Reklama

Motelowa alternatywa

Para brytyjskich seniorów od 22 lat mieszka w przydrożnym motelu. Tłumaczą to tym, że nie lubią prać i gotować.

David Davidson, lat 79 i jego żona Jean, 70, pierwszy raz zjawili się tam w 1985 wracając od chorej ciotki. Jak przyjechali, tak już zostali. 22 lata tuż przy drodze A1 z Londynu do Edynburga w motelu dla kierowców ciężarówek. - Mamy bardzo niskie opłaty, bo płacimy z dużym wyprzedzeniem i dostaliśmy nawet własną pokojówkę. Nie można chyba chcieć dużo więcej? - twierdzi David, emerytowany żołnierz marynarki wojennej.

Reklama

Przez te lata David i Jean wydali na opłatę za pokój około 100 tysięcy funtów (15 za dobę). Pokój, w którym mieszkają został nazwany The Davidson's Suite, a w recepcji zamontowano pamiątkową płytę z okazji 10-lecia ich pobytu.

Davidsonowie mają mieszkanie w Sheffield i wracają do niego regularnie, by odebrać pocztę. W Boże Narodzenie wymieniają się prezentami z personelem, jedzą kolację w restauracji po przeciwnej stronie drogi i wracają do siebie obserwować, jak przejeżdżają ciężarówki. - Zawsze się coś dzieje za oknem. Nawet w nocy jest duży ruch - mówi David.

Jakie są niedogodności? - Musimy być bardzo selektywni jeśli chodzi o to, co trzymamy w swoim pokoju, bo inaczej szybko by się zagracił - zauważa David. Jak pisze "Daily Express", ktoś może pomyśleć, że zupełnie im odbiło, ale nie płacą dużo więcej za pokój, niż za czynsz, prace domowe wykonują inni, a dodatkowe opłaty (na przykład za wywóz śmieci) nie wchodzą w grę. Czego chcieć więcej?

INTERIA.PL/AFP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: jean | pokój

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje