Reklama

Spis cudzołożnic, czyli ile było tych eks

Największy koszmar faceta w związku? Dowiedzieć się, że jego poprzednik miał większy... samochód. Największy koszmar kobiety? Dowiedzieć się, że w ogóle była jakaś poprzedniczka.

Kobiety muszą wiedzieć. Po co? Do końca nie wiadomo, ale sądząc po częstotliwości i rozmaitości zadawanych przez nie pytań, odczuwają nieustanny głód wiedzy. Są też z jakiegoś powodu święcie przekonane, że twoim obowiązkiem jest go zaspokajać. Pół biedy, kiedy chodzi o to, o czym aktualnie myślisz albo co planujesz robić w weekend. Tutaj zawsze można wykonać manewr, żeby i wilk był syty, i owca cała. Prawdziwy problem pojawia się, gdy ona zaczyna być zainteresowana twoimi eks.

Reklama

Kochanie, czy jestem od niej ładniejsza?

Nie masz się co martwić, jeśli pyta z zalotnym spojrzeniem tylko po to, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jest dla ciebie najpiękniejsza na świecie. Przecież to oczywiste, że twoja aktualna wybranka jest absolutnie najlepsza pod każdym względem i właśnie to powinna od ciebie usłyszeć. No chyba, że potrzebujesz na nią spojrzeć zanim odpowiesz na to pytanie, wtedy przegrałeś już na starcie.

Prawdziwe komplikacje następują jednak, gdy ona pyta o szczegóły albo o to, ile właściwie miałeś dziewczyn. Jeśli będziesz wylewać kubeł pomyj na swoje byłe, wyjdziesz na głupka bez klasy, a ona zacznie się zastanawiać, co powiedziałbyś o niej, gdybyście się rozstali. Z drugiej strony, przesadne rozpływanie się nad zaletami, też nie wywoła salw entuzjazmu.

Nie strzelaj sobie w stopę

Według ostatniego raportu Durexa na temat postaw i zachowań seksualnych, średnia ogólnoświatowa liczba partnerów przypadających na osobę to dziewięć, jeśli odnieść te badania tylko do Polski - musimy zmniejszyć ją do sześciu. Tyle statystyka. Prawdzie życie? Różnie bywa, niemniej jednak, nie każda kobieta zniesie bez mrugnięcia oka odpowiedź dwucyfrową. Nie znamy natomiast żadnej, która rozpaczałaby, że jest tą pierwszą czy drugą.

Nie, nie będziemy zachęcać cię do kłamstwa, raczej do odrobiny dyplomacji. Fakt, że miała nogi długie "od morza aż do Tatr", na pewno nie zainteresuje twojej obecnej dziewczyny. Pamiętaj też, że nie rozmawiasz ze swoim kumplem, więc to kiepski moment na mnożenie rzeczywistej liczby przez dwa, dodanie jeszcze kilku i czekanie na wyrazy uznania. Uwierz, nie nastąpią. Zasada jest prosta, nie kłam, jeśli nie jesteś Hugh Hefnerem. Nie rób z siebie macho, o ile... O nie, po prostu nigdy tego nie rób.

Po co komu taka wiedza?

Mogłoby się wydawać, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał stawiać ani siebie, ani drugiej strony w tak niezręcznej sytuacji. A jednak całkiem spora liczba osób, i to nie tylko kobiet, ma czasem ochotę urządzić i, o zgrozo, urządza swojemu partnerowi małe przesłuchanie. Co skłania nas do tak desperackich kroków? Czy kryje się za tym tylko zwykła ludzka ciekawość? A może już wścibstwo, albo co gorsza próba poprawienia własnego samopoczucia?

I nie, nie chodzi tutaj o budowanie sztucznego muru i tematów tabu. Zupełnie oczywiste jest, że chcemy wiedzieć o swojej drugiej połówce jak najwięcej. Ale trzeba zadać sobie pytanie o granice prywatności, zarówno własnej, jak i tej drugiej osoby. Ile tak naprawdę chcę wiedzieć? I ile zdecyduję się zdradzić? A przede wszystkim - co właściwie chcemy tym wszystkim osiągnąć? Doświadczenie pokazuje, że aż nazbyt często, podobne rozmowy kończą się, w zależności od preferencji pary - dziką awanturą, cichymi dniami albo sceną zazdrości. Idziemy o zakład, że chyba nie do końca o to w tym wszystkim chodzi.

Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr

Nie ma się co oszukiwać, każdy ma jakąś przeszłość i niemal każdy był w paru związkach, obojętnie czy mniej czy bardziej poważnych - tak jakoś wyszło, że człowiek to zwierzę stadne. Głupotą byłoby udawanie, że ty nigdy, z nikim wcześniej i w ogóle. I ona nie tyle musi to zaakceptować, co właściwie już doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Jeżeli już koniecznie musicie rozmawiać o poprzednich partnerach, róbcie to mądrze. To nie konkurs przechwałek ani ubliżanie na czas. Na pewno donikąd nie doprowadzi też "spowiadanie się" i posypywanie głowy popiołem. Co najwyżej do wzajemnej utraty poważania. Nadmierne rozwodzenie się nad tematem, może wywołać reakcję mającą mało wspólnego z zadowoleniem, i odwrotnie - jeśli ktoś nerwowo i panicznie unika rozmowy - wzbudzi prędzej czy później nieufność. Ludzie mają przeszłość i pora po prostu zacząć ją szanować.

Przyganiał kocioł garnkowi

A na zakończenie, spójrzmy na sprawę od drugiej strony. Kusi cię czasem, żeby zapytać ile ona właściwie miała facetów przed tobą? W porządku, każdemu się zdarza. Chciałbyś dokładnie wiedzieć jak poznała się z tym Tomkiem, z którym była dziesięć lat temu na obozie żeglarskim i czy to na pewno już skończone? Zapraszamy zatem do lektury naszego artykułu jeszcze raz...

Magdalena Kucharska

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: spis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje