Reklama

O urokach singlowania

Statystyki dowodzą, że spory odsetek ludzi w naszym kraju nie ma pary, żyje w pojedynkę. I są to w większości ludzie wykształceni, atrakcyjni, którym w życiu udało się wiele osiągnąć.

Bo to dobrze brzmi. Nie mają rodziny, a co za tym idzie - zobowiązań finansowych. Kupują chętnie i dużo, bawią się hucznie i często. Sami mówią o sobie, że singlem zostaje się z wyboru. Jeśli pragniesz pary, to nie jesteś singlem, tylko po prostu osobą samotną. Natomiast bycie singlem wcale nie oznacza, że jesteś samotnym. To właściwie szansa na to, żeby wolny czas poświęcać swoim pasjom - poznawać świat, nowych ludzi, robić to, na co ma się ochotę, bez potrzeby dopasowywania się do kogoś innego. To czas niezależności i podejmowania samodzielnych decyzji, na które nie ma wpływu nikt inny poza osobą je podejmującą.

Reklama

Amerykanie nazwali to querk

Osobę, która nie dąży do zawarcia związku, a tym samym założenia rodziny, Amerykanie nazwali "querk". Taka osoba ma swoje zainteresowania, swoje hobby, ale odrzuca pozostawanie z kimś w trwałym stadle. Traktuje taki stopień zażyłości wyłącznie jako luźną, niezobowiązującą znajomość.

Na przykład Edward - mieszka obecnie w Nowym Jorku. Wyjechał z Polski 18 lat temu. Pracował w wielu firmach, mieszkał w różnych miastach, ale nigdy nie założył rodziny. Skończył właśnie 38 lat, ma stałą pracę, a od dawna jedną i tę samą partnerkę. Ale do małżeństwa mu nie spieszno. W Nowym Jorku ktoś egzystujący samotnie nie wzbudza żadnej sensacji, nie traktuje się go jako dziwoląga czy odmieńca. Nikt nie nazywa starym kawalerem, ani nie podejrzewa o inne upodobania seksualne.

- Z Ewą - mówi Edward - jesteśmy już cztery lata i jak na razie nie zamierzamy się pobrać. Oboje dużo pracujemy i mieszkamy oddzielnie. I takie życie odpowiada nam najbardziej.

Okazuje się, że w Szwecji osób między 25 a 40 rokiem życia, nazywanych popularnie singlami, jest więcej niż żyjących w parach. We Francji żyje 9 mln singli, w Nowym Jorku jest prawie 1,8 mln samotnie żyjących kobiet i około 1,3 mln mężczyzn.

Tęsknią za drugą osobą

Singlem zaczyna się być około 25 roku życia. Mariusz ma 29 lat i prowadzi żywot samotnika. Mówi o sobie: singiel, ale zaraz dodaje, że to określenie kojarzy się z amerykańskim style życia, niezależnością finansową. Z osobą, która jest sama z wyboru, a więc pogodzona ze swoim stanem.

- To fakt - mówi - że będąc osobą samotną można rozwijać się intelektualnie, jednak rozwój emocjonalny bez drugiej osoby staje się wręcz niemożliwy...

Jemu właśnie przeszkadza brak bliskości drugiej osoby, regularnego seksu. Taka zwykła samotność, kiedy wraca się z pracy do pustego domu, często zatrważa człowieka. Ostatni jego związek rozpadł się, bo Mariusz był zbyt zaabsorbowany pracą.

- Zależy mi - mówi - na stabilnym, choć nieformalnym związku, bez ślubu, bo jestem ateistą. Dzieci nie lubię. Chcę partnerstwa, zmysłowej, pewnej siebie, ambitnej i inteligentnej kobiety.

Marta dobiega trzydziestki. Stwarza wrażenie osoby pewnej siebie i dlatego zapewne interesują się nią faceci ze słabym charakterem. A ona

szuka zupełnie kogoś innego.

- Z mojej paczki na studiach prawie wszyscy założyli rodziny, niektórzy mają dzieci. A ja zaczynam przyzwyczajać się do swojej samotności. Ma to swoje zalety - czas na rozwijanie swoich zainteresowań. Mogę też spotykać się z przyjaciółmi kiedy chcę. Sama stanowię o sobie, w każdej chwili mogę rzucić wszystko i pojechać na drugi koniec Polski. Nie muszę się o nikogo troszczyć, ani z nikim dzielić. Ale z drugiej strony - są takie momenty: składanie życzeń, powitanie Nowego Roku, kiedy wszyscy rzucają się sobie na szyję, a ja stoję z boku. Również przychodzenie na imprezy, gdzie są same pary, nie jest miłe. Generalnie uważam, że bycie samotnym nie jest złe, daje inne możliwości, ale sprawia, że takie osoby nie są akceptowane powszechnie.

Singli będzie więcej

Dobrze jednak jest mieć kogoś, o kogo się można troszczyć i kto pomartwi się o nas samych. W życiu zawsze łatwiej pokonywać przeszkody we dwójkę niż w pojedynkę. Zresztą, jaka to przyjemność wracać do pustego domu...?

Do takich przemyśleń dochodzą często ci, którzy spróbowali żyć w pojedynkę. Tyle, że na świecie zarysowuje się bardzo wyraziście trend egzystowania samotnie, w pojedynkę, a według prognoz liczba singli w Polsce ma w roku 2030 powiększyć się o około dwa miliony. Mimo iż w naszej kulturze uważa się często, że osoby samotne poniosły klęskę. Że są kimś gorszym, ułomnym. Niedojrzałym emocjonalnie egoistą czy egocentrykiem. Wokół tych osób narosło tak wiele mitów...

Janusz Świąder

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje