Reklama

Męska rzecz: Kumpel zdrapka

Paweł i Gaweł w jednym spali bloku. Paweł na górze, a Gaweł na dole. Tacy kumple od zawsze na zawsze, aż po grób.

Chodzili razem do żłobka, do przedszkola, do podstawówki i do mechanika, bo mieli podobne zainteresowania, wręcz identyczne - sex, drugs and rock'n'roll (czyt. lachony, tunning i browar) z tą małą różnicą, że Paweł generalnie preferował blondynki, a Gaweł - jak już coś - to raczej bardziej podobały mu się dziewczyny o ciemniejszym odcieniu włosów.

Reklama

Ale Gaweł miał pewien problem, który znacznym stopniu ograniczał jego kontakty z płcią piękną (czyt. dziewczynami z osiedla) - był nieśmiały.

Statystycznie na każde 20 wyrwanych blondynek Pawła, przypadała jedna miłosna zdobycz nieśmiałego Gawła, jak to mawiają, że może przynajmniej serce miała dobre.

Nie radził sobie chłopak.

A tak z zupełnie z innej beczki, jeszcze w przedszkolu, bawiąc się w piaskownicy Paweł znalazł w niej zakopaną 5-centówkę. "Wow"- powiedział i wziął ją sobie na pamiątkę, myśląc sobie "to taki fajny talizman szczęścia" i od tej pory zawsze nosił go przy sobie, a dokładniej zrobił sobie z 5-centówki, poprzez wywiercenie w niej otworu, korale. Na złotym łańcuszku. Na szyi.

Przyjaźń kwitła. Aż tu nagle co za pech, co za niefart. Paweł zakochał się w długonogiej, pięknej i oczywiście blondwłosej Marioli.

I zaniedbał Gawła. Przyjaźń przybladła i przygasła. Gaweł został skazany na pogrążoną w swojej nieśmiałości samotność.

Ale rozumiał to i szanował i był cierpliwy. Wiedział bowiem, że każda miłość kiedyś w końcu się kończy.

Nadeszła wiosna. Kwiaty i drzewa puściły już bąki, krowy i konie wybiegły na łąki, a chłopaki dostały wezwanie do wojska. Ale Gaweł był alergikiem i do wojska poszedł tylko Paweł. Na przysiędze powołując się "na starą o dziecka przyjaźń" poprosił:
- Opiekuj się moją Mariolą.
- Spoko - odrzekł Gaweł, biorąc sobie prośbę głęboko do serca.

Minęło pół roku. Niedziela.

Paweł dostał przepustkę i pojawił się w rodzinnym osiedlu.

Na samym początku spotkał się z rodziną. Zjadł rosół.

Spotkał się z Mariolą.

Na końcu spotkał się z Gawłem.

Gaweł miał coś dziwnego na czole, ale Paweł nie pytał. Takie rzeczy się zdarzają.

-Wiesz, myślę, że Mariola mnie zdradza.
- Czemu tak myślisz? - zagaił Gaweł.
- Po oczach poznałem - powiedział Paweł i jak na dużego łysego chłopa przystało się rozkleił i popłakał.
- Myślę, że ona cię nigdy nie kochała - pocieszał Gaweł.
- A skąd ty, k.., możesz wiedzieć takie rzeczy?
- No wiesz, przecież przyjaciele wiedzą takie rzeczy.

Nagle Paweł poprzez swoje łzy, dokładnie przyjrzał się czołu Gawła. To coś tam na jego czole przypomniało wielką loteryjną zdrapkę.

Paweł: "Czekaj, czekaj nie ruszaj się" - i już widział do czego przyda się mu 5-centówka, którą od 16 lat nosił na szyi. Zerwał złoty łańcuch, ujął w dłoń pieniążek i 3 szybkimi ruchami zdrapał niewiadomą z czoła kumpla.

I już wszystko wiedział. Wszystko. Ale czy był przez to bardziej szczęśliwy?

Puenta: nigdy nie ufaj przyjaciołom jeśli chodzi o blondynki.

Lub dwie puenty alternatywne:
Nigdy nie idź do wojska.
Pieniądze szczęścia nie dają. Szczególnie te zagraniczne.

Mariusz Kordas

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zdrapki | rzeczy | wojsko | przyjaźń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje