Reklama

Ona chyba przytyła...

Kiedy kobieta mówi: "chyba przytyłam", to wcale nie chce przez to powiedzieć, że rzeczywiście przybyło jej parę kilogramów, ale że jest jej przykro, bo już dawno nie usłyszała od swojego faceta żadnego komplementu.

Ponieważ natura nie obdarzyła panów umiejętnością spontanicznego i wystarczająco częstego komplementowania swoich niewiast, panie szybko się nauczyły, jak wyłudzać od nas słowa zachwytu i miłości. Rzucane ni stąd, ni zowąd zagajenia w stylu: "ty mnie już chyba nie kochasz..." czy: "chyba przytyłam" to stare, sprawdzone babskie numery służące wymuszaniu komplementów i zapewnień o stałości w uczuciach.

Reklama

Doskonale przecież wiadomo, że kobieta, która rzeczywiście uważa, że przytyła, nigdy nie powie tego głośno, bo i po co - przecież nie ma się czym chwalić, a ewentualne zaprzeczenie tylko dodatkowo pogorszy jej nastrój, bo będzie świadczyło o obłudzie jej faceta. "Chyba utyłam", "ta sukienka za mało podkreśla pośladki" czy "mój pieprzyk na dekolcie jest okropny" mówi tylko kobieta, która w rzeczywistości wcale tak nie myśli, ale dawno nie słyszała od swojego faceta żadnego komplementu. Jeśli jednak jej mężczyzna zignoruje to zagajenie, nie zaprzeczy mu, to wtedy ona rzeczywiście zacznie się zastanawiać, czy jednak nie powinna odstawić ciastek z kremem, kupić nowej sukienki i przestać zakładać wydekoltowanych bluzek.

Krótko mówiąc, choć teksty w rodzaju "żałuję, że nie mam większych piersi" czy "jestem taka niemądra" formalnie nie są pytaniami, to zostawić ich bez odpowiedzi, i to odpowiedzi przeczącej, po prostu nie sposób. Ona musi wtedy usłyszeć, że najbardziej lubisz całować jej piersi, kiedy mówi o Kartezjuszu.

Pod żadnym pozorem nie wolno zbywać dopraszającej się o słowa wyznania czy zachwytu kobiety zapewnieniami w stylu "oczywiście, że cię kocham" czy "wyglądasz jak zwykle świetnie". Wszelkie "oczywiście" i "jak zwykle" na kilometr pachną bowiem odrabianiem pańszczyzny i taniochą. A przecież kiedy kobieta decyduje się już na wymuszenie komplementów, oznacza to, że jest ich na tyle wygłodniała, że może ich słuchać długo i żadne zdawkowe miłe słówka jej nie zadowolą.

Inna sprawa, że paniom w tej akurat kwestii nigdy dość. I nawet jeśli będziesz swojej oblubienicy powtarzał kilka razy dziennie, że ją kochasz nad życie, a w szczególności uwielbiasz jej nienaganną talię, ona i tak będzie wciąż powtarzała, że jest gruba, brzydka i nikt jej nie kocha. Tylko po to, żeby kolejny raz usłyszeć, że to nieprawda.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: przytyła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje