młode kobiety, w wieku prokreacyjnym, zaczną intensywnie poszukiwać mężczyzn płodnych, czyli w wieku średnim lub starszym, bo tylko oni będą mogli zapewnić im potomstwo. Oczywiście może być i tak, że część kobiet, nie mająca upodobania do starszych panów, wybierze sztuczne zapłodnienie nasieniem uzyskanym od tychże. Nie sądzę jednak, by zechciała to praktykować większość kobiet, bo jest im jednak na ogół potrzebna bliskość mężczyzny.

Może też dojść do zjawiska "żeńskiej bigamii" lub nieformalnego dwupartnerstwa. Młode kobiety będą oto brać sobie dwóch partnerów - Starego i Młodego. Stary będzie służył do płodzenia, a młody do kochania, rozrywkowego seksu lub pójścia na spacer czy do kina. Ze Starym kobieta będzie mogła pójść na koncert do filharmonii, a z młodym na koncert rockowy. W ten sposób życie kobiet stanie się bogatsze, bardziej urozmaicone, pełniejsze, bo będą czerpać śmietankę z różnych pokoleń męskich, a wiadomo, że każdy wiek ma swoje walory: Stary da to, czego nie może dać Młody i odwrotnie.

Ta wizja może się ucieleśnić, ponieważ problem niemocy płciowej czy impotencji Starych przestanie być problemem, gdy upowszechnią się coraz doskonalsze i coraz tańsze generacje viagry.

Zatem, Panowie, dzisiejsi 30-50-latkowie - szykujcie się na dobrą przyszłość z młodymi kobietami.

Nie ma jednak nic za darmo. Trzeba zrobić przegląd uzębienia, kompleksowe badania organizmu, dobrać sobie kosmetyki, dokupić ubrań, itd. itp., czyli w siebie zainwestować. Bo na rynku starszych panów na pewno zapanuje - jak w każdej dziedzinie - konkurencja. No więc, panowie, starsi i starsi w przyszłości, już zaczynajcie.

Krzysztof Lubczyński

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje