Reklama

Męskie problemy z całowaniem

- Jestem nieśmiały z natury, lecz od pewnego czasu mam sympatię. Zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić, że ją całuję, a moment ten wyraźnie nadchodzi. Czuję, że jeśli coś zawalę, to koniec z nami. Ostatnio widziałem w księgarni poradnik przedstawiający liczne warianty pocałunku. Czy warto go kupić, bo szczerze powiedziawszy niespecjalnie jest na moją kieszeń - zwierza się Jacek z Bielska-Białej.

- Nie kupuj! - radzi dr Maciej Dokrzewski, seksuolog. - Z pocałunkami wygląda tak: najpierw są niezdarne, skradzione ukradkiem, podglądane u innych, z czasem stają się coraz bardziej namiętne, zachłanne, naturalne bądź wystudiowane. To ci przyjdzie samo. Pamiętaj jednak, że pocałunki są istotnym elementem związku. Pierwsze z nich pamiętamy równie dobrze, jak ten pierwszy raz...

Reklama

Pocałunek w usta to zwykle zaproszenie do czegoś więcej. Od niego wszystko się zaczyna. Po pierwszym mamy ochotę na następne. Moc pocałunku jest naprawdę wielka. Gdy jesteśmy tak blisko drugiej osoby, zaczyna szumieć nam w głowie, zapominamy o całym świecie. Na szczęście nie ma ściśle określonej liczby pocałunków, a wszelkie podręcznik sztuki całowania lepiej traktować z przymrużeniem oka. Ważne jest za to, aby nie popaść przypadkiem w rutynę i nie ograniczać się z czasem jedynie do cmoknięć w policzek na powitanie, pożegnanie, z okazji imienin, itd. W związkach o dłuższym stażu pocałunki powinny być wciąż obowiązkowe. Dlatego nie wolno z nich rezygnować. To byłby duży błąd.

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: problemy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje