Reklama

Seks bez mitów

Wśród mężczyzn zdaje się powszechnie panować przekonanie, że w seksie liczy się ilość, a nie jakość. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie.

Chwaląc się swoimi osiągnięciami łóżkowymi, opowiadają zazwyczaj, jak to długo się kochali, albo ile razy zrobili to w ciągu nocy, popołudnia czy weekendu. I wszystko pięknie, tyle tylko, że niewiele to jeszcze mówi o jakości tego seksu. Bo długość i ilość to nie wszystko.

Reklama

Kobiety narzekają nieraz, że kiedy one dopiero się rozkręcają, ich faceci już kończą. I tu oczywiście żółta kartka dla szanownych panów. Ale i nasze panie mają nieraz ochotę na tzw. szybki numerek, w którym droga od pierwszego pocałunku do orgazmu jest dystansem iście sprinterskim. Warunek jest jeden - obie strony muszę mieć ochotę na taki właśnie szybki i dziki seks. Ten zaś, kto twierdzi, że nie trwający dłużej niż trzy, no, może pięć minut, seks nie może być przyjemny, niewiele jeszcze miał z życia...

Kolejny mit to demon ilości. Tak jakby było najważniejsze, czy kochamy się trzy raz w tygodniu, czy trzy razy dziennie. A przecież niejedna osoba uprawiająca seks bardzo często ma ze swojego pożycia mniej satysfakcji, niż ten, kto może kocha się rzadziej, ale za to skoro już...

Wyznacznikiem naprawdę udanej nocy nie jest to, czy zrobiliście to dwa czy pięć razy i jak długo to trwało. Wystarczy, że raz, ale niech będzie to raz, który oboje zapamiętacie na długo.

Przecież w seksie nie chodzi tylko o to, żeby robić to dłużej i częściej. Oczywiście w tej dziedzinie od przybytku głowa nigdy nie boli, ale w pogoni za ilością nie zapominajmy, drodzy panowie, o jakości!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: mity | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje