Reklama

Nagie piersi a powaga urzędu

Sandra Lewandowska i Janusz Maksymiuk - to duet, o którym ostatnio zrobiło się bardzo głośno. A wszystko za sprawą wspólnego zdjęcia na egipskiej plaży - ona topless, on wcierający jej olejek...

Niby zwyczajna, urlopowa scena, uchwycona przez wścibskiego fotoreportera. Niby... Bo po pierwsze - Sandra Lewandowska nie jest zwyczajną, młodą kobietą, tylko osobą publiczną, sprawującą poważny, państwowy urząd. No i po drugie - towarzyszem posłanki okazał się dużo starszy mężczyzna, równie dobrze mogący być jej ojcem.

Reklama

Luzackie podejście

Co do różnicy wieku - nie bądźmy purytanami. Większość facetów w średnim i nieco ponad średnim wieku marzy o DUŻO młodszej partnerce, podobnie jak małolaty o starszej, doświadczonej kobiecie. Mamy zatem my, faceci, dość luzackie podejście do kwestii różnicy wieku między partnerami. Bądźmy uczciwi i pozwólmy na to samo kobietom. Zwłaszcza, że mowa wyłącznie o urlopie we wspólnym towarzystwie...

Zbytni konserwatyzm?

A jeśli idzie o powagę urzędu - czy aby nie "gryzą się" obnażone piersi, choćby najładniejsze, z państwowym godłem i etosem, jaki ma towarzyszyć pracy posłów? Oczywiście, nie tych, kojarzonych wyłącznie dzięki pijackim ekscesom; raczej idzie tu o pewien idealny model sprawowania mandatu posła. No właśnie...

A może takie obawy to błąd? Albo wyraz nadmiernego konserwatyzmu? Bo nie ma nic zdrożnego w tym, że raz widzimy panią poseł topless, a raz, kompletnie odzianą, głosującą w sejmowych ławach?

A może wszystkiemu winne media, wtrącające się w prywatne życie polityków? Czekamy na wasze komentarze.

M.O.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Topless | Sandra Lewandowska | Piersi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje