Reklama

Pomocy! Żyję w trójkącie...

- Od trzech lat mam przyjaciela, który był zawsze, kiedy go potrzebowałam - zwierza się redakcji Faceta Iga. - Ale po błahej kłótni nie rozmawialiśmy ze sobą przez miesiąc. W tym czasie wiele się zmieniło...

- To on zrobił pierwszy krok, przeprosił, wyznał: "zdałem sobie sprawę, jak bardzo jesteś dla mnie ważna" - kontynuuje opowieść Iga. - Wszystko wróciło do normy. Ale później była impreza plus alkohol i "baach"... Stojąc na środku dworca kolejowego on zaczyna mnie całować. Było jak w bajce... Rozmawialiśmy o tym, i on stwierdził, że jego uczucia do mnie się nie zmieniły. Że nadal jesteśmy przyjaciółmi. OK, zaakceptowałam to, ale później była kolejna impreza i stało się. On prawi mi teraz komplementy na każdym kroku, flirtuje, patrzy takim wzrokiem, jakby mnie rozbierał, pyta, z kim rozmawiałam, jeśli przez telefon usłyszy męski głos. Wszystko wskazuje na to, że coś się w nim obudziło po trzech latach...

Reklama

Został na noc...

- Ale jest jeden problem - wyznaje Iga. - Jego była! Mimo tego, że nie są już ze sobą od dobrych trzech lat, ona ciągle za nim biega, ciągle ma o mnie pretensje, rozlicza go z czasu, który spędza ze mną, ze wspólnych spotkań i wyjazdów. On? Ignoruje ją, a przynajmniej ignorował. Przez miesiąc, kiedy nie rozmawialiśmy ze sobą, wszystko się zmieniło. Czas, który poświęcał mi, zaczął poświęcać jej. Teraz, gdy wróciłam, dzieli swój czas na nas obie. A ostatnio został u niej na noc ! I jak ja mam to rozumieć?

- Raz jest ze mną, flirtuje, całuje itp., a za chwile idzie do niej i nie wiadomo, co z nią wyprawia - skarży się internautka. - Ok, ja jestem tylko "przyjaciółką", tyle że z przyjaciółką się nie flirtuje! Za każdym razem, jak jestem z nim, ona popada w szał, zaczyna dzwonić, pisać smsy, a nawet przyjeżdża w miejsca, w których jesteśmy. Ostatnio pojawiła się pod moim domem! PARANOJA.

Liczę na pomoc

Pytałam go, czy z nią jest? Odpowiada: nie! Czy ją kocha? NIE WIE! On chciałby i mnie i ją... A ja nie chcę być jedną z dwóch! Powiedziałam mu: albo ONA albo JA. Nie dokonał wyboru. A co najgorsze, prowokuje mnie do zazdrości, mówi, że spał u niej, ja się gotuję aż huczy, a on, słodkim głosem, prostuje: " żartuję głuptasie! " Ale po co? Nie rozumiem tego i chyba nie zrozumiem bez waszej pomocy... Co ja mam zrobić? Nie reagować na jego głupie gadki, prowokujące zazdrość? Być zimną i obojętną? A może, po prostu, usunąć się z jego (ich) życia? Proszę was o pomoc! Z góry dziękuję, Iga.

Masz problem? Szukasz porady? Napisz do nas!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Życie | problem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje